Wolna wola

Wolna wola

Moja koncepcja “wolnej woli” danej nam przez Boga opiera się o pewne paradygmaty, w które ja wierzę i które są podstawą tego wywodu. Jeśli nie akceptujesz owych paradygmatów cała koncepcja rozsypie się w drobny mak. Nie rozsypie się oczywiście dla mnie – rozsypie się tylko dla Ciebie. Wymienię je więc na samym początku, abyś nie musiał dalej tego czytać w przypadku, gdy je kwestionujesz.

1. Bóg, nie jest tworem religijnym choć jest tworem duchowym. Jego substancja ( czytaj energia ) jest tak niewiarygodnie “miałka”, że Bozony Higgsa, których poszukiwaniem zajmuje się obecnie nauka – mają przy niej wielkość ziaren kawy, przez co nie mogą być cząstkami elementarnymi. Natomiast – trzymając się tej terminologii – substancję Boga, możemy przyrównać do “aromatu kawy” który jest bezgraniczny w każdym wymiarze, jest wszędzie i zawsze, jest inteligentny i stanowi “budulec” wszystkiego. Wobec czego, nazywanie bozonów – “Boską cząstką” – jest taką samą bajdą i mitem, jak to, że 15 miliardów lat temu – “wielki wybuch” zapoczątkował wszechświat. Nie kwestionuję tutaj wielkiego wybuchu, który mógł mieć miejsce ( np. katastrofa kosmiczna) – kwestionuję twierdzenie, że przed nim nie było nic. Gdyby tak miało być, to w takim razie w czym ten wybuch nastąpił?

2. Wszechświatów jest nieskończona ilość. Są one w ciągłym ruchu, są zmienne i nie ma nawet dwóch identycznych. Przeskok z jednego wszechświata do innego – jest możliwy ( nawiasem mówiąc możliwe jest wszystko) i co ciekawe, zjawisko to w przyrodzie zachodzi bardzo często. Między innymi dlatego nasz mózg, pozornie jest wykorzystywany w 10% – ponieważ znaczna jego część “zajmuje się” blokowaniem dostępu do innych wszechświatów, abyśmy nie zwariowali do końca.

3. Czas nie istnieje – istnieje tylko przestrzeń. To co nazywany czasem nie “płynie” od lewej do prawej i nie jest liniowe – jest wertykalne. Najłatwiej jest to sobie wyobrazić, jako kartki papieru układane pionowo – jedna nad drugą. Wobec tego nie ma też “przeszłości” i “przyszłości” – jest tylko jedno wielkie TERAZ.

4. Tak zwane “prawa fizyki” w swojej większości są tylko lokalnie “prawdziwe” Wobec czego – między innymi – prędkość światła, dźwięku, itd. – są przekraczalne.

5. To, co nazywamy Bogiem – jest “wszystkim” i wszystko jest z Niego zbudowane.

6. Największą miłością – jest miłość Boga, który obdarował nas “wolną wolą”.

7. I na koniec cos “prywatnego”. Nie wyznaję żadnej religii, religie istniejące uważam za szkodliwe – gdyż ( to tylko mały wycinek szkodliwości) dzielą ludzi, zamiast ich łączyć. Ludzi religijnych szanuję i nie uważam, że są “głupsi” ode mnie. Nie ma ważniejszych i mniej ważnych religii. Wierzę, że żył taki gość, który nazywany jest Jezusem. Wiem, że myśl ma ogromną moc. Nie wierzę w cuda ale wiem, że takie rzeczy miały miejsce – uważam, że “cuda” to nic innego jak nieznajomość zasad wszechświata i każdy człowiek może je czynić, jeśli je pozna choć w części. Wiem, że Bóg “nie zajmuje się” karaniem lub nagradzaniem ludzi. Wiem, że każdy z nas ma ogromną moc i różnimy się tylko tym, że jedni z nas to wiedzą, a inni nie. Wiem i wierzę w to, że każdy człowiek jest zawsze “najlepszą wersją” siebie – choć czasami “inne wersje” nam nie odpowiadają. Nie rozróżniam Niemców, Żydów, Rosjan, Arabów, świętych, białych, czarnych, lesbijek, rudych, itd., bowiem wszyscy jesteśmy jednym i nasza właściwa nazwa, to “Ludzkość”. Ponieważ wymienianie tego wszystkiego, co wiem i w co wierzę, zajęłoby jeszcze kilka stron – poprzestaję na tym i “dobieram” się do właściwego tematu.

Czym zatem jest wolna wola, jak przejawia się w naszym życiu i dlaczego twierdzę, że jest najwyższym wyrazem miłości?

Przenieśmy ten wywód do najbardziej “realnego” świata, czyli tutaj – tutaj gdzie teraz żyjemy. Powiedzmy, że kochasz swoja żonę, narzeczoną, kochankę – wszystko jedno. Kochasz ją prawdziwie, najmocniej w świecie i Twoja miłość ( jak to prawdziwa miłość) jest bezinteresowna ( czyli niczego w zamian nie oczekujesz). Taka miłość musi być oparta na zaufaniu i wolności ( drugiego dotyczy szczególnie). Twoja miłość jest “mocą” jaką darujesz osobie o której mowa i polega między innymi na pełnym i absolutnie bezinteresownym wspieraniu tej osoby w jej rozwoju. Inaczej mówiąc – wyrażasz ( nieodwołalną – czyli na zawsze ) zgodę, na wspieranie jej we wszystkim – całym swoim sercem, mądrością i troską . Jeśli jesteś mądry ( a Bóg jest mądry) musisz wziąć pod uwagę też to, że ta obdarowana przez Ciebie osoba – może użyć tej mocy przeciwko tobie, a ty mimo to, nie odwrócisz się od niej. Będziesz kochał ją taką, jaką jest w każdej chwili i w każdej sytuacji. Nie masz wobec niej żadnych oczekiwań i nawet wtedy, gdy działa na twoją szkodę, nie będziesz jej oceniał, ponieważ ją kochasz i wiesz, że w danym momencie jest najlepszą wersją siebie.Oczywiście nie musisz jej popierać lub uczestniczyć w czynach, które uznajesz za niewłaściwe. Jednak nawet takie jej działanie w niczym i nigdy nie zmieni twojego stosunku wobec niej. W takiej sytuacji – mówię tu o obdarowaniu kogoś miłością – nie masz, bo nie możesz mieć żadnych własnych planów. Bo cóż to by była za wolność (miłość) kiedy za ( niewłaściwe twoim zdaniem) postępowanie osoby obdarowanej miłością – mógłbyś ją karać ( na przykład choćby tylko zaniechaniem twoich uczuć). Miłość – to miłość. Ona nie karze, ani nie wynagradza za to, że obdarowana nią osoba – postępuje inaczej, niż twoje oczekiwania. Jeśli kochasz ją prawdziwą miłością – nie masz wobec niej żadnych oczekiwań, bo gdybyś je miał – to wtedy uczucie to ( twój dla niej dar ) nie byłoby miłością, tylko zakamuflowanym handlem. Dałeś jej wszystko! co masz ( wolną wolę) i teraz tylko od niej zależy co z tym zrobi – twoim “zadaniem” jest wspieranie jej. Ponieważ my ludzie ( w swoim postępowaniu) nie ocieramy się nawet o doskonałość, to wyobraź sobie teraz co otrzymałeś ( jako osoba obdarowana wolną wolą) od kogoś, kto jest czystą doskonałością ?! oraz ma wszystko i jest wszystkim. Niestety tu nasza wyobraźnia nie wystarcza. Tego pojąć nie umiemy, ponieważ nigdy i nic doskonałego nie zrobiliśmy, i nie zrobimy. Natomiast wszystko co stworzył Bóg – jest absolutnie doskonałe. Jest on mistrzem nad mistrzami ! Jeśli znajdziesz coś na świecie ( stworzonego przez Boga ) co doskonałym nie jest – możesz złożyć reklamację. Zapewniam cię, że nie ma w świecie nic, co zostało stworzone przez niego i doskonałym nie jest ! Otrzymując, wraz z narodzeniem się w ciele, wolną wolę, masz moc tworzenia jak sam Bóg ( oczywiście adekwatną do swojej wielkości). Jesteś nim, bo jesteś z jego substancji.

Bóg, to życie i miłość, a tych nie można “zabić” nigdy. Powie ktoś, skoro mam wolną wolę, boską moc tworzenia i działania, to mogę wejść na autostradę – stanąć przed pędzącym 300/h autem i nic mi się nie stanie, bo życia nie można “zabić”. Masz i nie masz racji, ale jeśli to zrobisz – to jesteś tylko idiotą. Po takim “spotkaniu” obudzisz się – czując drgnięcie, jakie czasami czujemy zasypiając – i zobaczysz, że dalej żyjesz i masz się dobrze – wyspałeś się:). Jeśli wykażesz zainteresowanie tym co się stało, to zobaczysz że jakiś kretyn wybrał “skokową” drogę powrotu. Przy takiej prędkości, po twoim ciele nie zostanie nawet skrawek. Wszystko co pozostanie, to twoja krew na autach, które tamtędy jechały. Ludzie umyją auta i świat będzie taki jaki był. Ty zaś, ponownie wybierzesz sobie inne życie i zjawisz się gdzieś, ku radości lub smutkowi tych, których tutaj nazywamy rodzicami i będziesz ponownie próbował wybranej przez siebie sztuki życia.

Dlaczego myślę, że “wolna wola” jest najwyższą formą miłości? – ponieważ Bóg dał nam dobrowolnie coś, co niesie za sobą całkiem spore implikacje, których – zbyt często – nawet nie dostrzegamy. Pierwszą z nich jest “prawo własności” do stworzonego dzieła. Dając na wolną wolę, Bóg niejako pozbył się należnego stwórcy prawa, do dysponowania swoim stworzeniem “narażając się” przy tym – na niewłaściwe ( szczególnie w okresie nieświadomości ludzkiej ) wykorzystanie owej woli. Czy można więc wyobrazić sobie większą miłość ? Jak bardzo trzeba kochać, aby będąc tego świadomym ( a Bóg jest świadomością ) dobrowolnie oddać swoją władzę nad owym stworzeniem? Musimy sobie tutaj zdać sprawę z tego, że otrzymując “wolna wolę”, weszliśmy w posiadanie potężnej mocy ( na szczęście większość z nas jej nie rozumie, bo o tym nie myśli). Według mojej oceny – 90% z nas (ludzkości) – na obecnym etapie rozwoju, nawet po części nie jest świadoma własnej ( czytaj boskiej ) mocy i miłości, przez którą jesteśmy otuleni. Oczywiście, każde nasze działanie, a nawet zaniechanie – działa w myśl zasady “przyczyna rodzi skutek” i tego, dość często, nie bierzemy pod uwagę. I wtedy, gdy to się dzieje – mówimy, że to “wina” Boga. A Bóg ( zersztą tak jak i my) jest bez winy. Na dodatek wyposażył nas we wszystko, co nam naprawdę potrzebne, nawet w nadmiernych ilościach. Wszechświat jest “wypchany” jak szafa modelki sukienkami – wszystkim, co obecnie i w dalekiej przyszłości będzie nam potrzebne. Dóbr, których potrzebujemy i których dopiero za tysiące lat będziemy potrzebować, jest w nadmiarze. Ktoś powie: akurat? – to dlaczego w Afryce dzieci umierają z głodu, skoro wszystkiego jest w nadmiarze? Odpowiem ci – bo jest źle dystrybuowane. Bo jesteśmy chciwi i nie rozumiemy, że tworzymy jeden organizm. Bo kilka procent z nas – nagromadziło tyle dóbr, które (dobrze dystrybuowane ) wystarczyłyby dla wszystkich na tysiące lat. Bo, nie kochamy się wystarczająco. Bo,…….bo,……..bo……….bo…….

Bóg – ofiarowując na wolną wolę – zrównał nas ze samym sobą. Rozumiejąc i akceptując ten fakt, oczywiście rozumnym (z naszej strony) byłoby,zachowanie właściwych proporcji. Przyjęcie tej koncepcji oznacza, że Bóg – dając nam moc właściwą jemu samemu – dobrowolnie pozbawił się możliwości ingerowania w nasze życie po to, abyśmy mogli kierować nim zgodnie z poziomem na którym się w danej chwili znajdujemy. Z tego właśnie powodu uważam, że w każdej chwili naszego życia – jesteśmy najlepszą wersją siebie. Z mojego punktu widzenia, nie może być inaczej bowiem Bóg – zachowując sobie prawo do “bycia lub nie bycia zadowolonym z naszych wyborów ” – mógłby wtedy (choćby pośrednio) wpływać na nasze życie. A ponieważ uważam, że jest On doskonały – to taką możliwość odrzucam. Odrzucam też (właśnie z tego samego powodu) możliwość “obrażenia” Boga lub czynienia czegoś wbrew Jego woli. Bóg nie ma dla nas żadnej woli. Wola leży teraz po naszej stronie, ale niestety,również i odpowiedzialność (odpowiedzialność, a nie “kara”). No cóż, można być równocześnie zdrowym i bogatym, ale nie można oczekiwać, że dokonując jakiegoś wyboru – odpowiedzialność ( ostateczna konsekwencja) będzie należała do kogoś innego. I to nam najmniej się podoba, ale nie można być “trochę w ciąży”. W tym wszystkim jednak jest coś, czego zawsze możemy oczekiwać – Bóg nas kocha i zawsze jest i będzie z nami. Innej możliwości wręcz nie ma, ponieważ wszystko co istnieje, istniało i dopiero zaistnieje – jest Nim i z Niego. Wiem, mówię tutaj trochę jak klecha, ale akurat w tym, z klechami się zgadzam. Jednak kiedy mówię “Bóg” – to nie jest to ten z kościoła. Kiedy mówię “miłość” – to nie jest to ta, która funkcjonuje w potocznym rozumieniu. Kiedy mówię o “wolnej woli” – to z pewnością skręca szefów kościoła, ponieważ ta koncepcja podważa ich władzę, dla której istnieją. Oczywiście – jak wiemy – kościół akceptuje “wolną wolę” – ale w wersji, w której jest on sam jest niezbędny dla naszego “zbawienia” Nawiasem mówiąc myślę, że w kościołach jest “mniej” Boga, niż w każdym innym miejscu. Muszę jednak przyznać, że takie “podejście” do wolnej woli sprawia kłopot nie tylko kościołowi ale również etyce, prawu, “moralności” i wielu innym dziedzinom ludzkiej działalności. Jednak nie będę się tutaj tym zajmował,gdyż wtedy nie starczyłoby miejsca w internecie na te wywody:)Tak więc, nasze sukcesy i porażki zależą wyłącznie od nas i są wynikiem naszych wyborów (zaniechanie, też jest wyborem), a nie czymś, co nam się przytrafia. Rozważania, czy Bóg wie co uczynimy, czy tego nie wie – nie ma znaczenia. W przyrodzie, naturze, a nawet w kronice Akaszy, nic nie jest “zapisane” – jest tylko, potencjalość, sposobność – czyli możliwość zachowania się w zależności od tego, kim ( jak sądzisz) jesteś. Wiesz kim jesteś?

iguazu7

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *