Uzdrowiciel GC – część 3 (ostatnia)

Uzdrowiciel GC – część 3 (ostatnia)

Ponieważ uruchomiono Pańska stronę internetową i jest tam dział w którym zainteresowani  mogą zadawać pytania, to (niestety dla mnie) skrócimy ten wywiad o pytania, które miałam zadać w imieniu czytelników naszej strony. Z tego co Pan mówił – na Pańskiej stronie nie będzie odpowiedzi na pytania prywatne i takie, które dotyczą Pana osobiście – wobec tego mam jeszcze szansę na zadanie kilku pytań, które mieszczą się w tej konwencji. Z mojej obserwacji wynika, że bardzo dba Pan o to, aby zachować prywatność, że nie powiem – anonimowość – dlaczego tak jest?

–  to dość proste. Jestem osobą prywatną, nie prowadzę zawodowo (zarobkowo) żadnej działalności więc nie widzę powodów, aby postępować inaczej. Jest pani teraz w moim domu, więc nie może pani powiedzieć, że jakoś szczególnie się ukrywam. Owszem, nie chcę być rozpoznawanym na ulicy, bo to kłopotliwe – ale o tym mówił już mój “szef” w swoim wywiadzie “Polski milioner zdradza sekrety” – jednak to nie jedyny powód. Moją zdolność uzdrawiania ograniczam w zasadzie do bliskich znajomych, a za pośrednictwem rekomendacji – do znajomych moich znajomych. Tym sposobem nie tracę wiele czasu na te uzdrowicielskie działania – więc mam czas na pracę, wypoczynek, podróże i medytację – inaczej mówiąc na życie. Na szczęście tutaj nie jest to zbyt kłopotliwe. W Monte Carlo mam tylko sześciu “pacjentów” a miasto jest duże. Natomiast w Polsce, gdzie bywam co najmniej raz w miesiącu,  nie chciałbym, aby każdy, kto tylko chce – odwiedzał mnie w mieszkaniu. Tak już tam jest, że niemal każdy chory sądzi, iż uzdrawianie jest moim obowiązkiem, ponieważ dar ten otrzymałem za darmo. Nie, to nie było “za darmo” i nie mam żadnych obowiązków. Opowiem tu pani pewną historię. Kiedyś ( w Polsce) uzdrawiałem pewnego pana. Wymagało to kilku wizyt ( jedna wizyta to mniej więcej trzy godziny pracy), aż wreszcie – choć połowicznie – udało się. Ten pan wiedział, że jestem kolekcjonerem złotych monet, więc wiedział też czym może mi zrobić przyjemność – choć zwykłe, a szczere “dziękuję” – wystarczyłoby  w zupełności. W każdym razie w ramach podziękowania otrzymałem od niego przysłowiowe “pół litra”. Oczywiście nie przyjąłem tego “podziękowania” ale to jest znakomity przykład, jak to działa. Ludzie zazwyczaj używają takich powiedzonek, że “zdrowie jest najważniejsze” czy też ” zdrowie jest warte każdych pieniędzy”. Nikt oczywiście nie zastanawia się nad tym, że nie musi dokonywać wyboru, ponieważ można być jednocześnie zdrowym i bogatym, ale wracając do tego pana. On nie był biedny. To co wydał na owe “pół litra” wystarczyło w zupełności na kupno maleńkiej złotej monety, albo choć jednogramowej “sztabki” – ale nie zrobił tego. Dlaczego ? – bo mu się nie chciało, bo uznał, że to mój obowiązek, bo aby kupić tę monetę – musiałby dokonać pewnego wysiłku, a po co? Ja nie muszę niczego dostawać, ale oczekuję choć szacunku do tego co robię. Nie potrzebuję pieniędzy, bo mam ich wystarczająco dużo z wygranej i z innych prac, które wykonuję. Na szczęście taka historia przydarzyła mi się tylko raz. :)

A jeśli ten ktoś jest biedny?

– nigdy nie odmówiłem niczego prawdziwemu biednemu. Znam biedę aż za dobrze. Bieda jest skromna, cichuteńka wręcz milcząca i rozpoznaję ją bez trudu, ale powiem teraz coś, co nie jest powszechnie dobrze rozumiane. Nie mam do biedy żadnego szacunku – owszem, dla biednych ludzi czasami tak, ale nie do biedy jako takiej. Bieda, ubóstwo – to najgorsze zmory naszych czasów. Przykro mi to mówić, ale pomysł, że bieda uszlachetnia człowieka jest błędny. Takie poglądy jeszcze do niedawna ferował kościół – a szczególnie Ci jego hierarchowie, którzy ledwo co, dawali sobie radę z dźwiganiem swoich opasłych brzuchów. Oczywiście jak zwykle wmawiali nam, że taka jest wola Boga, stąd też ten mit nadal cieszy się niezasłużoną estymą. Zresztą nie tylko takie pomysły wkładano w usta Boga.

Czy nauka przeczy, przeszkadza duchowości?

– nie – wręcz przeciwnie. Nauka wzmacnia duchowość tylko tego nie wie. Proszę zastanowić się czym zajmuje sie nauka. Nauka bada i opisuje rzeczywistość. Prawdę mówiąc fragment rzeczywistości ( świat  materialny) ale jednak. Na świecie są setki tysięcy naukowców, którzy nie zajmują się niczym innym, jak opisywaniem doskonałości, którą Wszechświat jest. Ten Wszechświat był już przed powstaniem nauki, a ponieważ jest doskonały, to nic nie można już nowego stworzyć czy poprawić – można tylko nadać nazwy tym rzeczom, które zawsze istniały i opisać do czego służą. Stąd właśnie mamy takie słowa jak “kwarki, “atomy”, ” ciemne energie” , “ewolucję” , “supernowa” i wiele innych. Rzeczy te istniały i istnieć będą bez względu na to, czy mają nazwy czy nie. Nazwy po prostu ułatwiają nam porozumiewanie się. Inaczej mówiąc – nauka zajmuje się poznaniem Boga. Niestety słowa takie,  jak “Bóg”, “wiara”, “świadomość”  mają bardzo kiepskie notowania z powodu silnych powiązań z biznesem religijnym. Ale kiedy ten biznes wreszcie zbankrutuje ( a stanie się to na milion procent) wtedy pozostanie czysty sens – czyli Bóg ( mam nadzieję, że nadamy mu inna nazwę, aby już nie kojarzyć go z Bogiem obciążonym mitami religijnymi). Tak więc – nauka w żadnym stopniu nie przeczy duchowości, a tylko potwierdza to, co duchowość wiedziała już setki lat temu. Weźmy za przykład takich ludzi jak Arystoteles, Sokrates czy Platon. Ci ludzie żyli setki lat przed naszą erą. Arystoteles twierdził między innymi, że człowiek (istota ludzka) nierozerwalnie złączona jest z duszą i Bogiem. Ale nasza nauka, to taka troszkę “Zosia samosia”. Musi temu zaprzeczyć lub dowieść. I nie ma w tym nic nagannego – jest tylko strata czasu, ponieważ “PBNNI”. Nauka dojdzie do tego kiedy dorośnie. Musimy przyjąć do wiadomości, że jesteśmy jeszcze na bardzo prymitywnym poziomie, więc potrzeba na to czasu, aby dorosnąć. Inne cywilizacje, które istnieją we Wszechświecie są zazwyczaj od nas starsze, a więc rozumieją już lepiej od nas – co, dlaczego i jak działa. Ale bądźmy spokojni i wielkoduszni – nauka kiedyś dorośnie, a wtedy będziemy jej wdzięczni za to, że “wypędziła” religię i zbliżyła się do duchowości, co pozwoli nam lepiej rozumieć Boga i nasze miejsce na ziemi. Może być pani niemal pewna, że jeszcze za pani życia  nasza cywilizacja dokona wielkiego skoku.

Niby jak?

– “Byty” z innych rzeczywistości są już bardzo blisko nas. I kiedy tylko będzie na to dobra pora – ujawnią się, a to zmieni nasze postrzeganie świata na zawsze.

Chce pan powiedzieć, że wylądują u nas ufoludki?

– tak, to chcę powiedzieć, choć tak bym ich nie nazwał.

Skąd Pan to wie?

– Oj pani Łucjo! – każdy to wie, tylko nie, że wie. Musi pani być bardziej uważna, a wtedy zobaczy pani i więcej i lepiej. Świat zbudowany jest z substancji Boga. Ta substancja w nauce ( przynajmniej w badaniach Sheldrake’a.) nazywa się “polem morficznym”. I nie ważne czy Pan Sheldrake wierzy w Boga, czy nie – pole takie rzeczywiście istnieje. Jest  czymś w rodzaju “operatora” ( tak samo jak nasz mózg), który “obsługuje” łączność między ludźmi. To bardzo trudne do opowiedzenia, więc ograniczę się tylko do tego, że przy pomocy tego pola – Fakt, iż jesteśmy jednym – jest bardziej możliwym do zrozumienia. To właśnie to pole przyczynia się do tego, że będąc jednym organizmem, mamy poczucie odrębności, a co za tym idzie – łatwiej nam być odpowiedzialnymi.

Czy uzdrawianie ma z tym jakiś związek?

– troszkę ma. Uzdrawianie, to przekazywanie energii obsługującej “urządzenia” w naszym ciele, odpowiadające za naprawianie (samo-uzdrawianie). Ciało ludzkie z natury jest doskonałe, jak i wszystko inne, co natura (Bóg) stworzyła, a fakt, że czasami rodzimy się “ułomni”  jest naszym wyborem. Jednak najważniejszym w tworzeniu “choroby”  jest nasz umysł. To tam właśnie powstaje “konflikt”, który objawia się nam jako “choroba”.

Jak rozumieć, że ułomność jest naszym wyborem?

– pyta pani o rzeczy, które wymagają napisania całej książki, aby to wyjaśnić. Wobec tego użyję dużego skrótu. W czasie i miejscu, w którym nie ma pani ciała – postanawia pani doświadczyć życia na ziemi. (Ziemia – to taki “teatr” w którym krew jest prawdziwa). A więc jak przystało na dobrego aktora, wybiera sobie pani rolę, którą tam będzie “odgrywać” – aby doświadczyć w pełni tego, co sobie pani zamierzyła. Jeśli pani zamiarem jest doświadczenie “niedoli” – albo to ma być pomocne na przykład pani rodzicom – to wybiera pani ciało ułomne. Jak już pani się urodzi – to lekarze powiedzą, że to lub tamto jest w pani ciele “zepsute” i dlatego jest pani “chora”. Tu pojawia się już pani rola w życiu pani rodziców. Bowiem muszą się do tego jakoś odnieść, a z jakichś powodów to odniesienie jest im potrzebne. Jeśli teraz zdecydują, że pani ciało będzie żyło – to ta rola zaczyna się już w pani życiu. W ten sposób darowuje pani im ( rodzicom) największą miłość, bo któż chciałby dobrowolnie żyć w ułomnym ciele? To troszkę tak, jak w opowieści z Jezusem i Judaszem. Ktoś, przed urodzeniem – musiał się zgodzić być “zdrajcą” , być Judaszem. Ale tak na prawdę, bycie Judaszem było wielką ofiarą dla Jezusa – przejawem wielkiej miłości. ( oczywiście tylko wtedy, gdy ta historia jest prawdziwa) :)

Chyba rzeczywiście zadaję zbyt trudne pytania, bo nawet odpowiedzi do końca nie rozumiem. Ok – wróćmy zatem do ziemskiej rzeczywistości. W trakcie wcześniejszych rozmów powiedział pan, że złoto ma w tym jakieś znaczenie. Czy może pan to rozszerzyć?

– złoto i inne “szlachetne” metale pochodzą z kosmosu. Spadają na ziemię w trakcie wybuchów supernowych. Kiedyś “tam” – byłem świadkiem “przedstawienia”, które mogę opisać mniej więcej tak: :  Wybuch supernowej powoduje rozprzestrzenianie się światła. To “światło” w “stwardniałej” postaci spada na ziemię i tak tutaj przybywa. Inaczej mówiąc – złoto staje się “łącznikiem” między ziemią, a kosmosem. Ale nie jest to takie proste, jak się wydaje. To “stwardniałe” światło, jest łącznikiem tylko wtedy, kiedy posiadamy odpowiednią świadomość. Nie wiem dokładnie co nauka wie i mówi o świadomości, ale nie należy ona do świata materialnego. Jest i znajduje się poza naszym materialnym światem i należy do świata duchowego – wracając jednak do złota chcę powiedzieć, że ktoś, kto ma dużo złota nie musi wcale z tego wcale korzystać (nie mówię tu o wartości materialnej złota), ponieważ to wymaga “wiary”. Nie mówię tutaj również o wierze rozumianej potocznie, a związanej ściśle z kościołem. To nie o takiej wierze tutaj mowa. “Wiara” – to jedno z tych pojęć, które jak “Bóg” – należy przedefiniować. W każdym razie, jeśli spełnia się warunki, to złoto w ogromnym stopniu ułatwia kontakt ze świadomością, z której można otrzymać każdą wiedzę. Wiem, że to brzmi  niezbyt zrozumiale, ale musi pani zrozumieć, że mówię o czymś, co istnieje w świecie innym, niż nasz. To troszkę tak, jakby używać terminologii medycznej do rozmowy z rybą.  W “tamtym” świecie istnieją zupełnie inne prawa, które tutaj nazywamy “prawami fizyki”. Więc łączenie tych światów to to samo, co używanie “praw fizyki” do świata kwantowego. Tam też nic do siebie nie pasuje, a jakoś trzeba to powiedzieć. Wobec tego używam tak idiotycznych zwrotów, jak “stwardniałe złoto” – ponieważ nie ma u nas słów, którymi można to opisać.

Czy ma pan jakiś pogląd na temat uzdrawiania. Chodzi mi o to – czym ono jest i skąd się bierze?

– szczerze mówiąc nie mam. Nie wiem czym jest, ale to w zasadzie nie ma znaczenia. Proszę mi powiedzieć czy dla kury znoszącej jajka ma znaczenie, czy czynność ta jest opisana przez człowieka, czy nie? – nie, nie ma znaczenia. Znaczenie ma zdolność znoszenia jajek i czy te jajka są smaczne i zdrowe, czy nie. Z tego co wiadomo, energia która płynie przez moje dłonie dostarcza “urządzeniom” znajdującym się w ciele człowieka dodatkowej energii, aby to “urządzenie” miało więcej siły do samo-naprawiania się. To troszkę jak prąd dostarczany do żarówki. Myślę, że każdy człowiek ma tę zdolność, choć nie każdy w tym samym stopniu. U mnie “objawiło” się to wtedy, kiedy po raz pierwszy – jeszcze niezdarnie – odpowiedziałem sobie na pytanie: Kim jesteś? Nie mówię tu oczywiście o “wiedzy” kim jestem, ale o “poczuciu”, że jestem właśnie tym, a nie czymś innym. Skąd się to bierze? – chyba stąd, co wszystko :)

Czy ma pan ulubionych uzdrowicieli w Polsce? 

– nie, ponieważ nie znam ich. Natomiast dużo dobrego słyszałem o Leszku Żądło, pani Wolskiej oraz o panach: Ulmanie i Idzikowskim (przepraszam, ale  nie pamiętam imion wszystkich osób)

Skoro bierze się stąd, co wszystko – to znaczy, że jest wszędzie. A jeśli tak jest, to dlaczego chory nie potrafi pobrać sobie tej energii sam?

– proszę zapytać chorego:). Ja tego nie wiem. Dotykam chorego, a on zaczyna zdrowieć – myśli pani, że to mnie nie dziwi? Za każdym razem jestem tak samo zadziwiony. Jednak jest czasami tak,  że to nie działa (dwa razy tak było).

Wiadomo dlaczego?

– Tak na prawdę to nie wiem. Jedyną wspólną rzeczą dla tych osób było to, że nie chcieli już żyć (tak przynajmniej mówili). I to nie chorzy poprosili mnie o pomoc, a ich rodziny. Dlatego też – od wtedy – nie przyjmuję zaproszeń od rodziny. Musi to zrobić sam chory. Oczywiście nie mówię tu o sytuacji, w której chory nie jest w stanie tego zrobić.

Pomówmy zatem jeszcze o innej pańskiej działalności. Jest pan “Duchowym doradcą” – przynajmniej jednej osoby. Na czym ta praca polega?

– o, to coś, co lubię wiele bardziej, niż uzdrawianie ciała.

Dlaczego?

– bo lubię ludzi, lubię ich towarzystwo. To nie jest jednorazowa “znajomość” – to proces, który trwa długo i właściwie czyni to samo (uzdrawia) ale nie tylko ciało. Utaj mam większe pole do działania i więcej ode mnie zależy. W przypadku uzdrawiania ciała jest tak, że powiedzmy ból ustaje, osoba czuje się świetnie, wyniki lekarskie pokazują zmianę, ale….? nie mam wpływu na to, co uzdrowiony będzie robił dalej. Przecież był jakiś powód tej “choroby” i jeśli “pacjent” nie zmieni sposobu myślenia, niewłaściwych nawyków czy jedzenia – to “choroba” może powrócić. Na szczęście niezbyt często tak jest, ale może być. Natomiast doradztwo duchowe trwa długo i podczas tego procesu zachodzą zwykle trwałe zmiany. Kiedyś zrobiliśmy tak, że mój klient nagrał siebie w trakcie różnych czynności, rozmów, itd. – przed podjęciem współpracy. Po trzech latach obaj zobaczyliśmy ten film – po jego obejrzeniu otrzymałem największą złotą monetę, jaką mam – ma 1 kilogram:). To była metamorfoza nie do opisania. Sam nie wierzyłem, że tak bardzo można się zmienić. Oczywiście w trakcie tego procesu dostrzegam pojedyncze zmiany – na przykład reakcje na różne sytuacje, poglądy, sposób reagowania na inne osoby, itd. – ale nie widać tego tak kompleksowo, jak to było na tym nagraniu.

To jest pan bogaty !

– nie, to jest kolekcja złota, a nie “majątek”. Nie mam pojęcia ile to wszystko waży i ile jest warte w pieniądzach. Zresztą nie ma to znaczenia, bo mówiłem już pani co zamierzam z tym kiedyś zrobić :), a czy jestem bogaty? – nie wiem. Na pewno nie tak, jak moi “klienci” ale nie brakuje mi niczego – więc chyba tak.

Jak staje się człowiek bogatym?

– najtrudniej jest z pierwszym milionem. U mnie nie było to trudne, bo wygrałem ( powinienem reklamować Państwa stronę internetową ), a potem to już “pikuś” jak mawiają znawcy. Pieniądze mają to do siebie, że się “lubią” – więc przyciągają się same do siebie. Proszę mi wierzyć, że gdybym chciał zostać prawdziwym milionerem, to mógłbym to zrobić w 3-5 lat ( mówię o setkach milionów). Tylko po co?  Rozumiem, że są ludzie, których to bawi i nie widzę w tym nic zdrożnego. Ale ja niewiele potrzebuję – jedzenie, książki, podróże, czasami jakieś “szaleństwo” np. garnitur. Ja potrzebuję czasu – a tego nie bardzo da się kupić. I tak zbyt wiele poświęcam go na niekorzyść życia duchowego. Uwielbiam “tam” być. Szkoda, że nie każdy wie o czym mówię, ale Ci którzy wiedzą – na 100% zgadzają się z tym. Co raz trudniej jest mi stamtąd powracać.

Ok. – wróćmy więc do doradztwa. Jak to wygląda w praktyce?

– w zasadzie to polega na rozmowach, no czasami dochodzą jakieś inne “czary”. Najprzyjemniejsze jest to, że zwykle – albo najczęściej – “klient” zabiera mnie w podróż. W trakcie takiej podróży jesteśmy troszkę zdani na siebie, a co za tym idzie – mamy więcej czasu i możemy “dotykać” ważniejszych spraw, niż tylko bieżące problemy. Przy tej okazji zwiedzam świat, a czasami łączę to z uzdrawianiem – wcześniej umówionych przez mój zespół – innych osób w danym kraju, takie “dwa w jednym” :). Chyba największymi problemami – które ważą na to jak żyjemy – jest strach przed śmiercią oraz takie “ogólne niezadowolenie” z  życia, mimo, że mój klient jest niezwykle zamożny. Zresztą każdy z moich “klientów” jest bardzo zamożny. Posiadanie takie doradcy nie było kiedyś tak popularne, to chyba przywlokło się do nas ze Stanów i to z pewnością najlepsza rzecz jaką  stamtąd mamy:). My – ludzie – nie widzimy siebie. Zazwyczaj nie wiemy, jak postrzegają nas inni. To akurat szczególnie dotyczy milionerów, bo prawie wszyscy im fałszywie schlebiają. A więc mój przyszły “klient” musi się zgodzić na to, że nie będę mu schlebiał, ale najdelikatniej jak potrafię, będę mówił mu prawdę. To – w tych relacjach – jest absolutnie niezbędne i na początku, bardzo trudne dla obu stron. Drugą ważną rzeczą jest wzajemne zaufanie i szczerość. To również trudne, bo skąd niby to brać? – przecież na początku nie znamy się. Nie mam też żadnej rekomendacji ( chyba że poleci mnie mój klient), ponieważ nie ujawnia się danych innych klientów. Tak więc są problemy na początku. Jednak po pewnym czasie one znikają gdzieś i wtedy już zaczyna się poważna praca. Właściwie to moje zadanie polega na odpowiadaniu na trudne pytania lub wykazaniu, że “klient” zna już na nie odpowiedzi. Czasami też prowokuje się pytania, aby  “dotknąć” spraw najbardziej istotnych, a z różnych powodów skrywanych. Czasami też pytania są bardzo proste, ale “klient” nie ma ich komu zadać, w wstydzi się, że tego nie wie. A tu ma mnie – gościa, który nikomu nic nie powtórzy, który nie ocenia go, który go lubi i życzy mu dobrze.

Wszystkich swoich klientów pan lubi?

– tak. Tych których nie lubię, nie zostają moimi klientami.

 

Ile kosztuje godzina takiej pierwszej konsultacji?

– jedna sesja to minimum 3 godziny i z powodu dyskrecji nie odpowiem, ale bardzo dużo, jak na polskie warunki 

150 Euro?

– dużo więcej.

Ok. – widzę,  że nie unikniemy tego tematu – powiem więc tak:  – normalna stawka ( w każdym kraju poza Polską)  wynosi 5 000 Euro za trzygodzinną sesję lub 10 000 Euro za dobę i  dla tutejszego milionera  ( czyli dla mieszkającego w Monaco), to nie są żadne pieniądze. Zresztą to nie ja wymyśliłem te stawki.  Stawki “rosły” dlatego, że jest za dużo chętnych, a ja nie umiem odmawiać – więc prościej było podnosić stawki, niż ograniczać ilość klientów w inny sposób.

Prawdą jest też to, że gdybym ten czas przeznaczył na zarabianie – zarobiłbym znacznie więcej. To chyba ciekawość ludzi skłania mnie do tego rodzaju działań. Ponieważ te pieniądze z doradztwa, też nie są mi tak znowu bardzo potrzebne. Mam dwa garnitury – czyli o jeden za dużo, a to znaczy, że wszystko mam.

To, co robię – nie jest łatwe, bo gdyby tak było to każdy by to robił.  Czasami bywa tak, że problem jaki ma do rozwiązania mój “klient” spędza mi sen z powiek całymi tygodniami i trudno to przeliczyc na pieniądze.

Pański czas jest drogi.

– tak, to prawda. Ale ja mam 70 lat – więc mój czas inaczej się liczy niż Pani.  Zresztą “drogość lub taniość” to bardzo względna rzecz. Proszę sprawdzić ile zarabia chłopak, który ładnie lub mniej ładnie kopie piłkę – a on ma jeszcze przed sobą dużo więcej czasu, niż ja. Zresztą jest mnóstwo innych doradców – więc klient ma wybór. 

Wiem, zbliżamy się do końca mojego czasu. Muszę tu powiedzieć, że właściwie to żałuję, że będzie strona o panu, bo to skraca naszą rozmowę.

– nie tak bardzo. Czytałem te pani 150 pytań od czytelników. Tam jest kilka pytań, na które warto odpowiadać.

Czy tam właśnie umieści pan odpowiedzi na te niezadane pytania?

– tak. Będę odpowiadał na 2 – 3 pytania miesięcznie.

Wobec tego ostatnie moje pytanie. Czym, Kim jest Bóg ?

– nikt nie odpowie pani na to pytanie. Mogę tylko powiedzieć, że nie jest to facet (ani osoba) wymachująca z nieba piorunami. Nie jest to Bóg, którego “znamy” z mitów kościelnych. Nie jest to ktoś czy coś – co czegoś nie może lub kogoś czy coś wyróżnia. I sądząc po tym czego jest twórcą i co możemy podziwiać każdego dnia  –  to jest to byt najdoskonalszy z możliwych do wyobrażenia. Żałuję bardzo, że religijny biznes tak bardzo nam go obrzydził, iż część z nas straciła wiarę. Kocham Cię Boże i wybacz mi jeśli nie mam racji, ale kościoły, które się na Ciebie powołują – brzydzą mnie.

I tym optymistycznym akcentem kończymy ten wywiad. Bardzo panu dziękuję w imieniu własnym i naszych czytelników. Co prawda mam jeszcze kilka istotnych pytań, ale zadam je tak, jak mogą to zrobić wszyscy inni – czyli udam się na pańską stronę internetową i tam je sformułuję.

Adres strony pana GC to:

www.gc-healer.com   lub www.uzdrowicielgc.com

Łucja Kydryńska – wszystkie prawa zastrzeżone

7 Comments

  1. Wysłałam treść tego maila na stronę Pana G.C. do działu “Opinie” ale jej nie umieszczono. Mam nadzieję, że choć wy pozwolicie mi na to zadośćuczynienie. Niech to będzie moja pokuta i spowiedź.

    W 15 miesięcy temu, byłam chora (bezpłodność). Nikt nie potrafił albo nie chciał nam pomóc. Kiedy byliśmy z mężem w Grecji dowiedzieliśmy się ( od gościa tego hotelu) że w Monte Carlo mieszka i działa tam pewien Polak, który czyni cuda. Niestety (również tam), dowiedzieliśmy się od tych Państwa o potrzebie posiadania “polecenia” do Niego. Chodzi oczywiście o Pana G.C. Po powrocie do Polski zaczęliśmy szukać takiego polecenia wśród znajomych – ale bez skutku. W końcu wpadłam na pomysł, aby dać ofertę kupna na Allegro i udało się. Kupiliśmy rekomendację za, jak nam się wydawało – ogromną sumę. Po kilku tygodniach umówiłam się na spotkanie w Polsce i odbyły się dwie sesje. Na pierwszą sesję poszłam bez monety, sądząc, że już dość zapłaciłam za polecenie. Spotkanie było miłe i rodziło pewne nadzieje, więc na drugą sesję kupiłam najmniejszą i najgorszą ( chodzi o jakość złota) monetę, jaka w tym sklepie była. Ponieważ zespół współpracujący z Panem GC uprzedził mnie, że jeśli chcę dać monetę ( co nie jest konieczne), to mam to zrobić na początku wizyty z powodu pewnego rytuału jaki z tą monetą się wykonuje – więc tak zrobiłam. O dziwo, Pan GC, który przecież jest znawcą złotych monet – bardzo dziękował i wyraźnie się cieszył, choć na 100% wiem, że wiedział iż to najgorsza z monet. Wtedy – po raz pierwszy – zrobiło mi się troszkę przykro. Ale to poczucie mojej wredności, małości i podłości rosło z dnia na dzień. Kiedy zaszłam w ciążę, było jeszcze gorzej.
    Urodziłam piękną córeczkę i zawdzięczamy to tylko Panu. Ale dręczy mnie do dzisiaj to,że tak okropnie się zachowałam. Co prawda jeszcze przed zajściem w ciążę kupiłam w tym samym sklepie nową monetę – tym razem największą i najpiękniejszą, ale nie miałam już możliwości podarować jej Panu. Czuję się podle do dzisiaj – więc błagam Pan, aby stworzył Pan taką sytuację w której mogłabym to naprawić. Jest mi niezmiernie przykro i czuję się podle, że tak się wtedy zachowałam. Mam nadzieję, że jakoś dotrze do Pana ta wiadomość i umożliwi mi Pan naprawienie mojego błędu. Przepraszam, ale jest mi teraz tak przykro, że nie mogę więcej pisać.

    Wdzięczna do końca życia
    Beata (za rekomendacją)

  2. Pani Beato, przekazaliśmy Pani maila Panu GC.
    Okazuje się, że na stronie Pana GC komentarze do działu “Opinie” nie miały do tej pory pola z adresem mailowym nadawcy więc nie mógł nikomu osobiście odpowiedzieć, ponieważ nie znał adresu nadawcy. Strona Pana GC jest jeszcze w budowie, ale tę “niedoróbkę” dzisiaj naprawiono. Prosił, aby Panią uściskać i ze odpisze Pani niebawem na podany mu przez nas pani adres mailowy.

    Pozdrawiamy i ściskamy serdecznie.

    Łucja Kydryńska

  3. Było to dwa lata temu !
    Moja mama, która ma 50 lat udała się – za namową – koleżanki, do pewnego znanego (ale zagranicą) polskiego uzdrowiciela, który podobno wykonuje odmładzające kuracje. Pomyślałam (ale nie powiedziałam jej tego) że to kolejny “cudotwórca” na dodatek drogi jak na polskie pensje – a zmarszczki jak były tak zostaną. Jednak po 3 miesiącach – coś jakby się zminiła, więc ( a zapomniałam już o tej wizycie) zapytałam ją dyskretnie, czy coś “robi” z ciałem. Miałam na myśli jakiś zabieg, bo to do niej podobne. Ale mnie – zapytała tylko, czy nie pamiętam, jak mówiła mi o uzdrowicielu GC ? – no rzeczywiście mówiła, ale co się okazało. Aha – jeszcze później ( może następne dwa miesiące) okazało się, że zaprzestała stosować dietę i chodzenia na siłownię. No więc to mnie zadziwiło zupełnie. Co jednak dziwniejsze, z dnia na dzień wyglądała lepiej. Teraz nikt jej nie daje więcej niż 35 lat i rzeczywiście tak wygląda. No i wiecie co dalej :)

    Wybrałam się do niego – dwa miesiące temu – i poprosiłam o zabieg. Nie pytałam mamy jak to wyglądało z nią. Facet zapytał kim jest dla mnie ( i tu wymienił imie i nazwisko mamy) – odpowiedziałam, że mamą. Więc odparł, że wobec tego powinnam wiedzieć, że to nie jest żaden zabieg…….i nie jest !

    Facet przez 45 minut dotykał mojej twarzy, potem przerwa i rozmowa o życiu ( o Bogu głównie) i potem następne 45 minut “leczenia dotykiem”. W sumie zrobiłam trzy takie sesje. Wczoraj mój agent ( jestem aktorką) zapytał mnie kiedy robiłam zabieg, bo nie zauważył żadnej przerwy w pracy. Nie uwierzycie, ale (mam 32 lata) dostałam rolę w Austrii – w poważnym filmie – gdzie gram 20 latkę.

    A za miesiąc, mamy zrobić jeszcze inną “magiczną sztukę”, która “zatrzyma” mój wiek na (tak mówi) 20 kolejne lata. O tym niestety nie mogę mówić ( o tej kuracji) bo jest to objęte klauzulą poufności. Jednak nie ważne co się stanie za miesiąc, ważne jest, że teraz czuję się świetnie i tak samo wyglądam.

    Ten facet chyba jest kosmitą !

    Ma już swoją stronę internetową, ale nie pamiętam adresu. Może wystarczy gdzieś wpisać “Uzdrowiciel gc” ? Nie wiem, jak ktoś jest zainteresowany niech do mnie napisze, to znajdę ten adres.

    Pozdrawiam

    Agnieszka

  4. Witam
    Czy mogłabym prosic o jakikolwiek namiary na Tego Uzdrowiciela ? Od lat choruję na gronkowca złocistego, moja twarz jest zmasakrowana cigłymi zabiegami , poniewaz atakuje mi tylko buzię, na ktorej powstają ropnie o wielkosci nawet 4-5 cm gdzie pozniej są usuwane, a co za tym idzie? dziury , blizny … :(
    Mam 34 lata i kompleksty powodują brak chcęci do zycia…
    Pomijając fakt ,ze nie pamiętam kiedy ostatnio byłam szczęśliwa… :(

  5. Dość nieważnie czytała pani ten wywiad, ponieważ “namiary” są podane na końcu tej części wywiadu.

    Pozdrawiamy

    Admin

  6. Przeczytałam uwaznie, nie zauwazyłam po prostu adresu email na koncu wywiadu… Zaczełam zastanawiac się czy bylaby i szansa dla mnie …

    Czy ktos byłby w stanie sprzedać mi rekomendacje ?
    Byłąbym ogromnie wdzieczna… pewnie to tylko marzenie ,ale warto zapytac :)

  7. Jeśli się czegoś nie zauważa w czytanym tekście to znaczy właśnie tyle, że czyta się nieuważnie:) A co do handlu rekomendacjami, to na pewno nie będziemy tego wspierać, ani umożliwiać. Zresztą z tego, co jest napisane na stronie pana GC jasno wynika, że właśnie dlatego aby wyeliminować handel
    kodami rekomendacyjnymi wprowadzono tam możliwość wizyt bez rekomendacji.

    A tak nawiasem mówiąc, prosimy o komentarze i dyskusje na temat pana GC przenieść na właściwą stronę, czyli http://www.gc-healer.com

    Pozdrawiam

    Admin

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *