Uzdrowiciel GC – część 2

Uzdrowiciel GC – część 2

“PBNNI” – to mnie przerasta. Przecież nie zaprzeczy pan, że rzeczy materialne istnieją. Nie zaprzeczy pan, ewolucji, prawom fizyki itd. ?

– nie, nie zaprzeczam. Co prawda ewolucja Darwinowska w całości nie jest do przyjęcia, ale w obrębie gatunku – tak.

Nauka potrafi dowieść, że rzeczy materialne istnieją i dlaczego.

– nie. Nauka tylko potrafi opisać niektóre rzeczy, ale ich nie stworzyła – więc ktoś to musiał zrobić. Nauka opisuje jak działają różne rzeczy ale nie mówi dlaczego. Fale radiowe, światło, podczerwień, cząsteczki i co tam jeszcze pani wymyśli – wszystko to już było, kiedy nauka dopiero powstawała.
Kamień wydaje się być czymś trwałym i materialnym. Ale jeśli użyje pani odpowiednich instrumentów to okaże się, że jest tylko lub aż – energią. Cały wszechświat jest z tego samego i w tym samym (PBNNI).

Ok. Wróćmy więc do tego co mnie najbardziej interesuje. Świat duchowy. Czy może pan opisać “pobyty” tam?

– :):):):). Komuś, kto tam bywa nie muszę opisywać, bo wie. Natomiast komuś, kto tam nie był lub tylko tego nie pamięta – bardzo trudno to opisać. Musi pani zrozumieć, że w świecie duchowym ( w świecie absolutu) wszystko jest troszkę inne, ponieważ obowiązują tam inne “prawa”. Jest nam bardzo, bardzo,
bardzo daleko do tych praw. Słyszała pani zapewne o bozonie Higgsa. To takie samo “coś”, jak ciemna energia czy ciemna materia ( takie samo, w tym sensie, że nikt tego nie widział i nie wie co to jest), no i jak na razie znajduję się w “NIC”. W każdym razie chcę powiedzieć, że ów bozon Higgsa, który jest tak
mały, że nie można go dostrzec nawet w takim cudzie techniki jak Zdarzacz Hadronów – “tam” jest jeszcze potężną skałą w porównaniu do “cząstek” o których nauka jeszcze nawet nie śni, a które tam istnieją i są substancją wszystkiego. To jest powód, dla którego tak trudno mówić o świecie duchowym. Jakiego by słowa nie użyć, to będzie tylko “dość blisko”, albo całkiem daleko od tego, co należałoby powiedzieć. Inaczej mówiąc nasz słownik, nasz zasób słów i pojęć jest zbyt ubogi, aby mówić o świecie duchowym. Kiedy powiem, że to “coś” co tam widziałem przypomina powiedzmy jabłko, to z pewnością wprowadzę panią w błąd.

Proszę spróbować

– pierwszy mój “pobyt tam” był spontaniczny. Kiedy “oderwałem się” od ciała, znalazłem się w jakimś domu – w przedpokoju. Na górze schodów, które tam były usłyszałem głos kobiety, która popędzała swoje dziecko aby szybciej się ubierało, bo gdzieś im było śpieszno. Wystraszyłem się, że mnie zobaczą i natychmiast “wróciłem” do ciała. Jednak ciekawość była tak wielka, że wróciłem tam ponownie. Kobieta ( matka tej dziewczynki) była już przy drzwiach, a dziewczynka schodziła po schodach. Popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się i delikatnie pokiwała do mnie ręką.

Dziwiłem się temu chyba przez miesiąc. Byłem zaczarowany i dumny, że potrafię robić tak niemożliwe rzeczy. Po miesiącu – spróbowałem jeszcze raz, ale tym razem postanowiłem znaleźć się w określonym przez siebie
miejscu. Dzisiaj wstydzę się tego, więc nie powiem jakie to miejsce. W każdym razie udało się. No…….., to już byłem Bogiem. Kiedy “stałem się tym Bogiem” – umiejętność ta opuściła mnie. Potrzebowałem kolejnych pięciu lat, aby powróciła. Ale byłem już mądrzejszy. Przeczytałem dziesiątki książek, rozmawiałem z innymi, którzy to robili, medytowałem i tak owa “zdolność” powróciła.

I co dalej?

– ma pani tysiąc godzin czasu? – bo ja nie mam.

Przepraszam. Wobec tego proszę powiedzieć jak jest teraz?

– teraz, tam – mam przyjaciół, którzy wspierają mnie w moim rozwoju. Mogę “udać się” dokąd chcę, rozmawiać z kim chcę, i wiedzieć co chcę. Ale i tam jest coraz trudniej. Ostatnio dzieje się tak, że kiedy potrzebuję jakiejś informacji – otrzymuję ją …..no właśnie, jak to nazwać………..powiedzmy w “pakiecie” . O, to troszkę tak, jak spakowany plik w systemie ZIP, który potem trzeba rozpakować. Inaczej mówiąc, jeśli na przykład potrzebuję wiedzy o przysłowiowym jabłku – otrzymuję “plik” o wszystkich jabłkach we wszystkich światach razem z drzewami, historią i warunkami w jakich ono powstało. Nie jestem w stanie tej wiedzy zaabsorbować nawet, gdybym miał żyć na ziemi jeszcze tysiąc lat. Więc muszę się nauczyć zadawania bardziej precyzyjnych pytań. :) Gdyż nic mi z wiedzy, której nie potrafię spożytkować.

Czy ludzkie ciało jest doskonałe, a jeśli tak, to skąd biorą się choroby?

– to są dwa dwie oddzielne kwestie. Ciało człowieka jest tak genialnym, zdumiewającym i niewiarygodnie doskonałym “urządzeniem” że trudno znaleźć odpowiednich słów, aby je opisać. W jednej minucie powstaje w nim i ginie około 150 milionów czerwonych krwinek i miliard białych. Całe ciało – to około 7 oktylionów atomów, które wiedzą czym są i do czego służą. Związek chemiczny, który nazywamy DNA znajdujący się tylko w jednej komórce – po jego “rozpakowaniu” miałby 2 metry, a komórek w naszym ciele jest około 2 bilionów. Impulsy nerwowe pędzą z szybkością 400 km/h, a serce przepompowuje około 4250 litrów krwi na dobę. Mam wymieniać dalej? – myślę, że nie trzeba, bo i tak nie jesteśmy w stanie objąć tego ogromu naszymi zmysłami.

Jedno jest jeszcze istotne – w całej tej nieopisanie skomplikowanej maszynerii – 70% stanowi woda, której własności do dzisiaj nauka nie poznała w całości. Przy tej okazji warto wspomnieć o pewnym doświadczeniu
przeprowadzonym przez pewnego doktora nauk, którego nazwiska teraz nie pamiętam, a które wyglądało następująco: Naukowiec ten napełnił wodą kilkanaście butelek, a następnie wodzie znajdującej się w każdej z butelek przykazywał inną myśl ( werbalnie) po czym natychmiast zamrażał butelkę. Wyniki okazały się bardzo zaskakujące – woda zamrożona w butelkach, którym przekazywał słowa związane z miłością – miała piękną strukturę i była czysta i krystaliczna. Natomiast woda zamrożona w butelkach, które otrzymały
przekaz negatywny (oparty na strachu) – była mętna i o strukturze nieskoordynowanej. A skoro nasze ciało w 70% składa się z wody – to czy istotne jest w jakim otoczeniu przebywamy i co jemy? Przy tej okazji warto
też powiedzieć, że jest jeszcze inny stan skupienia wody, którego jeszcze chyba nie odkryto – przynajmniej ja nie słyszałem o tym, w każdym razie ten stan będzie nazywał się “krystalicznym” i dowiemy się ( w sposób naukowy) że woda na poziomie molekularnym potrafi się komunikować. Ale to tylko taka ciekawostka.

Proszę zrozumieć, że mówiąc o ciele – mówię o czymś, co znajduje się na najniższym poziomie tego Kim jesteśmy. Ciało jest zagęszczoną energią, która jest maleńką zmaterializowaną częścią duszy. Jak więc mądra musi być dusza? – a to nie koniec! Bowiem dusza również jest częścią, czegoś, co zwykliśmy nazywać Bogiem – jak więc mądrym i wspaniałym musi być ten Bóg ? ale czy to już koniec tej zależności ? – nie wiem, myślę, że nie ! W każdym razie nasze ciała są doskonałe, a więc głupio byłoby zakładać, że nie mają
stosownych “narzędzi do naprawiania” tego, co w nim – poprzez niewłaściwe myśli, strach, słowa, intencje i czyny – psujemy. Tak, człowiek wyposażony jest w doskonały program, który może być użyty do Samo- uzdrowienia, dlatego relacja pacjent – lekarz powinna zostać na nowo zdefiniowana.

Ma pan na myśli holistyczne spojrzenie na chorego?

– oczywiście, ale nie tylko to.

Proszę popatrzeć. Natura to – światło, prąd elektryczny, minerały, energia, cząsteczki, reakcje chemiczne,
drzewa, rośliny, ludzie, deszcz, galaktyki, gwiazdy, ziemia, woda, pierwiastki chemiczne, powietrze, materia ożywiona i nieożywiona, zwierzęta, moc, fale, ruch, skutek i przyczyna, przestrzeń, częstotliwość drgań, planety, doskonałość i Bóg.

Mówię o tym dlatego, abyśmy dostrzegli, że w naturze nie ma chorób. Owszem – są nazwy chorób (wymyślone przez medyków) ale te “choroby” to zazwyczaj skutek niewłaściwego myślenia i postępowania, a nie choroba, jak ją potocznie rozumiemy. Najczęściej występującym błędem ( oby to był błąd,a nie wyrachowane działanie) jest to, że “chorobą” nazywa się program, który znajduje się w każdym z nas – program samo-uzdrawiania. I
dopiero wtedy, kiedy takiego samouzdrowienia nie da się zataić, medycy nazywają je reemisją (oczywiście nie wyjaśniając na czym owa reemisja polega), ponieważ okazałoby się, że są, – tak, jak kapłani – niepotrzebni. Oczywiście nie mówię, że są zupełnie niepotrzebni, mówię to w kontekście tego, co powiedziałem przed chwilą: ….. “Relacja pacjent – lekarz, powinna zostać na nowo zdefiniowana”…….

Oczywiście tu używam dużego skrótu, tak samo jak, wymieniając składniki natury ponieważ tych przyczyn i składników jest znacznie więcej. Ale wszystko co powstało w naturze jest doskonałe i nie wymaga żadnych poprawek, ani modyfikacji, a Ci z nas, którzy tak myślą (lub tylko to głoszą) są oszustami lub ajłagodniej mówiąc – głupcami. W naturze wszystko jest na swoim miejscu, a to dlatego, że wszystko co się na nią składa jest częścią ogromnie wyważonego systemu, który jest świadomy, żywy i genialny, gdyż natura to Bóg właśnie..

Na szczęście wyłoniła się nowa grupa lekarzy, która dostrzega szkodliwość obecnej medycyny. To mądrzy i odważni ludzie, ponieważ głośne przeciwstawienie się temu, co obecnie w medycynie się dzieje wymaga
niezwykłej odwagi i poważnych naukowych argumentów, a ci ludzie je mają.

Do tej pory było tak, że jeśli ktoś ze świata medycznego ( ale nie tylko) przeciwstawił się oficjalnie uznawanym doktrynom, to w najłagodniejszym wariancie ośmieszano go lub zamykano w domu dla umysłowo chorych ( ale były i “przypadkowe” śmierci). Lobby medyczne i farmaceutyczne jest niezwykle bogate i wpływowe, dlatego będzie bronić swoich interesów do końca i to wszystkimi metodami.

No cóż, jeśli z “chorób” się żyje – to muszą istnieć i powinno ich przybywać – więc nie ma się co dziwić, że grożą nam urojone epidemie, a co gorsza nieurojone zgony. Tylko w USA zanotowano 1500 zgonów dzieci po szczepieniu przeciw WZW grupy B.

Aby nie być gołosłownym, przytaczam fragment protokółu z konferencji lekarzy “Nowej Medycyny Germańskiej”, o których wcześniej wspomniałem. Konferencja ta odbyła się 17 grudnia 2008 roku w obecności adwokata Eryka Bryn Tvedta.

Oto jej fragment: .…….Uczestnicy konferencji spotkali się z powodu głębokiej troski, wynikającej z faktu, że tylko w Niemczech dziennie umiera 1500 pacjentów wskutek stosowanej dzisiaj chemioterapii i morfiny. Przy użyciu Germańskiej Nowej Medycyny prawie wszyscy Ci pacjenci mogli by przeżyć……….

Czy to pani nie przeraża ? – bo mnie tak
To smutny, tragiczny i groźny fragment tej konferencji. Ale jest też dobra wiadomość – część lekarzy budzi się ! Może więc dostrzegą oni, że w naturze nie ma “chorób” – jest za to faza zdrowienia i choć objawy tych dwóch zdarzeń są takie same, to w swojej istocie – owe zdarzenia są absolutnie różne.

Wiem, rozmawiamy już długo, ale tylko jeszcze jedno ( może dwa) pytania na dzisiaj. Czy świat w którym, jak mi się wydaje bywa pan częściej niż tutaj – czyli świat duchowy jest w odczuciu przebywającej tam osoby taki sam, jak ten tutaj?

– W moim (naszym) świecie, świecie duchowym – nie istnieje czas, przeszłość, przyszłość, dobro, zło i podobne mity. Jest tylko jedno wielkie TERAZ. Teraz, w którym wszystko czego doświadczamy i będziemy dopiero odkrywać istnieje od zawsze. To co nazywamy tutaj przeszłością czy przeszłością, to tylko iluzoryczna perspektywa. Przeszłość i przyszłość nie są związane z miejscem – inaczej mówiąc – nie są miejscem we Wszechświecie – to tylko inne (kolejne) TERAZ widziane pod innym kątem. Ponieważ mamy taki pomysł, aby widzieć świat w sposób liniowy, to momenty których doświadczamy w fizycznej rzeczywistości wydają się odbywać w czasie -, który nie istnieje, którego nie ma. W rzeczywistości te momenty, rzeczy, itp. egzystują we wszystkich formach właśnie teraz i są tylko różnymi punktami widzenia tego samego momentu. To nie jest takie trudne do zrozumienia jak się wydaje. Trzeba tylko zrozumieć i zaakceptować wielość rzeczywistości (światy równoległe), a tego nasza nauka jest już blisko. O wiele trudniejsze jest zrozumienie “Absolutu”.

Kolejnym “problemem” jest to, iż sądzimy, że nasze prawa fizyki są obowiązujące wszędzie. Tak nie jest. Nasze prawa fizyki, które również i tutaj zostaną niebawem przedefiniowane, są tylko “prawami lokalnymi” i to z wieloma błędami. Tam one nie są obowiązujące, więc jeśli się żyje i tu i tam, to trudno się przestawić.

Ale wracając do wcześniejszego wywodu dotyczącego liniowego czasu. Nie chcę tu robić wykładu, bo to zajęłoby wiele godzin. Ale to co w trakcie prób zrozumienia tego musimy jeszcze wziąć pod uwagę to,to, że owe momenty nie są w ruchu, są statyczne. Najłatwiej to przyrównać do klatek na taśmie filmowej. Obrazki (momenty), których jest wiele w jednym “teraz” – są na tych klatkach statyczne, natomiast iluzyjnego wrażenia ruchu doznajemy poprzez sekwencyjność z różnych perspektyw.

Oczywiście nie musimy się uczyć tego, jak uzyskać dostęp do tych różnych równoległych rzeczywistości, ponieważ robimy to od zawsze, a więc to umiemy. Jedyne co nam teraz brakuje, to świadomość tego, że tak jest. Oświecenie nastąpi wtedy, kiedy zrozumiemy, że to nie świat ma się zmieniać tylko częstotliwość naszej wibracji. Jeśli podniesiemy naszą wibrację i zsynchronizujemy ją w wibracją Wszechświata – wtedy będziemy dostrzegać więcej niż teraz, będziemy dostrzegać to, co teraz jest dla nas niewidzialne. To oczywiście nie znaczy, że czegoś we Wszechświecie przybędzie – nie. We Wszechświecie – jak wcześniej mówiłem – jest już wszystko. Wszechświat, ponieważ został stworzony przez Boga – jest doskonały już teraz.

Coś jeszcze mi teraz przyszło do głowy więc powiem. Chodzi o zrozumienie liniowości czasu. Ponieważ nie znamy innego modelu, wydaje nam się, że czas płynie liniowo od lewej do prawej strony. Aby móc łatwiej zrozumieć, że tak nie jest – proszę spróbować sobie wyobrazić, że Wszechświat to kartki papieru nakładane jedna na drugą. Wszystkie kartki – w jednym “czasie” są w tym samym miejscu i nie przybywa ich – ponieważ już są.

To jest bardzo skomplikowane ?!

– nie. Tak się tylko wydaje kiedy się tego słucha tutaj. Natomiast kiedy się tego doświadcza tam, wszystko jest proste jak linijka.

Czy prawdą jest, że “tam” wszystko jest naraz i że każde życzenie się spełnia?

– ponieważ czas nie istnieje – wszystko dzieje się naraz. Jeśli zaś idzie o życzenia to troszkę jest skomplikowane. Prawdopodobnie chodzi pani o to, że myśli stają się rzeczywistością. Czyli to co tutaj mówimy, że “myśl jest twórcza”. Tak, to prawda.

Kronika “Akaszy” – co to takiego?

– “po naszemu” – to dysk, na którym zapisane jest wszystko. Z tym tylko, że “tam” jest (według naszej terminologii) więcej wymiarów. I tu kłania się owo powiedzenie “myśl jest twórcza”. Jeśli pomyśli pani, że ten “dysk” jest księgą – to będzie. Jeśli pomyśli pani, że owa “księga” jest w bibliotece (w budynku biblioteki) – to będzie. Ale jedno w tym jest niezmienne – czyta się od tyłu do przodu:)

Mam jeszcze około 150 pytań od czytelników naszej strony. Co z tym zrobimy?

– odpowiemy, ale nie dzisiaj.

Gra pan w lotto? ( muszę o to zapytać)

– ja już wygrałem w lotto

Kiedy?

– 7 lat temu

W jakiej grze?

– Mega coś tam

Mega Millions

– tak

Ostatnie pytanie – obiecuję ! Nasza strona właściwie zajmuje się grami w lotto i “poradami” dla milionerów. To nie jest dobre miejsce na ten wywiad. Nie żałuje pan czasu jaki poświęca pan nam?

– nie wiem, ale to chyba najtrudniejsze pytanie. Poprosił mnie o ten wywiad mój “pracodawca”. Ponieważ cenię sobie jego towarzystwo i czytałem wywiad, którego Państwu udzielił “Polski milioner zdradza sekrety”( z tego co wiem to jedyny wywiad na który wyraził zgodę) to i ja zgodziłem się. Życie jest tak skonstruowane, że ten kto ma przeczytać – to przeczyta. Nawet wtedy, gdyby to była strona dla wędkarzy. Ja z zasady unikam mediów, więc im mniej ludzi to przeczyta, tym lepiej dla mnie. Jednak akcja, którą pani – za moją zgodą – tutaj opublikowała – mam na myśli sesje bez rekomendacji – świadczy o tym, że było to potrzebne. Przyszło ponad 500 zgłoszeń. To oczywiście liczba, która absolutnie mnie przerasta, ponieważ ja przyjmuję 5 rekomendowanych osób miesięcznie. To troszkę smutne, że tyle osób w Polsce odnosi wrażenie, że nikt nie może im pomóc. Dlatego proszę przeprosić wszystkich, którzy tej pomocy ode mnie nie otrzymają. Ale i tak musiałem odwołać już umówione spotkania z osobami z rekomendacją – więc to jest wszystko, co mogłem zrobić. 7 maja mam pierwszą sesję z tej serii. Musiałem wybierać – więc wybrałem osoby, które potrzebują natychmiastowej pomocy. Na pani pytanie – czy nie żałuję odpowiadam – nie żałuję. Złote monety, które otrzymam od rekomendowanych i tak czekają na powiększenie mojej kolekcji :) A kiedy moja kolekcja monet zostanie zbudowana – wynajmę samolot i rozrzucę ją, aby ktoś inny mógł ją budować na nowo. To tak jak z życiem. Pielęgnujemy je, cieszymy się nim, a potem przychodzi czas, aby je zostawić. I jeśli miało sens, to ktoś inny podejmie się tego, aby je dalej upiększać. A my patrzymy na to “stamtąd” i wspieramy go, aby zabawa trwała nadal.

Ludzie często mówią: “życie, to jedyna rzecz którą mam” – i mają rację ! Tylko nie wiedzą, albo nie wierzą, że życia nie da się zakończyć. To “gra” która nigdy się nie kończy. Owszem, nasze ciała zaczynają i kończą, ale nie my :)

Ale…

– nic.  Ani słowa więcej :) Za kilka dni będzie gotowa moja strona internetowa, więc uwolnię Państwa od siebie. Zainteresowanych prosze więc odsyłać na   www.gc-healer.com

A więc ciąg dalszy nastąpi.

Łucja Kydryńska – wszelkie prawa zastrzeżone.

ps. Jeśli ktoś z Państwa ma jeszcze jakieś pytania – prosimy je kierować na adres: gc@uzdrowicielgc.com

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *