Posts Tagged "Poradnik milionera"

Polski milioner zdradza sekrety – część 5 (ostatnia)

Polski milioner zdradza sekrety – część 5 (ostatnia)

Po czterech godzinach kolejnego lotu znaleźliśmy się wreszcie we właściwym miejscu. Pogoda – jak dla mnie – wyśmienita. Słońce, słońce i słońce. Kiedy “moi szefowie” udali się na rozmowy, ja zbałamuciłem kierowcę, który nas przywiózł z lotniska, aby pokazał mi miasto i pomógł znaleźć miejsce, gdzie kupię samorodek złota. Ponieważ Made (tak ma na imię kierowca) największe zainteresowanie wykazał zakupem samorodka – zaczęliśmy od tego. Po wizycie w kilku sklepach i moim małym zainteresowaniem tym, co tam proponowano – Made nagle się ożywił i zapytał czy chciałbym pojechać (dwie godziny jazdy) do szybu, z którego jego znajomi wydobywają złoto i diamenty. Nie było to chyba zbyt legalne miejsce, ponieważ kilkakrotnie upewniał się czy aby na pewno dochowam tajemnicy o tym szybie. Kiedy moje zapewnienia został przyjęte udaliśmy się w drogę. W czasie tej podróży opowiedział mi niemal całe swoje piękne i ciekawe życie, które można by określić pasmem zbiegów okoliczności i “zaczarowanej opieki” ze strony bóstw, które tam na co dzień towarzyszą wszystkim wierzącym ludziom. Szyb – okazał sie dziurą w ziemi. Wokół tej dziury stało kilka maszyn, z których pracowały tylko dwa agregatory prądu. “Dyrekcja” znajdowała się w szopie, która była jednocześnie oczyszczalnią wydobywanego tam złota. Zanim zostałem przyjęty – Made długo pertraktował tę wizytę, aż w końcu zostałem zaproszony. To, co tam zobaczyłem, przeszło wszelkie oczekiwania. Olbrzymie ( 2 karatowe) diamenty, wielkie i małe samorodki oraz duże ilości złotego piasku stały tam sobie w słoikach po dżemie – jakby czekając na konsumentów. Wziąłem więc do ręki największy i najcięższy ze słoików ( ten chyba był po ogórkach konserwowych) i rozsypałem samorodki na gazecie. Jeden z nich “uśmiechał się do mnie” – kształtem przypominając serce z ogonkiem. Ile chcesz za ten – zapytałem. “Dyrektor” uśmiechnął się i powiedział, że zanim wszedłem wiedział, że wybiorę właśnie ten. Po wymianie kilku cen, stanęło na dwóch i pół tysiącach dolarów, co jak za prawie dwie uncje złota – to bardzo mało. Ponieważ nie miałem przy sobie takiej kwoty, Made wziął to na siebie i po powrocie uregulowaliśmy ten dług. W drodze powrotnej, Made był jeszcze szczęśliwszym człowiekiem, niż wcześniej mimo, że to ja, a nie on, miałem powody do zadowolenia. Ale tacy właśnie są tam ludzie. Po powrocie do firmy starczyło tylko czasu na wypicie herbaty i ruszyliśmy w drogę. Nasz rozmówca i jego ekipa wyglądali na zadowolonych więc w drodze “do domu” nie poruszaliśmy tematu ich rozmów. – zakupy się udały? – zapytał. Bardzo – odpowiedziałem, nie pokazując samorodka. Przed bramą wjazdową do rezydencji powitał nas Frederic, który okazał się być zarządcą tej posiadłości. Frederic, jak się później dowiedziałem, jest Francuzem i wcześniej pracował jako majordomus znanego do dzisiaj francuskiego polityka. Płot i brama były zwykłe, ale po ich przekroczeniu znaleźliśmy się w Raju. Cała posiadłość zajmuje około hektara rajskiego ogrodu z rozsianymi po nim domostwami. W głównej willi, obok salonu, pokojów do gier, tv, basenów, Spa, gabinetów, winiarni i mnóstwa innych pomieszczeń jest 12 sypialni z łazienkami, z których część ma widok na morze. Jedna z tych apartamentów nigdy nie jest używany przez gości. To bowiem, jest “prywatną częścią tego domu” naszego rozmówcy. Na co dzień, willa spełnia rolę hotelu i jest wynajmowana ( 7 tyś dolarów za dobę od osoby) na dłuższe pobyty delegacjom rządowym, biznesmenom, właścicielom korporacji, artystom i innym zamożnym osobom. Ale przez najbliższe dwa dni – będzie wyłącznie dla nas. Kiedy rozlokowano nas zjedliśmy wyśmienite śniadanie. Ja zamówiłem sobie wędzoną rybę (przypominała w smaku naszego pstrąga) ale najciekawsze były dodatki. W osobnej miseczce podano obierane ze skórek ( tych wewnętrznych również) różowe grapefruity pomieszane ze słodkimi truskawkami i posypane miętową czekoladą w której był chrupiący...

Czytaj więcej

Na sprzedaż 10 % udziałów w tym portalu.

Na sprzedaż 10 % udziałów w tym portalu.

Ta oferta – to dobra droga do pierwszego miliona.  Twoja szybka decyzja sprawi,  że pójdziesz nią Ty Jeśli jesteś zainteresowany w uzyskaniu –  do końca Twojego życia – 10% dochodów z tego portalu – prosimy o kontakt. Taki zysk zapewni Tobie i Twoim bliskim godziwe zyski bez żadnego udziału w pracy na tej stronie – do końca życia. Niemal  cały dochód z tej transakcji zostanie przeznaczony na reklamę. Twoim wkładem mogą być: (wybierz jedno) – gotówka ( 150 000 PLN) – reklama – na przykład na Twojej stronie –  która wygeneruje minimum 5 000 nowych graczy w ciągu 3 miesięcy. – inny (Twój) pomysł, który przyniesie oczekiwane skutki, czyli 5 000 nowych graczy. Po uzyskaniu tego celu, otrzymasz dodatkowo prawo pierwokupu pozostałych 40 % ( większy procent wykluczony) Pozdarwiamy serdecznie i zapraszamy Poradnik...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 4

Polski milioner zdradza sekrety – część 4

Sześć godzin lotu za nami. Niemal cały czas rozmawialiśmy więc jeśli otrzymam zgodę na publikację choć 30% tego, co usłyszałem, to będzie wspaniały materiał, który usatysfakcjonuje najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Mniej więcej za następne 6 godzin lądujemy w Taipei, gdzie czeka nas kilkugodzinna przerwa. Zawsze kiedy patrzę przez okno lecącego samolotu przychodzą do mnie myśli o naszej małości. Stamtąd nie widać tych “wielkich ludzi” ( prezydentów, szefów, biskupów, mafiosów, milionerów, itp.) – nie widać nawet granic, za które – jak oczekują nasi przywódcy – będziemy zdolni oddać życie. Kiedy niebo oczyszcza się z chmur, widać tylko maleńkie światełka i kreski jakieś. Wiem też, że gdybyśmy polecieli wyżej, to zobaczylibyśmy to, co bywa przywilejem kosmonautów – czyli małą kulkę, która jak statek kosmiczny – frunie sobie po ustalonej przez kogoś trasie. I chyba dopiero wtedy stajemy się świadomi. Patrząc stamtąd nie ważne już czy używamy “zwykłej” szczoteczki do zębów, czy tej z reklamy. Nie ważne też w jakim języku mówią te małe istotki i czy są chrześcijanami, muzułmanami, gejami, Żydami, Niemcami czy Amerykanami. Tam na dole – jest tylko Ludzkość, która jest tak mała, a jednocześnie tak ważna. Podzieliłem się tymi refleksjami z moim rozmówcą i zapytałem. Co Pan o tym myśli? – zgadzam się. Chyba najważniejsze jest z tego to, że w takiej codziennej świadomości myślimy o Wszechświecie – “my” i “Oni”. My – czyli mieszkańcy ziemi i reszta ( w tym potencjalni obcy). A przecież tak nie jest. My jesteśmy takimi samymi kosmitami jak Oni. Jesteśmy pełnoprawnymi i równymi istotami, jak Ci, których spodziewamy się kiedyś spotkać. Ziemia nie jest ważniejsza lub mniej ważna od innych planet. Ziemia jest cząstką tej przeogromnej całości, której nie potrafimy objąć nawet największą wyobraźnią, jaka jest nam dostępna. Musimy też zrozumieć, że dla Wszechświata nie jesteśmy pojedynczymi istotami, a jedną istotą zwaną “Ludzkość”. Dlatego tak ważne jest, jak postrzegamy siebie nawzajem, jakie mamy relacje ze sobą. To co ja robię – ma wpływ na Ciebie, a to co Ty myślisz, ma wpływ na mnie. Powinniśmy więc skończyć z tymi prymitywnymi zachowaniami typu: “zabiorę Ci kawałek Twego kraju”, “władza, którą dał mi mój naród ma służyć mnie”, ale również te “małe zachowania” typu: zazdrość, nietolerancja, nienawiść, pycha i inne “głupoty” – powinny być przedmiotem naszej troski, ponieważ jesteśmy jednością i wszyscy mieszkamy na tym samym statku kosmicznym, bez możliwości opuszczenia go. A co się tyczy tak zwanych “milionerów” – pamiętajmy o jednym: NIC nie zabierzemy stąd, kiedy nasze ciało stanie się martwe, więc póki mamy na to wpływ – “dzielmy” nasze pieniądze właściwie. ŁOOO! – tośmy dali czadu. – nie wiem, może ma Pan rację. Może to wino z baru czyni mnie takim “wojownikiem” :) Nie sądzę, a nawet jeśli tak jest, to nie zmienia to faktu, że ma Pan rację. – wie Pan, tu przychodzi mi na myśl, ta wasza akcja charytatywna “Wspieram marzycieli” Kiedy teraz o tym myślę, to zdaje się być najsensowniejszą akcją o której słyszałem. Kiedy Pan o niej wspomniał i kiedy się z nią zapoznałem – wydawała mi się zbyt bezosobowa. Teraz jednak myślę, że właśnie ta bezosobowość jest jej siłą. Bo niby na jakiej podstawie ja mam decydować, komu dać pieniądze, a komu nie? A tutaj, oni sami o tym decydują, kto te pieniądze weźmie. Tak, chyba się do tego przyłączę – obym tylko ja nie wygrał :) A co w tym byłoby złego? – nic. Ale ja mam umiejętność zdobywania pieniędzy innymi sposobami. Te – niech będą dla “marzycieli”, którzy jeszcze tych umiejętności nie posiadają. OK. Zatem jak powinni się do tego zabrać. Co ma zrobić człowiek, który zarabia 3 tyś miesięcznie, a chce zarabiać tyle co...

Czytaj więcej

Gran Turismo Events – dla milionerów

Gran Turismo Events – dla milionerów

Impreza towarzysko-sportowa “Gran Turismo Events” została wymyślona ponad dziesięć lat temu, przez członków szwedzkigo klubu Ferrari. Chodziło o to, aby zorganizować najlepszą imprezę integracyjną dla właścicieli super wyczynowych i luksusowych samochodów, niezależnie od marki. Realizacja tej wizji szybko rosła – również poza Skandynawią, a dzisiaj jest jedną z najbardziej uznanych imprez tego typu w Europie. Kluczem do sukcesu jest skupienie się na jakości i dobrej zabawie. Każdego roku organizowane jest około pięć lub sześć imprez w różnych krajach Europy. Często są to tory wyścigowe takie jak Spa-Francorchamps, Nurburgringlub czy Stelvio Pass. Od 2012 impreza organizowana jest również w Polsce (Poznań) na którą w 2012 roku przybyło około 60 000 widzów. W zasadzie nic w tym dziwnego, ponieważ pędzić pełną prędkością w środku miasta, to dość rzadka okazja. Uczestnicy tego rajdu, to elita 120 właścicieli super samochodów z całego świata. Najbliższa impreza odbędzie się w dniach 11 – 14 kwietnia na torze Spa-Francorchamps w Belgii. Następnie 7 – 10 maj w Nurburgring – Niemcy, a 25 – 29 Czerwca spotkamy się w Polsce. Zgłoszenia przyjmuje: Justyna Tuga Event organization +48 509 706 651 . Fakty i liczby – Liczba kierowców, zarejestrowanych od 2012 roku: 8800 – Liczba zarejestrowanych kierowców Ferrari: ponad 1000 – Najdroższy samochód, który uczestniczył w tych wydarzeniach: Ferrari Testarossa 1956 na Gran Turismo Nurburgring 2011. – Najszybszy samochód, który kiedykolwiek uczestniczył: Koenigsegg Agera R jazda 407 kmh na głównej prostej w Nurburgring w kwietniu 2012 roku. – Najtańszy samochód, kiedykolwiek uczestniczył tym wydarzeniu: Rajd przygotowany Fiat 126p – Uczestnicy biorący udział są z całego świata. Mamy kierowców również z Republiki Południowej Afryki, a nawet Ameryki Północnej i Monticello. życzymy szerokiej drogi WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS. (czas do zakończenia przyjmowania zakładów podany jest na kuponie poniżej). Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona, pod warunkiem, że depozyt wpłacisz w dniu...

Czytaj więcej

Prywatna wyspa do kupienia – zobacz film

Prywatna wyspa do kupienia – zobacz film

Zakup prywatnej wyspy, to wbrew pozorom wcale nie tak wielki wydatek. Zachęcamy więc naszych milionerów do obejrzenia filmu znajdującego sie poniżej. Jest to jedna z 200 wysp, które można kupić w cenach od 1 miliona – 50 milionów USD. Osobom grającym za pośrednictwem naszej strony w Lotto, możemy przesłać pełną listę wraz z cenami. Natomiast tych z Państwa, których chwilowo nie stać na taki zakup – zachęcamy do gry. Obecnie największa kumulacja pozwala na zakup każdej z tych wysp, a po zakupie reszta pieniędzy wystarczy na dostatnie życie, nawet gdybyście Państwo mieli żyć jeszcze 100 lat. Niestety wygrywa zazwyczaj tylko jeden z nas – ale dlaczego tym razem nie możesz być wygrywającym Ty? Wiem, że to brzmi jak slogan reklamowy, ale tak na prawdę jest ! Jutro ktoś z nas (grających) wygra ! WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS. (czas do zakończenia przyjmowania zakładów podany jest na kuponie poniżej). Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona, pod warunkiem, że depozyt wpłacisz w dniu...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 2 (+film)

Polski milioner zdradza sekrety – część 2 (+film)

Tak jak obiecaliśmy zamieszczamy następną część wywiadu, który udało się nam uzyskać od znanego ( acz incognito) polskiego milionera. Mamy nadzieję, że ta część – tak jak poprzednia – spełnia Państwa oczekiwania. Bardzo dziękujemy za ciepłe słowa, które od Państwa otrzymaliśmy po publikacji części pierwszej i zapraszamy do lektury. Następna część będzie rozmową podczas służbowej podróży do jednego z krajów azjatyckich. Czy istnieje jakiś model na dobry biznes, który – jeśli go zastosujemy – zagwarantuje nam sukces? – nie, nie ma. Modele zwykle odnoszą się do jakiejś średniej, a średni człowiek nie istnieje. Każdy z nas – bez wyjątku – jest inny. Nie mogę się nadziwić, że ludzie chodzą do psychologa (i jeszcze za to mu płacą), aby ten poprawił ich życie. A psychologa nauczono, że istnieją typy ludzi, typy zachowań, itd. i ich wiedza ogranicza się do tych “typów” Problem jednak w tym, że żaden model (typ człowieka) nie istnieje w prawdziwym świecie. Nawet te same słowa znaczą coś innego dla różnych ludzi, nie mówiąc już o tym, że wiele zależy od kontekstu. Reasumując – nie ma modelu “dobrego biznesu”. Można oczywiście pokusić się o pewien zbiór cech, które w biznesie pomagają – ale to też są rzeczy względne, indywidualne. Gdybym musiał wybrać jednego człowieka, który w biznesie najbardziej mnie fascynuje, to chyba byłby to Richard Branson. Oczywiście mówię tu o ludziach, których znam, ponieważ jest wielu innych gości, którzy zrobili dużo, dużo więcej i zarobili też dużo więcej – ale ponieważ ich nie znam, to nie wiem jakim kosztem, więc ich pomijam. Naturalnie są dziedziny, w których częściej niż w innych – odnosi się sukcesy. Takimi “samograjami” są z pewnością nieruchomości, surowce, handel, finanse, internet czy przemysł farmakologiczny, ale czy dla każdego? – nie. Tak na prawdę zależy wszystko od tego – co i jakim kosztem chcę osiągnąć? oraz Kim jestem ja? Bez odpowiedzi na te pytania, nie ma sensu otwieranie nawet stoiska w warzywami, bo na tym też trzeba się znać, nie mówiąc już o pewnych dyspozycjach osobowościowych (mam na myśli umiejętność kontaktowania się z innymi ludźmi). Najłatwiej jest tym, którzy mają pasję. Jeśli ma się taki dar, to nie trzeba niczego poza działaniem, ponieważ to owa pasja prowadzi człowieka prawie bez jego udziału. Wspomniał Pan Bransona – co on ma takiego wyjątkowego? Pytam o to dlatego, że musi mieć cechy dobrego biznesmena, a te cechy, to właśnie sekrety, których dla naszych czytelników poszukuję. – wszystko (uśmiech). Po pierwsze umie i lubi słuchać ludzi. Poznałem go wiele lat temu, kiedy rządził wytwórnią płytową “Virgin” – słuchał nawet mnie, choć rozmawialiśmy przez tłumacza, bo wtedy znałem trzy słowa po angielsku. To jest typ człowieka, który bawi się tym co robi i nie myśląc specjalnie o zyskach – zarabia jakby “po drodze”. Wtedy, kiedy go poznałem – nie miał najmniejszego pojęcia o muzyce, a mimo to (dzięki dobrym doradcom) zarobił na tym pierwszy milion funtów. Ma w sobie coś z “niewinności” dziecka, czyli cechę, którą najbardziej lubię w ludziach. Jest też bystry, zabawny, uczciwy i odważny. Oczywiście, że nie wszystkie jego pomysły były właściwe, ale szybko rozumiał, że dany pomysł jest kiepski i w czas wycofywał się z niego bez żalu i rozpaczania. Następną jego cechą jest wizja. To człowiek, który na wczesnym bardzo etapie widzi już zakończony sukcesem projekt. Są tacy ludzie, którzy czerpią wiedzę, natchnienie (nie wiem jak to nazwać) bezpośrednio “Stamtąd” Wielu z nas popełnia ten błąd, że nie wierzy w to “stamtąd” mówiąc, że coś, co jest nienaukowe, coś, czego nie można zobaczyć – to bzdura i zabobon. Jednak rzeczywistość przeczy temu. Nie chcę się tu wdawać w tego rodzaju dysputy więc powiem tylko...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 1

Polski milioner zdradza sekrety – część 1

Z raportu “Global Wealth Report” wynika, że za 5 lat w Polsce będzie 78 tysięcy milionerów. Z mojej zaś wiedzy wynika, że znakomita większość z nich stara się być anonimowa – dlaczego tak jest? – nie wiem. Być może dlatego, że większość naszych milionerów – przynajmniej wiekowo – pochodzi z czasów, w których bycie tylko bogatym było bardzo podejrzane, a bycie milionerem niemożliwe. Jednak to właśnie te (dość mroczne) czasy są kolebką dzisiejszych milionerów. Od siedmiu miesięcy zabiegałem o wywiad z jednym z nich. Dzisiaj mogę Państwu obiecać, że wywiad jest już gotowy, a pierwszą część ( jeszcze nie wiem ile ich będzie) mam właśnie przyjemność Państwu zaprezentować. Jest to premiera podwójna, bowiem jest to mój pierwszy poważny wywiad w życiu oraz pierwszy wywiad – na który wyraził zgodę mój rozmówca. Będziemy mówić o przekrętach, bogactwie, Bogu, o dobrych hotelach i samochodach, giełdzie, foreksie oraz oczywiście o pieniądzach. Wywiad jest prawie skończony – brak mi jedynie dobrych porad dla osób, które dopiero zamierzają milionerami zostać, ale mam obiecane, że je otrzymam, więc – jak mawiają w telewizji – zostańcie Państwo z nami. Zacznę od pytania, które jest obiegowym twierdzeniem. Czy pierwszy milion trzeba ukraść? – Oczywiście, że nie, co jednak nie znaczy, że czasami się tak nie działo. Musimy też pamiętać, że w latach siedemdziesiątych okradanie rządu było “dobrze widziane” Przekonanie to wyraźnie nasiliło się, kiedy od J.Urabana dowiedzieliśmy się, że “rząd sam się wyżywi” – ale to już inna historia. Zanim dojdziemy do czasów J.Urbana – proszę nam powiedzieć jak Pan zaczynał? i czy czuje się Pan bogaty? – czuję się bardzo bogatym, choć zdaję sobie sprawę, że wśród prawdziwych milionerów jestem zaledwie średnio zamożny. – zaczynałem jako robotnik (tokarz) w pewnej fabryce. Nie bardzo mi się podobała ta praca, bo trzeba było wcześnie wstawać, a kiedy oberwałem żarzącym się odłamkiem metalu w twarz (blisko oka), to przestała mi się zupełnie podobać. Przestała mi się podobać tak dalece, że następnego dnia nie poszedłem do niej i tak już pozostało do dzisiaj. No ale z czegoś trzeba było żyć? – Owszem. Po tygodniu poszedłem do nowej pracy – tym razem do “prywatnego fabrykanta” (czyli rzemieślnika), który produkował buty. Ten szybko się na mnie poznał i po trzech dniach pracy zabrał mnie z hali produkcyjnej (cieszyłem się z tego, bo tam bardzo śmierdziało klejem) do swojego biura, a po roku zostałem jego wspólnikiem. Tam poznałem pierwsze “przekręty”. Na czym one polegały? – na sprzedaży “BZ” (bez rachunku). Rzecz polegała na tym, że powiedzmy 1 stycznia dostarczaliśmy 1000 par butów do jakiegoś sklepu. Sklep otrzymywał towar i rachunek, a my pieniądze. Ale następna dostawa – powiedzmy w lutym – była już na 900 par butów. Tym razem również sklep otrzymywał towar i rachunek ale wieczorem…. rachunek szedł do pieca ( u nas i w sklepie) i tym sposobem my otrzymaliśmy zapłatę za 900 par butów, których teoretycznie “nie sprzedaliśmy, ani nie wyprodukowaliśmy”. Natomiast sklep sprzedawał te buty jako te, które zakupił w styczniu. Takim sposobem 900 par butów stało się czarnym towarem, a zarobione przez nas i sklepikarza pieniądze – czarnymi pieniędzmi. I tak to trwało niemal cały rok. Po zakończeniu roku odbywał się remanent z którego wynikało, że sklep sprzedał przez ten rok 970 par butów – sprzedając ich w rzeczywistości kilka lub kilkanaście tysięcy. Praktyka ta była tak powszechna, że mogę śmiało powiedzieć, iż stosowało ją 90% producentów i sklepikarzy. Jak się Pan z tym czuł? – kiedy liczyłem zarobione pieniądze to dobrze, ale coś w sercu mówiło mi, że tak być nie powinno. Nie dlatego, że oszukiwaliśmy Urząd Skarbowy (bo ten też nas okradał) ale dlatego, że słowa...

Czytaj więcej

Złoto

Złoto

Pomimo, że jak twierdzą guru finansów ( Warren Buffett, George Soros i John Paulson ) złoto jest obecnie w trendzie spadkowym, to zainteresowanie tym kruszcem było, jest i będzie zawsze. Co takiego ma w sobie ten ciężki pierwiastek i skąd się wziął na naszej planecie? Ano ma w sobie to, że jest dość rzadko występującym metalem, że jest niezwykle kowalny, że błyszczący i że nie ulega korozji. Szacuje się, że wydobyto go ponad 170 tyś ton. Oczywiście mówimy o złocie, które wydobyto od czasów w których to wydobycie jest liczone. Więc jeśli doliczymy złoto wydobyte wcześniej i to wydobyte “nielegalnie” – to wyjdzie pewnie jeszcze raz tyle. Słowo “nielegalnie” wziąłem w cudzysłów z premedytacją, ponieważ nie bardzo wiem dlaczego Rządy różnych krajów, roszczą sobie prawa do własności tego co, jest własnością każdego z nas. Wracając jednak do samego złota należy tu jeszcze wspomnieć o jego pochodzeniu. Teorii ( jak we wszystkim) jest wiele. Najbardziej “obowiązująca” teza jest taka, że przybyło tu w trakcie wybuchów supernowych, ale z pewnością za 100 lat będziemy mieli “nową teorię”. Dotyczy to również innego szlachetnego metalu, którym jest platyna. Co ciekawe, najbardziej “podkładała się” pod te wybuchy Republika Południowej Afryki, ponieważ stamtąd pochodzi niemal połowa wydobytego złota. Jeśli zaś chodzi o zastosowanie tego kruszcu to trudno znaleźć dziedzinę ludzkiej działalności, w której złoto nie występuje. Warto jedynie tu nadmienić, że złoto – chemicznie rzecz biorąc – jest obojętne w organizmie ludzkim i nie ma smaku – choć ma zastosowanie. Ma też inną zaletę, nie można go dodrukować, ale i z tym poradzili sobie “wielcy” tego świata – ponieważ obecnie niemal nie istnieje gospodarka oparta na zabezpieczeniu waluty złotem. Tak więc waluta sobie, a złoto sobie. Ponieważ inwestowanie w złoto – moim zdaniem – oparte jest na strachu (lęk przed utratą wartości) nie polecam tego typu inwestycji – natomiast bardzo zachęcam do tworzenia kolekcji samorodków złota. Kolekcja taka nie tylko posiada wartość materialną, ale i estetyczną, zdrowotną i “magiczną”. Dzisiaj chciałbym się skupić na tej ostatniej zalecie. Pierwsza – znana nam – złota biżuteria pojawia się już 300 lat p.n.e. Wtedy i później biżuteria nie służyła głównie ozdobie jak w obecnych czasach. Ludzie ( instynktownie ) wyczuwali, że “coś” w tym metalu jest, dlatego tworzono z nich głównie amulety (biżuterię), które chroniły ich przed “złem” lub sprzyjały dobrym doświadczeniom. Dzisiaj wiemy już, że złoto jonizuje powietrze chroniąc nas, między innymi, przed szkodliwym promieniowaniem ( np. promieniowanie alfa). W późnych latach 70 tych, niejaki David Hudson z Arizony znalazł złoża “Białego złota”. Biały proszek złota został przetestowany na różne sposoby i w rezultacie tych badań znaleziono w nim następujące składniki: – złoto = 94 ppm – srebro = 178 ppm – żelazo = 24 ppm – rodhium = 15 ppm – platyna = 78 ppm – chrom = 225 ppm W trakcie dalszych badań stwierdzono, że ów “biały proszek złota” – posiada właściwości podnoszące wibracje człowieka, wnosi w jego ciało harmonię, łączy z wibracjami Uniwersum, a także przywraca młodość, witalność i umożliwia błyskawiczne wyrażanie myśli. Obecnie jest niemal pewne, że złoto pomaga w rozprzestrzenianiu się emitowanego przez każdego z nas światła i stymuluje działanie szyszynki, która odpowiada za nasz “kontakt ze Wszechświatem” Można więc w wielkim skrócie powiedzieć, że obecność złota działa pozytywnie na nasz rozwój. Znam co najmniej kilku milionerów, którym te fakty są znane i stosowanie ich – przynosi im namacalne korzyści. Zresztą jest to zgodne z zasadą “Podobne przyciąga podobne” Dlatego bardzo zachęcam naszych milionerów oraz osoby pretendujące do bycia milionerami do zrobienia sobie prezentu – w postaci kilku samorodków złota. Takie samorodki najlepiej rozmieścić jest w pokoju, w którym rzadko przebywają inni...

Czytaj więcej

Co światu dał Kempinski?

Co światu dał Kempinski?

Co światu dał Kempinski? Kempinski to jedna z najstarszych sieci hotelowych w Europie. Jeśli zależy Ci na luksusie, znakomitej obsłudze i pięknych wnętrzach, będzie to sieć idealna zarówno do pobytu biznesowego, jak i czysto wypoczynkowego. Do celów biznesowych można śmiało polecić jeden z najstarszych obiektów – pięciogwiazdkowy Adlon w Berlinie. Słynny przede wszystkim z dogodnej i prestiżowej lokalizacji – nieopodal Bramy Brandenburskiej, ułatwiającej dostęp do głównych atrakcji miasta. Hotel może pochwalić się doskonałą kuchnią (restauracja ma dwie gwiazdki Michelin’a), słynącą ze specjałów z dziczyzny. Wnętrze hotelu – eleganckie i wytworne, będzie stanowiło znakomite tło dla biznesowego spotkania, po którym można wypocząć w jednym z ponad 300 apartamentów i pokoi. Hotel utrzymany jest w wykwintnym i luksusowym stylu, nie brakuje w nim antyków i neoklasycystycznych elementów widocznych zarówno w marmurowych łazienkach, jak i na krytym basenie. Do dyspozycji gości jest także rozbudowane zaplecze sportowe i rekreacyjne – pływalnia, siłownia oraz spa oferujące zabiegi ajurwedyjskie. Osobną kwestią jest obsługa – gościnność i profesjonalizm personelu u Kempinskiego stanowi wizytówkę marki. Inny temat to Kempinski Seychelles Resort, położony na największej wyspie archipelagu – Mahe. Może sprawia to lokalizacja – rajskie Seszele, ale obiekt ten wydaje się być wspaniałym i wymarzonym miejscem na wypoczynek. Luksus pośrodku raju – tak w ogromnym skrócie można oddać to miejsce. Hotel przy plaży, z elegancko ale bez przesady i zadęcia urządzone pokoje zapewniające prywatność i swobodę. Można wybrać pokój z widokiem na Ocean Indyjski, pokoje z podwyższeniami zapewniają niezapomniane widoki i cowieczorne koncerty oceanu. Dopełnieniem szczęścia będą atrakcje oferowane przez najwyższej jakości spa. I kuchnia kreolska, prosta ale pyszna, oparta na owocach morza i rybach, warzywach, owocach tropikalnych. Zdrowa i niezapomniana – miks wpływów francuskich, afrykańskich, chińskich i hinduskich. Świetna obsługa, trzymająca poziom Kempinskiego. Miejsce wpisuje się doskonale w egzotyczny klimat Seszeli i jest jednym z prawdziwie luksusowe i najbardziej ekskluzywnych hoteli na świecie, które spełniają najwyższe standardy obsługi i świadczonych usług. Zresztą co tutaj pisać – niech zdjęcia przemówią same za siebie! Przyjemność dla lottomilionera – w zależności od lokalizacji od 15 tys. euro za noc. Łucja Kydryńska WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS . Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona jeśli rejestracja i wpłata nastąpią tego samego...

Czytaj więcej

Prywatna wyspa – Mustique

Prywatna wyspa – Mustique

Mustique to niewielka prywatna wyspa na Karaibach należąca do Małych Antyli, która jest częścią państwa Saint Vincent. Na stałe mieszka tam 500 osób, ale wyspa pęcznieje w miesiącach zimowych, kiedy bogaci Europejczycy i Amerykanie przybywają do tej tropikalnej oazy, aby uciec od zimna. Wiele znanych osób posiada tam swoje domy, a jedną z nich jest znany piosenkarz i kompozytor David Bowie, którego zdjęcia zamieszczamy poniżej. Mustique – to mieszanka luksusu, elegancji i prostego stylu życia. Na wyspie jest około 100 willi oraz 9 dziewiczych plaż otoczonych przez rafy koralowe, ciekawostką jest, że znaki drogowe są tam ręcznie malowane. To znakomite miejsce do nurkowania, gry w tenisa i objadania się w światowej sławy “Basil’s Beach Bar” Co przyciąga tam takie sławy jak Jennifer Lopez , Mick Jagger, Kate Middleton, a nawet samą Królową Elżbietę II, która gościła tam wraz z Księciem Filipem ? – nie wiem, ale być może to owa surowość i luksus w jednym? W każdym razie zachęcamy naszych milionerów do wizyty na tej pięknej wyspie.  Zapraszamy również  tych z Państwa, którym “luksusowa prostota” dodaje sił i energii. Do dyspozycji gości są tam dwa hotele oraz kilka willi. Szczególnie polecam “Cotton House” oraz “Firefly Mustique” Autor Wszystkie prawa zastrzeżone. WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS . Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona jeśli rejestracja i wpłata nastąpią tego samego...

Czytaj więcej

Jak odlecieć z dziewicą?

Jak odlecieć z dziewicą?

Jak odlecieć z dziewicą? Według sondaży badających opinię publiczną – zarówno w Polsce jak i na świecie – jest to jedno z najczęściej wymienianych przez ludzi marzeń. Osoby, które ogarnęło niezwyciężone pragnienie bycia tymi „pierwszymi” stanowią już tak potężną grupę, że prawdopodobnie niemożliwym byłoby policzenie ich. Jednak nie każdy może sobie na to pozwolić. Spełnienie tego wyjątkowego pragnienia chce umożliwić ekscentryczny miliarder – Richard Branson, założyciel Virgin Group oraz Virgin Galactic. Oficjalnie mowi się, że na „Lot z Dziewicą” chętnych jest już ponad 600 osób. Firma Virgin Galactic, która na kalifornijskiej pustyni stara się wyprzedzić swoją epokę, chce stworzyć możliwość komercyjnych, załogowych lotów w przestrzeń kosmiczną. Jest to oferta skierowana do najbogatszych ludzi na świecie, którzy chcą przeżyć największą przygodę swojego życia. Na swojej oficjalnej stronie internetowej firma informuje, że już od 2005 roku składane są zamówienia. Koszt takiej podróży to 250 000 dolarów amerykańkskich. Najczęściej mówi się o podróży gwiazd filmowych, takich jak Tom Hanks czy Brad Pitt, ale w kosmos na pewno polecą też politycy, biznesmeni i inne osoby, które oprócz uciech „ziemnskich” chcą też doświadczyć czegoś jeszcze bardziej niezwykłego. W czasie lotu pasażerowie przez kilka minut będą znajdować się w stanie nieważkości. Firma Bransona nie jest jedyną, która marzy o tym, by komercyjnie wynosić ludzi w przestrzeń kosmiczną, do takich należy też m.in. europejska SHIPinSPACE czy XCOR Aeroplane. Jednak to Virgin Galactic jest obecnie najbliżej spełnienia tych niecodziennych marzeń. Richard Branson zapowiada, że pierwsze loty mają odbyć się jeszcze w 2014 roku. 2 tygodnie temu firma ogłosiła, że pomyślne testy przeszły nowe silniki rakietowe na paliwo ciekłe. Wielkie marzenia, do spełnienia których dąży firma nie są jednak dla wszystkich. Oficjalne „nie” usłyszeli ostatnio milionerzy z Chin. Amerykańskie prawo od czasów Zimnej Wojny stanowi, że obywatele Korei Północnej, Iranu i Chin nie mogą mieć styczności z amerykańskimi technologiami militarnymi, a takie właśnie zostały wykorzystane przez Virgin Galactic. Biorąc pod uwagę, że oficjalne statystyki mówią o coraz większej liczbie chińskich milionerów, komercyjne loty w kosmos stają się jeszcze bardziej elitarne i pożądane. Patrząc na poniższe zdjęcia zaczynamy zdawać sobie sprawę, dlaczego właśnie taką elitarną i niezwykłą możliwość mają przed sobą przyszli kosmonauci. Nasze pożądanie może wzrosnąć, gdy zdamy sobie sprawę, że od wstąpienia do tego elitarnego grona może nas dzielić całkiem niewiele… Amadeusz Szmigiel WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS. (czas do zakończenia przyjmowania zakładów podany jest na kuponie poniżej). Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona, pod warunkiem, że depozyt wpłacisz w dniu...

Czytaj więcej

Gdy wyginą milionerzy

Gdy wyginą milionerzy

Kiedy ostatni wróbel straci naszą sympatię – zginie. Nie będzie już wróbli, bo przestaną nam być potrzebne. Tak było już z dinozaurami, cywilizacjami, kontynentami, itd.. Wszystko na świecie istnieje tak długo, jak długo jest potrzebne choć jednemu człowiekowi. Stan taki, nie jest ani dobry, ani zły – po prostu tak jest, a więc “wróble” i wszystko na świecie musi się na to zgodzić, ponieważ bez ludzkiej miłości nic istnieć nie może. To Wszechświat (lub jak kto woli Bóg) się tym zajmuje i robi to doskonale, dając nam zawsze wszystko czego tylko zapragniemy – do czego mamy sympatię. Przy czym Wszechświat – nie osądza co jest dobre lub złe ( w świecie absolutu – takie rozróżnienia nie istnieją), ale tutaj na ziemi – żyjemy w świecie dualnym. W świecie w którym jedno bez drugiego nie może istnieć, przynajmniej na tym prymitywnym poziomie, na którym się znajduje nasza cywilizacja. Ale jak to się ma do tytułu, który widnieje na początku? – zaraz wyjaśnię. Czasami czytam w Internecie materiały, które opisują sukcesy różnych ludzi i pewnie wielu z Państwa też to od czasu do czasu robi. Aby nie być gołosłownym przytoczę tu dwa przykłady: Pan Owsiak kupił sobie “luksusowe” mieszkanie. Drugi przykład: Pan Kulczyk będzie budował centrum handlowe w Warszawie na Placu 3 Krzyży. Obie informacje nie są zbyt istotne i w zasadzie zbędne ale, ukazały się i już! Nie będę tu przytaczał komentarzy, gdyż często pisane są odważną ortografią. Ale mają one jeszcze inny wspólny mianownik: “to podłość, aby takie rzeczy robić” – co znaczy, że w rozumieniu komentatorów podłością jest kupowanie mieszkania lub budowanie obiektu dla dobra ogólnego. W komentarzach tych (przynajmniej w ich większości) znajdziemy najgorsze słowa jakie istnieją na świecie – złodzieje, grabieżcy, wyzyskiwacze, zamknąć ich, nasłać U.S., itd., itp. Kiedy to czytam, jest mi przykro do tego stopnia, że najchętniej oddałbym paszport i natychmiast zrzekłbym się obywatelstwa mojego kraju. Na szczęście po chwili uświadamiam sobie, że to nie mój kraj mi to robi (choć nie jest bez “grzechu) ale moi “bracia” – zwykli “porządni” obywatele. Ludzie ! – nie wiem co Wami kieruje, ale to jest obrzydliwe i głupie. Strzelacie sobie w kolano, popełniacie samobója. Nie rozumiecie, że od tego nic Wam nie przybędzie? Nie rozumiecie, że nie tylko robicie przykrość ludziom, których nie znacie ale też oddalacie od siebie wszystko, czego tak naprawdę zazdrościcie tym ludziom. Od takiego myślenia nic Wam nie przybędzie – wręcz przeciwnie. Upewniacie Wszechświat, aby broń Boże nie dał Wam tego “paskudztwa” jakim są pieniądze…..i zapewniam Was, że to otrzymacie. Skupcie się przez chwilę proszę i zastanówcie – czy aby na pewno tego chcecie?! Milionerów w Polsce – jak na kraj naszej wielkości i przeszłości – jest na szczęście całkiem sporo i nie należą do tych, którzy zachowują się ostentacyjnie, jak niektóre inne mniejszości. Mówię “na szczęście” ponieważ – cenię milionerów i ludzi zamożnych za ich upór, pracę i za to, że przyczyniają się bardziej niż inni – do rozwoju naszego kraju. Jednak najważniejsze jest dla mnie to, że są “nadzieją” (a przynajmniej mogą być) dla wielu z nas, którzy milionerami nie są. Milionerzy są bowiem żywym przykładem i dowodem na to, że człowiek może się dorobić wielkiego majątku i godnie żyć. Bogactwo jest piękne – oczywiście wtedy, gdy dotyka ludzi mądrych – ale i ci “mniej mądrzy” dodają kolorytu naszemu życiu i szybko “dorastają”. Ich istnienie, nie tylko pokazuje nam możliwości i drogę do dobrobytu, ale i daje wymierne korzyści – że wspomnę o rynku pracy. Oczywiście, że i wśród milionerów są idioci i ludzie nieuczciwi, ale gdzie ich nie ma? Są wszędzie! W każdej grupie społecznej – od księdza po...

Czytaj więcej

Dla kogo jest ta strona ?

Dla kogo jest ta strona ?

1. Tutaj możesz zagrać w lotto o każdej porze dnia i nocy z każdego kraju na świecie nie ruszając się z domu ( jeśli masz jakiś z tym problem – napisz do nas, a rozwiążemy go) 2. Tutaj szanujemy ludzi zamożnych, a bogactwo uznajemy za cnotę. 3. Tutaj szanujemy ludzi ubogich, a biedę uznajemy za niegodną człowieka. 4. Tutaj wspieramy marzycieli ( czytaj post “Wspieram marzycieli”) choć wsparcia oczekujemy głównie od osób zamożnych. 5. Tutaj możesz zamieścić ogłoszenie kupna i sprzedaży – ale tylko “od” i “dla” milionerów.  6. Jeśli jesteś milionerem i chcesz, aby inni też nimi zostali – podziel się swoją wiedzą. 7. Jeśli dopiero chcesz stać się milionerem – zostań z nami i zaproś tych swoich bliskich, którzy też tego pragną. 8. Nie graj w lotto – jeśli masz lepszy pomysł na zdobycie fortuny (chyba że chcesz wspierać marzycieli), ale nie czekaj na cud i realizuj ten swój lepszy pomysł. 9. Tutaj poczytasz o miejscach i rzeczach na które warto wydawać pieniądze (Poradnik Milionera) 10. Tutaj możesz poczytać i napisać co zrobić, aby żyć świadomie i mądrze będąc bogatym. 11. Tutaj są dwa rodzaje rejestracji. Pierwsza to rejestracja do gry w lotto, a druga to rejestracja do możliwości pisania i komentowania na blogu. 12. Tutaj wygrywa się częściej i więcej niż na innych stronach – choć nie wiemy dlaczego. 13. Tutaj jesteś i zawsze będziesz najmilszym gościem. 14. Tutaj nawet mali ludzie stają się wielkimi. 15. Tutaj można grać codziennie. WYBIERZ GRĘ I WYPEŁNIJ KUPON. Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona)...

Czytaj więcej

Sekret spełnionych marzeń – jesteśmy milionerami

Sekret spełnionych marzeń – jesteśmy milionerami

Sekret spełnionych marzeń – jesteśmy milionerami! Każdemu z nas marzenia towarzyszą od najmłodszych lat życia. Z biegiem lat (zarówno naszych, jak i otaczających nas czasów) pragnienia te ewoluują. Kształtowane są przede wszystkim poprzez proces dojrzewania i wynikające z tej kwestii zmiany potrzeb. Niezależnie jednak jakby się zmieniały, część z nich umiera, odchodząc w zapomnienie. Coś sprawia, że wraz z wiekiem przestajemy wierzyć w możliwość ich spełnienia. Otoczenie systematycznie udowadnia nam, że życie nie jest wcale takie proste, a fortuna toczy się przysłowiowym kołem, wielokrotnie podcinając nam nogi. Jak to możliwe, że na tej samej planecie przeplatają się ze sobą i mijają ludzie biedni oraz bogaci, nieszczęśliwi i szczęśliwi? Dlaczego jedni zatracają swoje marzenia, a inni po prostu je spełniają? Czy części z nas po prostu nie może być dane spełnienie? Otóż Sekret tkwi w każdym z nas! Nosimy w sobie potencjał jednakowy dla każdej istoty. Sedno idealnie oddaje cytat z Biblii: „Proście, a będzie Wam dane; szukajcie, a znajdziecie”. Niezależnie jaką religię wyznajesz czy też jesteś ateistą, musisz przyznać, że słowa te niosą ze sobą głębszy sens dotyczący ludzkiej psychiki. Umysł nasz możemy podzielić na dwie sfery: świadomą oraz podświadomą. To w tej drugiej znajdują się wszelkie blokady, ale i motory popychające nas do działania. Siła podświadomości jest ogromna i wciąż niezbadana! Posiada niewyobrażalną siłę przyciągania. Odpowiednio jej używając, możemy zarówno ściągnąć na siebie nieszczęście jak i zdrowie, radość, miłość czy bogactwo. Możemy spełniać marzenia! Wszystko wokół nas, a także my sami, posiada jakąś energię. Każda nasza myśl jest w nią przetwarzana i wysyłana w obszerny Wszechświat, gdzie wszelkie impulsy łączą się ze sobą. Ludzie, rośliny, zwierzęta, planety…Jesteśmy pewnego rodzaju jednością o wspólnym mianowniku. Natura chce sama dla siebie oraz swych części wspólnych jak najlepiej. Dlatego też Wszechświat stara się spełnić każdą naszą prośbę, odpowiadając na wysyłaną przez nas energię z nawiązką. Nakierujmy więc nasze myśli w odpowiednim kierunku. Czyńmy innym dobro, ponieważ w ten sposób czynimy je również samym sobie. W ten sposób będziemy wspólnie spełniać nasze marzenia! Jesteśmy milionerami, bogaczami tego świata. Magdalena Kulik WYBIERZ GRĘ I WYPEŁNIJ KUPON. Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie...

Czytaj więcej

Hotel dla milionerów – Amarterra

Hotel dla milionerów – Amarterra

O wyspie Bali mogę mówić godzinami i zawsze będzie to rozmowa pełna zachwytu i podziwu dla jej mieszkańców. Tam nawet ludzie ubodzy, których jest mnóstwo – są piękni i godni. Mieszkańcy tej wyspy dzielą się na dwie grupy: jedni zajmują się swoimi sprawami spędzając większość czasu na medytacjach i uroczystościach, których jest tam bez liku. Nie ma tygodnia, w którym nie byłoby jakiegoś święta, a więc i powodu do ubrania się w odświętne stroje i przejścia ulicami do jeden z setek świątyń. Druga grupa skupia się na “dogadzaniu” turystom. To oni budują tam luksusowe hotele, Spa, restauracje i butiki światowych marek, których właściciele często są rezydentami na wyspie. Jednak obie grupy mają wspólną cechę – są gościnni, uprzejmi i zawsze uśmiechnięci, bez “przymusu”, który czasami spotyka się w innych krajach. Aby nie być gołosłownym – przedstawiam dziś Państwu hotel “Amarterra” znajdujący się w pobliżu lotniska Denpasar w Nusa Dua. Ten niewielki hotel oferuje 39 zaprojektowanych z myślą o maksymalnym komforcie i luksusie “domków” letnich dostępnych w 3 rodzajach (200-300 m²), każdy z prywatnym basenem. Hotel należy do sieci MGallery i jest w nim wszystko czego można oczekiwać. Teraz (czyli w grudniu) temperatura waha się między 27 – 32 stopni Celsjusza. Zapewniam, że wrócicie Państwo szczęśliwi i zadowoleni. Zresztą proszę popatrzeć na zdjęcia zamieszczone poniżej. Życzę miłego pobytu. WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS . Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie...

Czytaj więcej

Tajemnica

Tajemnica

Tajemnica, to jedna z tych rzeczy, które lubimy jednocześnie mieć i znać. I choć jedno jest wyraźnie sprzeczne z drugim, to nie martwimy się tym specjalnie, ponieważ ciekawość z jaką się rodzimy ( choć różnie w każdym się ona przejawia) jest w nas przemożna. Można chyba zaryzykować tezę, że tajemnic jest tyle, ilu ludzi na świecie. Są to tajemnice bankowe, rządowe,małe,wielkie i tajne przez poufne, ale – moim zdaniem – największą z nich jest sam człowiek. Choć może nie tyle człowiek, co jego nieograniczone możliwości. Kilku takich, co zadziwili świat swoimi możliwościami znamy prawie wszyscy i aby nie być gołosłownym, przytoczę tu kilka nazwisk: Einstein , Budda, Sai Baba, Szekspir, Jezus, Da Vinci, Tesla, Kim Ung-Young, Hammurabi, Bach, Arystoteles czy Galileusz – ale czy ludzie ci różnią się czymś od Ciebie lub ode mnie? – myślę, że nie ! Wierzę, że jeśli jeden człowiek potrafi “coś” – to każdy inny człowiek potrafi to również i to jest jedna z tajemnic, w którą nie wszyscy wierzą. Natomiast inną rzeczą jest zdolność, czy może sposób na znalezienie w sobie tego “tajemniczego guzika” po naciśnięciu którego – świat staje przed nami otworem. Na to, że nie wierzymy w swoje możliwości, składa się wiele czynników ale aby nikogo nie obarczać winą przyjrzyjmy się na przykład takiemu Jezusowi. Na początek zdejmijmy z niego te świecące aureole nad jego głową, usuńmy obrazy ( z niby jego) wizerunkiem. Przestańmy składać mu hołdy, czcić niemal każdy dzień jego życia i uznawać za jedynego syna Bożego. I aby od początku była jasność – wierzę w Boga oraz podziwiam i szanuję Jezusa. Ale on nie był jedynym synem Boga – był jednym z nas i jeśli Bóg istnieje ( w co ja wierzę) to każdy z nas jest jego synem lub córką. Powie ktoś, ale on czynił “cuda” – tak czynił. Ale czy to również nie on powiedział, że ……takie i większe rzeczy czynić będziecie….? Jezus nie przyszedł na świat, aby nas zadziwić swoją wielkością czy zbudować na ziemi kościół czy nową religię. Przyszedł tu po to, aby pokazać nam Kim jesteśmy i na co nas stać. Przyszedł tu, aby nam pokazać naszą wielkość i jedność ze wszystkim. Wszystkie te bajdy o jego odrębności i wyjątkowości wymyślił kościół po to, aby zdobyć wyłączność na “biuro pośrednictwa” między nieosiągalnym Jesusem, jedynym synem groźnego Boga, a nami. To po to był im potrzebny “jedyny syn” i “groźny Bóg” aby mogli nami zawładnąć ( jako Boga “przedstawiciele”) i żyć z nas w dostatku przez te setki lat. Nie mam oczywiście nic przeciwko bogactwu i dostatkowi. Ale to należy zdobywać inaczej – nie tak, jak to robi kościół – czyli poprzez budowanie w nas lęku i traktowaniu nas jak głupie owce. W każdym razie to mam na myśli mówiąc, że każdy z nas jest wielki – oczywiście jeśli zachowamy właściwe proporcje :) Wszyscy ci ludzie, których wymieniłem wcześniej ( oraz setki innych nie wymienionych) są dowodem tego, że człowiek potrafi dużo więcej niż mu się wydaje. Mam znajomego w Nepalu, którego nazywam Węgiel. Imię to wzięło sie stąd, ze jak kiedyś zapytałem go ile ma lat, to powiedział z uśmiechem, ze jest starszy od węgla. A więc Węgiel – znając moje poglądy i zainteresowania – powiedział kiedyś, ze nauka:):):):) ( przepraszam za te uśmieszki, ale słowo nauka mnie śmieszy) jak kiedyś kościół, uzurpuje sobie prawo do bycia “nową religia” Ani ja , ani on nie jesteśmy wrogami nauki – wręcz przeciwnie, uważamy, ze jest mniej szkodliwa od religii choć nie ma całkowitej pewności, czy “nauka” nie kieruje sie obecnie podobnymi pobudkami co kiedyś religia. Ale do rzeczy. W trakcie wielu długich rozmów –...

Czytaj więcej

Wołowina Kobe – tylko dla bogatych

Wołowina Kobe – tylko dla bogatych

Z nazwą tej wołowiny jest prawdziwy problem. Ponieważ wszystko co jemy pod tą marką poza Japonią, powinno się nazywać “Ala Kobe” lub “na wzór Kobe”. Nie chcę przez to powiedzieć, że wołowina “Kobe” spożywana w Stanach lub Europie jest wyraźnie gorsza, ale musimy sobie zdawać sprawę z tego, że używanie tej nazwy jest – delikatnie mówiąc – nadużyciem. To jest identycznie, jak z nazwą szampana. Szampan jest prawdziwym szampanem, kiedy pochodzi z Szampanii. Natomiast hiszpański szampan “Cava” ( który moim zdaniem często jest równy lub lepszy od francuskiego) jest winem musującym i koniec, kropka! Podobna sytuacja ( choć nie do końca) jest właśnie z wołowiną, o której mówimy. Chętnych do wzięcia pieniędzy za “wołowinę Kobe” znajdziemy na całym świecie. Szczególnie podszywają się pod tę zastrzeżoną markę producenci z Midwest, Great Plains, Ameryki Południowej czy Australii, gdzie produkuje się bardzo dobrą ale “fałszywą Kobe”. Bowiem od 2010 roku, zgodnie z japońskim prawem, export tej wołowiny jest nielegalny (z wyłączeniem od 2012 r. Makau ). Obecnie nie można nawet przewozić tego mięsa w małych ilościach – na tak zwany własny użytek. Bowiem zgodnie z japońskim prawem, wołowina “Kobe” może pochodzić tylko z prefektury Hyogo ( gdzie Kobe jest stolicą a) i gdzie wołowina Kobe jest zarejestrowanym znakiem towarowym. Tak więc, jeśli rzeczywiście jadłeś Kobe poza Japonią, to prawdopodobnie ktoś przemycił ją w bagażu lub wyprodukowano ją w innym kraju, ale wtedy już wołowiną “Kobe” nie jest. Zapytasz: “Jak to jest możliwe?” – skoro zalety Kobe reklamowane są na wystawach żywności, w telewizjach oraz przez znanych szefów kuchni w wielu krajach świata. Nawet w New York Times wielokrotnie chwalono “niby – Kobe” serwowane w wysokiej klasy restauracji na Manhattanie. Odpowiedź jest prosta – mimo, że wołowina Kobe, jak i bydło Kobe są opatentowanymi znakami – to respektowane są tylko w Japonii. Pozostałe kraje ( podobnie jak z produktami regionalnymi ) lekceważą ten patent i sprzedają mięso wołowe ( być może produkowane nawet według ścisłych japońskich receptur ) za duże pieniądze tylko dlatego, że używają marki “Kobe”. Podobnie jest z “królem” wśród serów – “Permigiano-Reggiano” (parmezanem). Ostatnie amerykańskie badania wykazały, że w wielu dużych miastach USA, około połowy restauracji i sklepów sprzedających ryby i owoce morza rutynowo podstawia tanie imitacje tego, co zostało zamówione, a klienci płacą jak za prawdziwe marki. Wszystkie mity o krowach “Kobe” (masaże, pojenie piwem i słuchanie przez te krowy muzyki klasycznej) są – jak to mity – nieprawdziwe. W Japonii od producentów “Kobe” wymagane jest przedstawienie czystego rodowodu Tajima-Gyu dla bydła tej rasy (krowy nie mogą być krzyżowane z inną rasą krów). Zwierzę musi urodzić się w prefekturze Hyogo, a tym samym karmić się lokalnymi trawami i pić wodę z tego terytorium. Taka krowa lub byk musi być “dziewicą”, a jej mięso może być przetwarzane wyłącznie w rzeźni Hyogo. Istnieje tylko 3000 certyfikowanych rzeźników bydła Kobe i żaden z nich nie mieszka poza Japonią. Proces ten jest tak ścisły, że gdy wołowina jest sprzedawana w sklepach lub restauracjach, sprzedawca musi wbić do komputera 10-cyfrowy numer identyfikacyjny, dzięki czemu klienci wiedzą, skąd pochodzi krowa, której mięso nabywają. Tak więc – wołowinę “Kobe” – możemy zjeść tylko w Japonii. Na szczęście nasi milionerzy bywają tam – więc życzę Państwu: Smacznego ! – w trakcie spożywania tej cesarskiej potrawy. WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS . Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie...

Czytaj więcej

Zmienność

Zmienność

Jedyną stałą rzeczą w człowieku jest zmienność. I choć niektórzy z nas temu zaprzeczają, co gorsza uznają wyższość stałości nad zmiennością, to zwyczajnie nie mają racji ani w jednym, ani w drugim. Żyjemy w sposób reaktywny, a to znaczy, że wszystko co jest – jest jakieś ( stałe, dobre, złe) tylko w odniesieniu do czegoś innego – na przykład do prawa, moralności, zwyczajów. Ale te też się zmieniają – więc nadal pozostajemy w świecie zmienności. Piszę o tym, ponieważ zaobserwowałem, że bywają u mnie takie okresy w których każda gra ( w lotto) przynosi wygraną. A potem staje się odwrotnie. Jest tak, ponieważ życie jest podobne nieco do fali, która przypływa i odpływa. Jeśli będziemy w swoim życiu wystarczająco uważni, będziemy w stanie “wiedzieć” kiedy przychodzi do nas ta, nazwijmy to – “fala pozytywna”. To wtedy jest najlepszy czas na granie w lotto, podejmowanie ryzyka, zmianę pracy, zmianę partnera, itd. Oczywiście nie znaczy to, że w czasie fali “negatywnej” – wszystko dzieje się źle. Bo jak już mówiłem – nic nie jest samo w sobie złe lub dobre – jest takie, tylko w odniesieniu do czegoś innego. Czyli inaczej mówiąc – jest właściwe lub nie jest właściwe. Dlatego zawsze – ale głównie w czasie negatywnej fali – należy eksperymentować. Aby pozostać przy tym przykładzie z falą: fala dobija do brzegu i wraca. Pozornie wraca taka sama (choć nic na świecie nie jest identyczne), ale wystarczy, że wrzucimy na jej drogę mały kamień, a fala wróci inną drogą i nie będzie już taka sama. To mam na myśli mówiąc o eksperymentowaniu. Człowiek zbudowany jest z energii, a energia jest w ciągłym ruchu – więc jeśli ruch przestanie istnieć – wszystko się rozpadnie. I tak jak ruch potrzebny jest energii, tak eksperymentowanie potrzebne jest naszemu życiu. Zatem eksperymentowanie – na przykład na liczbach w lotto (ale nie tylko) – jest wielce pożądane. Życzę Państwu samych udanych eksperymentów i niech one tworzą nas zdrowszymi, bogatszymi i piękniejszymi. WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS . Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie...

Czytaj więcej

Penthouse w Paryżu – dla milionerów

Penthouse w Paryżu – dla milionerów

Paryż i Monaco to dwa dobre miejsca w Europie dla prowadzenia interesów przez milionera z tym, że Monaco z powodów podatkowych jest lepsze, ponieważ nie tylko jest dobre do prowadzenia interesów, ale również jest tam świetny klimat (od 12 – 29 stopni Celsjusza) na stały pobyt. Dzisiaj jednak proponujemy Państwu 2-piętrowy luksusowy penthouse w samym sercu Paryża (16 dzielnica), z widokiem na Sekwanę i wieża Eiffla. Penthouse ten składa się z 8 sypialni i 10 łazienek Ponad to ma prywatną windę i wyłączny dostęp do tarasu na dachu, gdzie znajduje się sauna, spa, siłownia oraz spektakularne widoki na Paryż. Inne walory tego apartamentu to luksusowe wyposażenie wszystkich pomieszczeń i podłogi wyłożone funkcjonalnym i cennym marmurem. Oczywiście poza tymi 8 pokojami są jeszcze: profesjonalna kuchnia oraz elegancka jadalnia przeznaczona na duże imprezy, pomieszczenie dla pracowników i ochrony. Na parterze budynku znajduje się oddzielne wejście z windą, która prowadzi tylko do tego apartamentu. W piwnicy są jeszcze 3 dodatkowe pomieszczenia z pancernymi drzwiami oraz garaż na dwa duże auta. Cena to 45 000 000 Euro (+ Vat). Paryż z pewnością należy do jednego z najpięknieszych i najbardziej romantycznych miast w Europie, a bliskość wszystkich tych najlepszych miejsc na pewno podnosi cenę tego apartamentu. Życzę więc nabywcy, aby czuł się tam dobrze i aby jego pieniążki pomnażały się tam z prędkością światła. WYBIERZ GRĘ I WYPEŁNIJ KUPON. Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie...

Czytaj więcej

Poradnik milionera – sposób na wielkie pieniądze

Poradnik milionera – sposób na wielkie pieniądze

Za pośrednictwem formularza, który jest w “kontakt” – otrzymuję od Państwa kilkanaście ( a czasami i kilkadziesiąt ) maili dziennie. Oczywiście czytam je wszystkie, ale odpowiadam jedynie na kilka, bo zwyczajnie nie mam czasu na to, aby odpowiedzieć na wszystkie. Nawiasem mówiąc, lepiej byłoby gdybyście Państwo zamieszczali te wiadomości na Blogu, bo wtedy nie tylko ja bym je czytał, ale wszyscy i wszyscy mieliby z nich korzyść i wszyscy mogliby się do nich odnieść. W każdym razie dziękuję za zainteresowanie i obiecuję, że przynajmniej dwa razy w tygodniu będziemy zamieszczać nowy post w Poradniku milionera. Piszę o tym, ponieważ w jednym z maili ( od Ewy K. ) została opisana ciekawa historia. Ewa wygrała w EuroMillions ( co prawda nie miliony, ale kilkanaście tysięcy Euro) i jak pisze wygrała, ponieważ czyta nasz poradnik. Tego czy tak jest nie jestem pewien, ale jej domniemania są niewątpliwie słuszne z jednego powodu (oswajanie). Oczywiście to co tutaj – w głównej mierze – opisujemy, dotyczy osób, które już są milionerami. Jednak jak pisze Ewa, czytanie tych tekstów ( i oglądanie zdjęć – szczególnie w powiększeniu) “oswoiło” ją z kwotami, o których wcześniej nawet nie marzyła. Ta informacja bardzo nas cieszy, ponieważ nie ukrywam, że właśnie to ( czyli oswajanie ludzi z dużymi pieniędzmi) jest naszym celem. Dlaczego to takie ważne? – z prostego powodu, bowiem kiedy widzimy na przykład auto za 200 000 dolarów, to zwykle podziwiamy je ( jeśli nam się podoba), ale z góry ( gdzieś podświadomie) zakładamy, że to nie dla nas. Dlaczego? – powód też jest prosty – mamy 3 000 zł oszczędności ( albo i mniej) – więc takie auto jest ( tak sądzimy) poza naszym zasięgiem. Oczywiście tak nie jest – każde auto i każda rzecz jest w naszym zasięgu – ale nie jesteśmy “oswojeni” z tak dużymi kwotami. Natomiast uważne i częste czytanie tych tekstów, powoli ( bez naszej wiedzy) po cichu, oswaja nas z kwotami, które wydają inni. I to prawda, że do wielkich pieniędzy trzeba być “gotowym”. Bo jeśli takiej “gotowości” nie mamy, to zwyczajnie ( choć nieświadomie) “boimy się” tych ogromnych kwot, a to czego się boimy – nie “przyjdzie” do nas. Bo jak wcześniej gdzieś już mówiłem, Wszechświat jest mądry i gotowy na spełnienie każdego naszego wyboru, ale tylko wtedy, gdy rzeczywiście tego pragniemy. Oczywiście samo “pragnienie” nie wystarcza, a nawet jest przeszkodą. Jeśli tylko “pragniemy” to otrzymujemy zazwyczaj to – czyli pragnienie. Inaczej mówiąc, otrzymujemy pragnienie, a nie jego spełnienie – ale to zupełnie inna historia ( kiedyś ją opiszę). Musimy pamiętać o jednym. Wszechświat ma dla nas wszystko! Natomiast naszym zadaniem jest “wybieranie” tego, co pragniemy, a nie pragnienie. Dlatego dokonujmy właściwych wyborów. Oczywiście nie możemy wiedzieć co by było gdybyśmy dokonali innego wyboru, ponieważ ciągle dokonujemy wyborów ( zaniechanie też jest wyborem) i nie wiemy czy są one dla nas właściwe, dlatego też musimy zwracać uwagę na “znaki”. Jest ich wszędzie pełno – wystarczy tylko być uważnym, a z pewnością je odczytamy. Mój dobry znajomy zaufał kiedyś takim znakom i wygrał ponad 12 milionów ( przeliczając na polskie pieniądze ). I do dzisiaj, kiedy czasami spotykamy się gdzieś w świecie, wspomina, że wygrał je dzięki mnie ( co oczywiście nie jest prawdą), ponieważ zapamiętał słowo, którego dość często używam, a słowem tym jest “sposobność” Nawet, jeśli w jego twierdzeniu jest ciut prawdy, to moja zasługa w tym jest żadna, ponieważ to on ( w odróżnieniu od innych) zapamiętał to słowo i to on był wystarczająco uważny, aby właściwie odczytać “znak”, który wszechświat dostarcza nam każdego dnia. Jak mawiał “ojciec” De Mello – życie jest dla hazardzistów, dla ludzi odważnych...

Czytaj więcej