Przetrwanie

Przetrwanie

Zima, styczeń, wieczór, Niemcy:

Nienagannie ubrany dżentelmen idzie w kierunku torów kolejowych, aby tam skoczyć tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. Po chwili, jego ciało traci życie. Był człowiekiem sukcesu, według listy Forbes’a – posiadał 12 miliardów Euro, co czyniło go jednym z najbogatszych ludzi w Niemczech, a na liście światowej plasował się w pierwszej setce. Choć niemal całe zawodowe życie spędził jako inwestor, to z zawodu był prawnikiem. Pozostawił żonę i czworo dorosłych dzieci.
Mimo, że w swoich firmach zatrudniał ponad 100 tysięcy pracowników, a obroty wynosiły około 30 miliardów Euro rocznie, to jak podały agencje – przyczyną samobójstwa była “zła” sytuacja finansowa.
Przecież Jego “zła” sytuacja finansowa – to sytuacja o której większość z nas może tylko pomarzyć? Przy tym nie był to “typ miliardera” – żył wręcz ascetycznie. Do pracy jeździł rowerem, nie miał ochroniarzy, a wracając z pracy wpadał czasami do lokalnego baru, aby wypić drinka z jego bywalcami. Jak twierdzą jego znajomi i rodzina – motywem samobójstwa była utrata kontroli nad firmą, która była całym jego życiem. Bezsilność, która towarzyszyła mu w trakcie ratowania firm z kłopotów finansowych sprawiła, że stracił kontrolę nie tylko nad firmami, ale i nad życiem. Zdumiewającym jest fakt, że jakiś czas po jego śmierci okazało się, iż jego firmy wcale nie były w tak złej kondycji. Co się stało ?
Czy jego śmierć była aktem odwagi, czy może brakiem dystansu?

Zima, styczeń, wieczór, Polska;

Idę do śmietnika aby wyrzucić czarny worek spod zlewu. Przekręcam klucz w zamku i z przyzwyczajenia przestaję oddychać, aby nie kaszleć od smrodu jaki tam bywa, ale tym razem nic nie śmierdzi – widać zima robi swoje. Jest ciemno, pod nogami czuję coś miękkiego, pochylam się i widzę człowieka śpiącego na zgniecionych kartonach. Próbuję go obudzić, sprawdzić czy żyje – tak, żyje o czym przekonuje mnie zapach alkoholu wydobywający się z jego ciała. Wracam do domu. Patrzę na śpiącą pod czystą kołderką żonę – jest piękna. Jest spokojna, a jej lekko uśmiechnięta twarz przypomina dziecko. Biorę “gościnną” kołdrę i wracam do śmietnika. Moja klatka schodowa jest czysta. Myślę co zrobić ? Nie zabiorę go do mieszkania, bo jest małe i musielibyśmy spać we troje. Otwieram ponownie śmietnik – przykrywam go kołdrą i wracam. Co się stało?
Ten człowiek, tam na dole w śmietniku, jest czyimś synem. Może jest też bratem, ojcem, wnukiem, mężem ? Jedno jest pewne – nikt go już nie kocha. Jestem rozdygotany. Przypominam sobie własne myśli samobójcze, kiedy w moim życiu “szło” źle. Myślę o odwadze – czym ona jest? Nagle – ten “śmietnikowy gość” staje się dla mnie bohaterem! Zastanawiam się – skąd on bierze tyle siły, aby nadal chcieć żyć ?! Wstydzę się swoich myśli, w których oceniałem tych podpitych zwykle, tak zwanych “obszczymurków” – przecież będąc na ich miejscu dawno bym zwariował lub się zabił. Dzisiaj, kiedy spotykam ich – nadal zwykle pijanych – na ulicy jest we mnie szacunek i podziw dla nich. Oczywiście czasami są złodziejami, zbójami i nierzadko takie życie jest ich wyborem, niemniej ubolewam nad tym, że ich “zła” sytuacja finansowa nie jest tą, o której większość z nas marzy.

My – ludzkość – powinniśmy zadbać o nich. Jeśli każdy z nas zrobi to tak, jak potrafi – to już będzie dużo lepiej. Jeśli nie masz szacunku dla takich osób ( do czego masz pełne prawo i nie musisz się za to winić ) to zrób to dla siebie. Bo każdy z nas, może w jednej chwili, znaleźć się na ich miejscu mimo, że też jesteśmy synami, córkami, żonami i mężami.

Ponieważ tak jest, jak jest – niemal “obowiązkiem” człowieka jest dążenie do dobrobytu

One Comment

  1. zima, styczeń, wieczór, miłość.

    Człowiek biedny, brudny, pełen smutku zapomniany przez ludzi a nawet rodzinę. Znajduję pocieszenie w Bogu, bowiem nie został zapomniany prze Niego. Skąd ten człowiek bierze siłę? A może wie na czym życie polega? Co ten człowiek musi posiadać w głowie, jakie myśli przez niego przechodzą… Nikt tutaj tego nie będzie wiedział. A chociazby nie wiem ile pieniędzy wydał na szukanie odpowiedzi, nigdy się nie dowie.
    Życie jest krótkie, minie jak chwila. Kiedyś ktoś powiedział… Marność nad marnościami. Po co?
    Dobrobyt. Wierni przyjaciele, ogromne immunitety i przywileje, miłość, protekcja. Co później?

    Ale co Wy rozumiecie… upajajcie się.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *