Tajemnica

Tajemnica

Tajemnica, to jedna z tych rzeczy, które lubimy jednocześnie mieć i znać. I choć jedno jest wyraźnie sprzeczne z drugim, to nie martwimy się tym specjalnie, ponieważ ciekawość z jaką się rodzimy ( choć różnie w każdym się ona przejawia) jest w nas przemożna. Można chyba zaryzykować tezę, że tajemnic jest tyle, ilu ludzi na świecie. Są to tajemnice bankowe, rządowe,małe,wielkie i tajne przez poufne, ale – moim zdaniem – największą z nich jest sam człowiek. Choć może nie tyle człowiek, co jego nieograniczone możliwości. Kilku takich, co zadziwili świat swoimi możliwościami znamy prawie wszyscy i aby nie być gołosłownym, przytoczę tu kilka nazwisk: Einstein , Budda, Sai Baba, Szekspir, Jezus, Da Vinci, Tesla, Kim Ung-Young, Hammurabi, Bach, Arystoteles czy Galileusz – ale czy ludzie ci różnią się czymś od Ciebie lub ode mnie? – myślę, że nie ! Wierzę, że jeśli jeden człowiek potrafi “coś” – to każdy inny człowiek potrafi to również i to jest jedna z tajemnic, w którą nie wszyscy wierzą. Natomiast inną rzeczą jest zdolność, czy może sposób na znalezienie w sobie tego “tajemniczego guzika” po naciśnięciu którego – świat staje przed nami otworem. Na to, że nie wierzymy w swoje możliwości, składa się wiele czynników ale aby nikogo nie obarczać winą przyjrzyjmy się na przykład takiemu Jezusowi.

Na początek zdejmijmy z niego te świecące aureole nad jego głową, usuńmy obrazy ( z niby jego) wizerunkiem. Przestańmy składać mu hołdy, czcić niemal każdy dzień jego życia i uznawać za jedynego syna Bożego. I aby od początku była jasność – wierzę w Boga oraz podziwiam i szanuję Jezusa. Ale on nie był jedynym synem Boga – był jednym z nas i jeśli Bóg istnieje ( w co ja wierzę) to każdy z nas jest jego synem lub córką. Powie ktoś, ale on czynił “cuda” – tak czynił. Ale czy to również nie on powiedział, że ……takie i większe rzeczy czynić będziecie….? Jezus nie przyszedł na świat, aby nas zadziwić swoją wielkością czy zbudować na ziemi kościół czy nową religię. Przyszedł tu po to, aby pokazać nam Kim jesteśmy i na co nas stać. Przyszedł tu, aby nam pokazać naszą wielkość i jedność ze wszystkim. Wszystkie te bajdy o jego odrębności i wyjątkowości wymyślił kościół po to, aby zdobyć wyłączność na “biuro pośrednictwa” między nieosiągalnym Jesusem, jedynym synem groźnego Boga, a nami. To po to był im potrzebny “jedyny syn” i “groźny Bóg” aby mogli nami zawładnąć ( jako Boga “przedstawiciele”) i żyć z nas w dostatku przez te setki lat. Nie mam oczywiście nic przeciwko bogactwu i dostatkowi. Ale to należy zdobywać inaczej – nie tak, jak to robi kościół – czyli poprzez budowanie w nas lęku i traktowaniu nas jak głupie owce. W każdym razie to mam na myśli mówiąc, że każdy z nas jest wielki – oczywiście jeśli zachowamy właściwe proporcje :) Wszyscy ci ludzie, których wymieniłem wcześniej ( oraz setki innych nie wymienionych) są dowodem tego, że człowiek potrafi dużo więcej niż mu się wydaje.

Mam znajomego w Nepalu, którego nazywam Węgiel. Imię to wzięło sie stąd, ze jak kiedyś zapytałem go ile ma lat, to powiedział z uśmiechem, ze jest starszy od węgla. A więc Węgiel – znając moje poglądy i zainteresowania – powiedział kiedyś, ze nauka:):):):) ( przepraszam za te uśmieszki, ale słowo nauka mnie śmieszy) jak kiedyś kościół, uzurpuje sobie prawo do bycia “nową religia” Ani ja , ani on nie jesteśmy wrogami nauki – wręcz przeciwnie, uważamy, ze jest mniej szkodliwa od religii choć nie ma całkowitej pewności, czy “nauka” nie kieruje sie obecnie podobnymi pobudkami co kiedyś religia. Ale do rzeczy. W trakcie wielu długich rozmów – wtedy było właśnie o nauce – Węgiel zaprezentował mi taki oto pogląd i mówi tak:

Weźmy dla przykładu pierwszy z brzegu przedmiot “stworzony” przez naukę. Na przykład telefon. Jak wiesz ja nie mam telefonu, ale rozumiem, ze jest ludziom potrzebny. Kiedyś, kiedy go wymyślono służył do komunikowania się i wszystko było ok. Z czasem stawał sie coraz mniejszy i lepszy, aż doszło do wszechobecnych komórek. I teraz popatrz co robi z tym nauka. Nie pracuje nad lepszym komunikowaniem się, ale na dokładaniu do tego telefonu co tylko sie da. Niedługo będzie w telefonie wszystko. A przecież telefon ma służyć komunikowaniu się. Dlaczego tak sie dzieje? a no dlatego, ze zatrudnieni przez producentów telefonów spece – tak sprytnie wmawiają ludziom, że muszą mieć co rok nowy aparat, ze ludzie dają się na to nabrać i pracują jeszcze dłużej i więcej, aby na ten nowy aparat zarobić. Oczywiście naukowcom i producentom nie chodzi o lepszy sposób komunikowanie się ( na przykład bez telefonu) ale na tym aby zarabiać. Jak wiesz nic nie mam przeciw zarabianiu, ale wolałbym aby praca naukowców szła we właściwym kierunku. Tak jednak nie jest.

Szczególnie zainteresowało mnie w tej rozmowie ….”komunikowanie się bez telefonu”….. Ponieważ Węgiel lepiej i szybciej wie ode mnie co ja myślę, to bez mojego zapytania zaprezentował mi to, co zaraz tu opiszę. Postaram się to opisać w miarę dosłownie więc napiszę to w formie dialogu, który tam się odbył. Na początek Węgiel poprosił aby podał mu imię mojej bliskiej znajomej w Polsce.
Podałem mu to imię, na co on powiedział że znam dwie ( tu padło imię tej znajomej) Rzeczywiście znam dwie osoby o tym samym imieniu. Wobec tego kazał mi wybrać tę, która ma ciemniejsze włosy i zrobiłem tak. Następnie podał mi kartkę i ołówek i kazał zapisać datę oraz dokładną godzinę. Kiedy to zrobiłem, on odbył rozmowę ( przy mnie) oczywiście bez telefonu, która wyglądała mnie więcej tak:
Przedstawił sie (po polsku) i zapytał czy ta osoba ma na imię ( tu podał jej imię). Następnie zapytał czy ona zna mnie ( tu podał moje imię – i wiek). Następnie poprosił ją o to samo – czyli aby zapisała datę i dokładną godzinę ( tu była jeszcze dodatkowa wymiana zdań, bo moja znajoma sądziła, że to jakiś żart) W końcu powiedział, że jestem teraz przy nim w Nepalu i jak wrócę to ma mi podać te dane z kartki. Nie muszę tu pewnie pisać, ze dane były niemal identyczne ( po przeliczeniu czasu różnica wynosiła 47 sekund).

Kiedy skończyliśmy ten eksperyment ( a nie był to jedyny tego typu) powiedział, że każdy z nas potrafi to zrobić, czego przed chwilą byłem świadkiem. Powiedział jeszcze wiele innych rzeczy ale to co zapamiętałem najbardziej to, to że …..”fale radiowe były tu przed nami. Że nauka ich nie stworzyła. Stworzyła tylko urządzenie, które tę komunikację poprawia. Powiedział, że tak jak w mózgu nie ma rozumu, mądrości i świadomości, tak samo nie ma w telefonie fal radiowych. To jest oczywiście wielki skrót tego co się wtedy wydarzyło.Następnego dnia uczył mnie tego, ale cały “mój sukces” polegał na 2 minutowej rozmowie na odległość około kilometra. Na dodatek – jak się później okazało – to on się ze mną połączył, a nie jak sądziłem – ja z nim.

Ten cudowny człowiek (a nie jest tam jedynym) zawsze dawał mi i daje nadal nadzieję i wiarę, że człowiek jest wielki. Kiedyś (bardzo dawno temu) czytałem książkę o takich jak on. Napisał ją około 100 lat temu Pan Spalding. Książka nosiła (chyba) tytuł “Życie i nauka mistrzów dalekiego wschodu”. Kiedyś, powiedziałem mu o tej książce, a wręcz zapytałem, czy czasami Spalding nie pisał w niej o nim? – Węgiel uśmiechnął się tylko i nie skomentował. Czasami myślę, że to ta sama osoba.

Życzę naszym milionerom i tym, którzy dopiero się nimi staną wiary, że człowiek jest wielki i możliwe jest wszystko.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *