Życie

Uzdrowiciel “GC”

Uzdrowiciel “GC”

Strona internetowa, którą wykonaliśmy dla uzdrowiciela “Pana GC” w podziękowaniu za wywiad już działa. Zatem wszystkich zainteresowanych prosimy o zamieszczanie komentarzy do tego wywiadu na Jego stronie – pod adresem:  www.uzdrowicielgc.com  Natomiast u nas, zapraszamy do gry w lotto i życzymy Państwu wielkich wygranych !   WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS . Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona jeśli rejestracja i wpłata nastąpią tego samego...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 5 (ostatnia)

Polski milioner zdradza sekrety – część 5 (ostatnia)

Po czterech godzinach kolejnego lotu znaleźliśmy się wreszcie we właściwym miejscu. Pogoda – jak dla mnie – wyśmienita. Słońce, słońce i słońce. Kiedy “moi szefowie” udali się na rozmowy, ja zbałamuciłem kierowcę, który nas przywiózł z lotniska, aby pokazał mi miasto i pomógł znaleźć miejsce, gdzie kupię samorodek złota. Ponieważ Made (tak ma na imię kierowca) największe zainteresowanie wykazał zakupem samorodka – zaczęliśmy od tego. Po wizycie w kilku sklepach i moim małym zainteresowaniem tym, co tam proponowano – Made nagle się ożywił i zapytał czy chciałbym pojechać (dwie godziny jazdy) do szybu, z którego jego znajomi wydobywają złoto i diamenty. Nie było to chyba zbyt legalne miejsce, ponieważ kilkakrotnie upewniał się czy aby na pewno dochowam tajemnicy o tym szybie. Kiedy moje zapewnienia został przyjęte udaliśmy się w drogę. W czasie tej podróży opowiedział mi niemal całe swoje piękne i ciekawe życie, które można by określić pasmem zbiegów okoliczności i “zaczarowanej opieki” ze strony bóstw, które tam na co dzień towarzyszą wszystkim wierzącym ludziom. Szyb – okazał sie dziurą w ziemi. Wokół tej dziury stało kilka maszyn, z których pracowały tylko dwa agregatory prądu. “Dyrekcja” znajdowała się w szopie, która była jednocześnie oczyszczalnią wydobywanego tam złota. Zanim zostałem przyjęty – Made długo pertraktował tę wizytę, aż w końcu zostałem zaproszony. To, co tam zobaczyłem, przeszło wszelkie oczekiwania. Olbrzymie ( 2 karatowe) diamenty, wielkie i małe samorodki oraz duże ilości złotego piasku stały tam sobie w słoikach po dżemie – jakby czekając na konsumentów. Wziąłem więc do ręki największy i najcięższy ze słoików ( ten chyba był po ogórkach konserwowych) i rozsypałem samorodki na gazecie. Jeden z nich “uśmiechał się do mnie” – kształtem przypominając serce z ogonkiem. Ile chcesz za ten – zapytałem. “Dyrektor” uśmiechnął się i powiedział, że zanim wszedłem wiedział, że wybiorę właśnie ten. Po wymianie kilku cen, stanęło na dwóch i pół tysiącach dolarów, co jak za prawie dwie uncje złota – to bardzo mało. Ponieważ nie miałem przy sobie takiej kwoty, Made wziął to na siebie i po powrocie uregulowaliśmy ten dług. W drodze powrotnej, Made był jeszcze szczęśliwszym człowiekiem, niż wcześniej mimo, że to ja, a nie on, miałem powody do zadowolenia. Ale tacy właśnie są tam ludzie. Po powrocie do firmy starczyło tylko czasu na wypicie herbaty i ruszyliśmy w drogę. Nasz rozmówca i jego ekipa wyglądali na zadowolonych więc w drodze “do domu” nie poruszaliśmy tematu ich rozmów. – zakupy się udały? – zapytał. Bardzo – odpowiedziałem, nie pokazując samorodka. Przed bramą wjazdową do rezydencji powitał nas Frederic, który okazał się być zarządcą tej posiadłości. Frederic, jak się później dowiedziałem, jest Francuzem i wcześniej pracował jako majordomus znanego do dzisiaj francuskiego polityka. Płot i brama były zwykłe, ale po ich przekroczeniu znaleźliśmy się w Raju. Cała posiadłość zajmuje około hektara rajskiego ogrodu z rozsianymi po nim domostwami. W głównej willi, obok salonu, pokojów do gier, tv, basenów, Spa, gabinetów, winiarni i mnóstwa innych pomieszczeń jest 12 sypialni z łazienkami, z których część ma widok na morze. Jedna z tych apartamentów nigdy nie jest używany przez gości. To bowiem, jest “prywatną częścią tego domu” naszego rozmówcy. Na co dzień, willa spełnia rolę hotelu i jest wynajmowana ( 7 tyś dolarów za dobę od osoby) na dłuższe pobyty delegacjom rządowym, biznesmenom, właścicielom korporacji, artystom i innym zamożnym osobom. Ale przez najbliższe dwa dni – będzie wyłącznie dla nas. Kiedy rozlokowano nas zjedliśmy wyśmienite śniadanie. Ja zamówiłem sobie wędzoną rybę (przypominała w smaku naszego pstrąga) ale najciekawsze były dodatki. W osobnej miseczce podano obierane ze skórek ( tych wewnętrznych również) różowe grapefruity pomieszane ze słodkimi truskawkami i posypane miętową czekoladą w której był chrupiący...

Czytaj więcej

Uzdrowiciel GC – część 3 (ostatnia)

Uzdrowiciel GC – część 3 (ostatnia)

Ponieważ uruchomiono Pańska stronę internetową i jest tam dział w którym zainteresowani  mogą zadawać pytania, to (niestety dla mnie) skrócimy ten wywiad o pytania, które miałam zadać w imieniu czytelników naszej strony. Z tego co Pan mówił – na Pańskiej stronie nie będzie odpowiedzi na pytania prywatne i takie, które dotyczą Pana osobiście – wobec tego mam jeszcze szansę na zadanie kilku pytań, które mieszczą się w tej konwencji. Z mojej obserwacji wynika, że bardzo dba Pan o to, aby zachować prywatność, że nie powiem – anonimowość – dlaczego tak jest? –  to dość proste. Jestem osobą prywatną, nie prowadzę zawodowo (zarobkowo) żadnej działalności więc nie widzę powodów, aby postępować inaczej. Jest pani teraz w moim domu, więc nie może pani powiedzieć, że jakoś szczególnie się ukrywam. Owszem, nie chcę być rozpoznawanym na ulicy, bo to kłopotliwe – ale o tym mówił już mój “szef” w swoim wywiadzie “Polski milioner zdradza sekrety” – jednak to nie jedyny powód. Moją zdolność uzdrawiania ograniczam w zasadzie do bliskich znajomych, a za pośrednictwem rekomendacji – do znajomych moich znajomych. Tym sposobem nie tracę wiele czasu na te uzdrowicielskie działania – więc mam czas na pracę, wypoczynek, podróże i medytację – inaczej mówiąc na życie. Na szczęście tutaj nie jest to zbyt kłopotliwe. W Monte Carlo mam tylko sześciu “pacjentów” a miasto jest duże. Natomiast w Polsce, gdzie bywam co najmniej raz w miesiącu,  nie chciałbym, aby każdy, kto tylko chce – odwiedzał mnie w mieszkaniu. Tak już tam jest, że niemal każdy chory sądzi, iż uzdrawianie jest moim obowiązkiem, ponieważ dar ten otrzymałem za darmo. Nie, to nie było “za darmo” i nie mam żadnych obowiązków. Opowiem tu pani pewną historię. Kiedyś ( w Polsce) uzdrawiałem pewnego pana. Wymagało to kilku wizyt ( jedna wizyta to mniej więcej trzy godziny pracy), aż wreszcie – choć połowicznie – udało się. Ten pan wiedział, że jestem kolekcjonerem złotych monet, więc wiedział też czym może mi zrobić przyjemność – choć zwykłe, a szczere “dziękuję” – wystarczyłoby  w zupełności. W każdym razie w ramach podziękowania otrzymałem od niego przysłowiowe “pół litra”. Oczywiście nie przyjąłem tego “podziękowania” ale to jest znakomity przykład, jak to działa. Ludzie zazwyczaj używają takich powiedzonek, że “zdrowie jest najważniejsze” czy też ” zdrowie jest warte każdych pieniędzy”. Nikt oczywiście nie zastanawia się nad tym, że nie musi dokonywać wyboru, ponieważ można być jednocześnie zdrowym i bogatym, ale wracając do tego pana. On nie był biedny. To co wydał na owe “pół litra” wystarczyło w zupełności na kupno maleńkiej złotej monety, albo choć jednogramowej “sztabki” – ale nie zrobił tego. Dlaczego ? – bo mu się nie chciało, bo uznał, że to mój obowiązek, bo aby kupić tę monetę – musiałby dokonać pewnego wysiłku, a po co? Ja nie muszę niczego dostawać, ale oczekuję choć szacunku do tego co robię. Nie potrzebuję pieniędzy, bo mam ich wystarczająco dużo z wygranej i z innych prac, które wykonuję. Na szczęście taka historia przydarzyła mi się tylko raz. :) A jeśli ten ktoś jest biedny? – nigdy nie odmówiłem niczego prawdziwemu biednemu. Znam biedę aż za dobrze. Bieda jest skromna, cichuteńka wręcz milcząca i rozpoznaję ją bez trudu, ale powiem teraz coś, co nie jest powszechnie dobrze rozumiane. Nie mam do biedy żadnego szacunku – owszem, dla biednych ludzi czasami tak, ale nie do biedy jako takiej. Bieda, ubóstwo – to najgorsze zmory naszych czasów. Przykro mi to mówić, ale pomysł, że bieda uszlachetnia człowieka jest błędny. Takie poglądy jeszcze do niedawna ferował kościół – a szczególnie Ci jego hierarchowie, którzy ledwo co, dawali sobie radę z dźwiganiem swoich opasłych brzuchów. Oczywiście jak zwykle wmawiali nam,...

Czytaj więcej

Uzdrowiciel GC – część 2

Uzdrowiciel GC – część 2

“PBNNI” – to mnie przerasta. Przecież nie zaprzeczy pan, że rzeczy materialne istnieją. Nie zaprzeczy pan, ewolucji, prawom fizyki itd. ? – nie, nie zaprzeczam. Co prawda ewolucja Darwinowska w całości nie jest do przyjęcia, ale w obrębie gatunku – tak. Nauka potrafi dowieść, że rzeczy materialne istnieją i dlaczego. – nie. Nauka tylko potrafi opisać niektóre rzeczy, ale ich nie stworzyła – więc ktoś to musiał zrobić. Nauka opisuje jak działają różne rzeczy ale nie mówi dlaczego. Fale radiowe, światło, podczerwień, cząsteczki i co tam jeszcze pani wymyśli – wszystko to już było, kiedy nauka dopiero powstawała. Kamień wydaje się być czymś trwałym i materialnym. Ale jeśli użyje pani odpowiednich instrumentów to okaże się, że jest tylko lub aż – energią. Cały wszechświat jest z tego samego i w tym samym (PBNNI). Ok. Wróćmy więc do tego co mnie najbardziej interesuje. Świat duchowy. Czy może pan opisać “pobyty” tam? – :):):):). Komuś, kto tam bywa nie muszę opisywać, bo wie. Natomiast komuś, kto tam nie był lub tylko tego nie pamięta – bardzo trudno to opisać. Musi pani zrozumieć, że w świecie duchowym ( w świecie absolutu) wszystko jest troszkę inne, ponieważ obowiązują tam inne “prawa”. Jest nam bardzo, bardzo, bardzo daleko do tych praw. Słyszała pani zapewne o bozonie Higgsa. To takie samo “coś”, jak ciemna energia czy ciemna materia ( takie samo, w tym sensie, że nikt tego nie widział i nie wie co to jest), no i jak na razie znajduję się w “NIC”. W każdym razie chcę powiedzieć, że ów bozon Higgsa, który jest tak mały, że nie można go dostrzec nawet w takim cudzie techniki jak Zdarzacz Hadronów – “tam” jest jeszcze potężną skałą w porównaniu do “cząstek” o których nauka jeszcze nawet nie śni, a które tam istnieją i są substancją wszystkiego. To jest powód, dla którego tak trudno mówić o świecie duchowym. Jakiego by słowa nie użyć, to będzie tylko “dość blisko”, albo całkiem daleko od tego, co należałoby powiedzieć. Inaczej mówiąc nasz słownik, nasz zasób słów i pojęć jest zbyt ubogi, aby mówić o świecie duchowym. Kiedy powiem, że to “coś” co tam widziałem przypomina powiedzmy jabłko, to z pewnością wprowadzę panią w błąd. Proszę spróbować – pierwszy mój “pobyt tam” był spontaniczny. Kiedy “oderwałem się” od ciała, znalazłem się w jakimś domu – w przedpokoju. Na górze schodów, które tam były usłyszałem głos kobiety, która popędzała swoje dziecko aby szybciej się ubierało, bo gdzieś im było śpieszno. Wystraszyłem się, że mnie zobaczą i natychmiast “wróciłem” do ciała. Jednak ciekawość była tak wielka, że wróciłem tam ponownie. Kobieta ( matka tej dziewczynki) była już przy drzwiach, a dziewczynka schodziła po schodach. Popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się i delikatnie pokiwała do mnie ręką. Dziwiłem się temu chyba przez miesiąc. Byłem zaczarowany i dumny, że potrafię robić tak niemożliwe rzeczy. Po miesiącu – spróbowałem jeszcze raz, ale tym razem postanowiłem znaleźć się w określonym przez siebie miejscu. Dzisiaj wstydzę się tego, więc nie powiem jakie to miejsce. W każdym razie udało się. No…….., to już byłem Bogiem. Kiedy “stałem się tym Bogiem” – umiejętność ta opuściła mnie. Potrzebowałem kolejnych pięciu lat, aby powróciła. Ale byłem już mądrzejszy. Przeczytałem dziesiątki książek, rozmawiałem z innymi, którzy to robili, medytowałem i tak owa “zdolność” powróciła. I co dalej? – ma pani tysiąc godzin czasu? – bo ja nie mam. Przepraszam. Wobec tego proszę powiedzieć jak jest teraz? – teraz, tam – mam przyjaciół, którzy wspierają mnie w moim rozwoju. Mogę “udać się” dokąd chcę, rozmawiać z kim chcę, i wiedzieć co chcę. Ale i tam jest coraz trudniej. Ostatnio dzieje się tak, że kiedy potrzebuję...

Czytaj więcej

Uzdrowiciel GC – część 1

Uzdrowiciel GC – część 1

Rozmawiam dziś z światowej sławy uzdrowicielem, znanym jako “pan GC” Wiadomo mi również, że jest pan kolekcjonerem złotych monet. Czy……. – Przepraszam, ale czy możemy sobie darować te “światowe sławy” i inne tego typu określenia? Po pierwsze jestem takim samym człowiekiem jak wszyscy – mam tylko taką “przypadłość”, która – nie mnie – wyróżnia, ale tego, od kogo pochodzi. Poza tym – to nie pani, ani nie ja, powinniśmy się zachwycać moimi “zasługami” – to ewentualnie mogą robić ci, którzy zostali uzdrowieni. Po tym oświadczeniu nastąpiła kompletna cisza, która jak mi się wydawało, trwała wieki całe – po czym pan GC całkiem spokojnie zapytał: – Gdzie się pani zatrzymała? W Nicei w Villa Victorine blisko lotniska. – tak, znam. Mały, kameralny hotelik z ładnym ogrodem. Przyjechała tu pani taksówką? Nie, pociągiem, stacja Saint-Augustin jest bardzo blisko od mojego hotelu. – niech się pani koniecznie wybierze do ogrodu botanicznego Parc Phœnix. Tutaj też jest ogród botaniczny, ale nie taki piękny jak ten w Nicei. I taka “rozmowa wstępna” trwała około godziny, w której pan GC opisywał miejsca, które powinnam zobaczyć i te na które szkoda czasu. Popijając kawką jedliśmy smaczne ciasteczka, a temperatura – spowodowana chyba moim wstępem do rozmowy – opadała. Po piętnastu minutach takiej rozmowy nasze wzajemne relacje stały się wręcz przyjazne, aż w końcu gospodarz sam wznowił rozmowę, którą na chwilę przerwaliśmy. – dobrze, zanim jednak zaczniemy, proszę mi powiedzieć czy to pani napisała ten artykuł na Państwa stronie o złocie? Nie, nie ja – to mój kolega, który robił wywiad z pańskim pracodawcą i który nas skontaktował. – szkoda – ponieważ początkiem wszystkiego było właśnie złoto. Wszystko, co tam jest napisane o “magicznej roli” złota jest prawdą. Jedyne, co autor powinien tam dodać, to to, że samo złoto jako takie, nie ma żadnych “magicznych” własności. Te własności, które tam opisał występują jedynie ze świadomością tego, że tak jest – ale może dojdziemy i do tego. Przepraszam, że pani przerywam. Nie szkodzi :) – dzięki temu ten materiał będzie bardziej żywy. Wobec tego, wiem już, że wszystko zaczęło się od złota. Może to pan rozwinąć? – z przyjemnością. Około 30 lat temu – jeszcze w Polsce – utworzyłem wraz dwoma wspólnikami taką firmę, która zajmowała sie wypożyczaniem sprzętu do wykrywania metali ( głównie złota). Ponieważ wtedy taki sprzęt był dość unikalny i bardzo drogi – wypożyczenie go, było dla klientów dość kłopotliwe z powodu wysokiej kaucji, jaka trzeba było uiścić. Wobec czego, stało się powszechną praktyką, że sprzęt ten – wynajmowano razem z kimś z nas, co eliminowało potrzebę złożenia owej kaucji. I tak, zostałem “poszukiwaczem skarbów” Z czasem tak się “porobiło”, że do wykrycia złota znajdującego się pod ziemią albo gdzieś tam, nie potrzebowałem już wykrywacza. “Z czasem” – to znaczy po jakim czasie? – chyba po 2 latach. To znaczy, że “wykrywał” pan złoto na wyczucie? – coś w tym rodzaju. Był w naszym “arsenale” taki wykrywacz, który odczytywał metal ( taki, na jaki został ustawiony) – na odległość około 200 metrów. Początkowo było tak, że kiedy to urządzenie odczytało – powiedzmy złoto – i wskazało kierunek w którym się ono znajduje, potrafiłem wskazać dokładnie miejsce, w którym jest zakopane bez dalszego używania tego sprzętu. Po jakimś czasie, potrafiłem również opisać osoby, które je zakopały i okoliczności w jakich to się stało. Wtedy – po raz pierwszy – ale nie ostatni pomyślałem, że zwariowałem. Jak się to “wyczuwanie” objawiało? – nie bardzo wiem jak to opisać. Moja dłoń stawała się gorąca i drgająca ( drganie, mrowienie), to znaczy czułem jakby się gotowała. A im bliżej byłem miejsca, w którym złoto się znajdowało, tym bardziej to...

Czytaj więcej

Obfitość

Obfitość

W komentarzach do 5 części wywiadu “Polski milioner zdradza sekrety” pojawił się wczoraj bardzo interesująch komentarz napisany przez “Orka”. Ponieważ w pełni się z nim identyfikujemy, pozwoliliśmy sobie na zamieszczenie go tutaj: Link do tego wywiadu otrzymałem od kogoś życzliwego na Facebooku, za który bardzo dziękuję. Wywiad jest wspaniały – to znaczy wspaniały jest milioner, z którym ten wywiad przeprowadzono. Ponieważ wywiad dotyczy w dużej mierze obfitości, chciałbym się podzielić z Państwem swoimi przemyśleniami na jej temat. Obfitość zazwyczaj kojarzy nam się z dużą ilością pieniędzy i nie jest to niewłaściwy pogląd, ale można ( i trzeba) też spojrzeć na to inaczej. A mianowicie tak: że obfitość to możliwość robienia tego, czego chcesz w chwili w której tego chcesz. To pozornie to samo, ale nie zupełnie, a to dlatego, że nie do wszystkiego potrzebne są pieniądze. Jeśli tak spojrzy się na pojęcie obfitości może się okazać, że jest ona niezależna od posiadania określonej ilości pieniędzy w danej chwili, a to z kolei znaczy, że obfitość istnieje nawet wtedy, kiedy jej nie pragniemy. Czy takie podejście coś zmienia? – tak, zmienia zasadniczo. Chodzi bowiem o to, aby nie “wymuszać” na rzeczywistości, aby obfitość okazywała się Tobie w taki sposób, jak w danej chwili oczekujesz, ale aby pozwolić jej okazać się tak, jak ona tego chce. Nie powinieneś też oczekiwać jej często używanym przez nas sposobem, czyli NIC NIE ROBIENIEM. Bo to tak, jakbyś oczekiwał, że Twoje odbicie w lustrze uśmiechnie się do Ciebie pierwsze. Musimy nauczyć się czynić więcej, kiedy mamy mniej po to, aby móc robić mniej, by dostać więcej. Respektowanie tej zasady jest absolutnie konieczne, aby obfitość mogła się Tobie zamanifestować w swojej pełni. Praktycznie to wygląda tak: jeśli chcesz być bogaty, zachowuj się jak bogaty mimo, że w tej chwili jeszcze nim nie jesteś (mówię tu o bogactwie na Twoją miarę w danej chwili) – nie udawaj bogatego, ale bądź nim !! To wydaje się trudne i łatwe nie jest, ale jest to możliwe – ponieważ jak wcześniej pisałem, bogactwo nie zawsze musi być związane z pieniędzmi i ten fakt, można tutaj wykorzystać. Możesz więc być bogatym (nie udając kogoś kim nie jesteś) w tym, w czym bogaty już jesteś (np. życzliwości)- więc rób wszystko co możliwe, abyście Ty i inni korzystali z twojego bogactwa. I taka manifestacja Twojego bogactwa, przyciągnie do Ciebie okoliczności i innych ludzi, abyś otrzymał to, czego potrzebujesz, aby być bogatym inaczej (czyli np. być bogatym w sensie finansowym) jednocześnie robiąc mniej. Wiem, że to troszkę pogmatwane i skomplikowanie brzmi, ale przeczytaj to wolno i kilka razy, a “zaskoczysz” w czym dzieło:). Pozdrawiam Wszystkich   ps. Przykład – podoba mi się tutaj to, że można też tutaj zagrać w lotto online. Aby tę zasadę zastosować w lotto należy zrobić tak:   1. Unikaj NIC NIE ROBIENIA – czyli zagraj. 2. Jeśli nie masz teraz kasy – nie wysilaj się na wysłanie 300 kuponów. Wyślij 1 kupon 3. Twoją “obfitością” jest teraz wiedza, że można tutaj zagrać 4. Podziel się więc swoją obfitością z innymi – nie ukrywaj tej wiedzy przed znajomymi 5. Poczekaj spokojnie na wynik. Może nie wygrasz, a może tak. Ale jeśli nawet nie wygrasz, to zobaczysz, że, sprowadzisz do siebie takie okoliczności i takich ludzi, gdzie obfitość zamanifestuje się w Twoim życiu w inny sposób niż wygrana w Lotto. Tak to mniej więcej działa :) WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS. (czas do zakończenia przyjmowania zakładów podany jest na kuponie poniżej). Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona, pod warunkiem, że depozyt wpłacisz w dniu rejestracji) Jeśli nie wierzysz mnie – zobacz co...

Czytaj więcej

“GC” – uzdrowiciel

“GC” – uzdrowiciel

W trakcie wywiadu “Polski milioner zdradza sekrety” – pojawiła się interesująca i mało znana w kraju postać polskiego uzdrowiciela i duchowego doradcy – powszechnie nazywanego “panem GC”. Prace nad ustaleniami dotyczącymi wywiadu z tym uzdrowicielem są w toku i pierwsza część rozmowy ukaże  się już maju 2014. Ponieważ postać ta, wywołała pewne zainteresownie wśród naszych czytelników – proszę o przesyłanie pytań, które mogę zadać w Państwa imieniu – pytań na które chcielibyście Państwo otrzymać odpowiedź w zapowiadanym wywiadzie. “Pytania do zadania” – prosimy przesyłać na kontakt. Ponieważ Święta Wielkanocy są już blisko, życzymy Państwu mile spędzonego czasu i ogromnych wygranych w Lotto. Łucja Kydryńska LottoKupon Team   ps. Prawie na 99% Pan GC będzie w maju w Polsce i zgodził się na darmowe sesje ( bez rekomendacji) dla kilku ( 3-5 osób). Zainteresowani mogą więc już się zgłaszać. W zgłoszeniu należy podać swoje dane + nr telefonu oraz opis dolegliwości. Nie należy wysyłać wyników badań, ani żadnych dokumentów medycznych.  Po analizie danych – do wybranych osób ktoś z personelu pana GC zadzwoni na podany nr telefonu, aby uzgodnić szczegóły.  Zgłoszenia należy kierować na adres: gc@uzdrowicielgc.com...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 4

Polski milioner zdradza sekrety – część 4

Sześć godzin lotu za nami. Niemal cały czas rozmawialiśmy więc jeśli otrzymam zgodę na publikację choć 30% tego, co usłyszałem, to będzie wspaniały materiał, który usatysfakcjonuje najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Mniej więcej za następne 6 godzin lądujemy w Taipei, gdzie czeka nas kilkugodzinna przerwa. Zawsze kiedy patrzę przez okno lecącego samolotu przychodzą do mnie myśli o naszej małości. Stamtąd nie widać tych “wielkich ludzi” ( prezydentów, szefów, biskupów, mafiosów, milionerów, itp.) – nie widać nawet granic, za które – jak oczekują nasi przywódcy – będziemy zdolni oddać życie. Kiedy niebo oczyszcza się z chmur, widać tylko maleńkie światełka i kreski jakieś. Wiem też, że gdybyśmy polecieli wyżej, to zobaczylibyśmy to, co bywa przywilejem kosmonautów – czyli małą kulkę, która jak statek kosmiczny – frunie sobie po ustalonej przez kogoś trasie. I chyba dopiero wtedy stajemy się świadomi. Patrząc stamtąd nie ważne już czy używamy “zwykłej” szczoteczki do zębów, czy tej z reklamy. Nie ważne też w jakim języku mówią te małe istotki i czy są chrześcijanami, muzułmanami, gejami, Żydami, Niemcami czy Amerykanami. Tam na dole – jest tylko Ludzkość, która jest tak mała, a jednocześnie tak ważna. Podzieliłem się tymi refleksjami z moim rozmówcą i zapytałem. Co Pan o tym myśli? – zgadzam się. Chyba najważniejsze jest z tego to, że w takiej codziennej świadomości myślimy o Wszechświecie – “my” i “Oni”. My – czyli mieszkańcy ziemi i reszta ( w tym potencjalni obcy). A przecież tak nie jest. My jesteśmy takimi samymi kosmitami jak Oni. Jesteśmy pełnoprawnymi i równymi istotami, jak Ci, których spodziewamy się kiedyś spotkać. Ziemia nie jest ważniejsza lub mniej ważna od innych planet. Ziemia jest cząstką tej przeogromnej całości, której nie potrafimy objąć nawet największą wyobraźnią, jaka jest nam dostępna. Musimy też zrozumieć, że dla Wszechświata nie jesteśmy pojedynczymi istotami, a jedną istotą zwaną “Ludzkość”. Dlatego tak ważne jest, jak postrzegamy siebie nawzajem, jakie mamy relacje ze sobą. To co ja robię – ma wpływ na Ciebie, a to co Ty myślisz, ma wpływ na mnie. Powinniśmy więc skończyć z tymi prymitywnymi zachowaniami typu: “zabiorę Ci kawałek Twego kraju”, “władza, którą dał mi mój naród ma służyć mnie”, ale również te “małe zachowania” typu: zazdrość, nietolerancja, nienawiść, pycha i inne “głupoty” – powinny być przedmiotem naszej troski, ponieważ jesteśmy jednością i wszyscy mieszkamy na tym samym statku kosmicznym, bez możliwości opuszczenia go. A co się tyczy tak zwanych “milionerów” – pamiętajmy o jednym: NIC nie zabierzemy stąd, kiedy nasze ciało stanie się martwe, więc póki mamy na to wpływ – “dzielmy” nasze pieniądze właściwie. ŁOOO! – tośmy dali czadu. – nie wiem, może ma Pan rację. Może to wino z baru czyni mnie takim “wojownikiem” :) Nie sądzę, a nawet jeśli tak jest, to nie zmienia to faktu, że ma Pan rację. – wie Pan, tu przychodzi mi na myśl, ta wasza akcja charytatywna “Wspieram marzycieli” Kiedy teraz o tym myślę, to zdaje się być najsensowniejszą akcją o której słyszałem. Kiedy Pan o niej wspomniał i kiedy się z nią zapoznałem – wydawała mi się zbyt bezosobowa. Teraz jednak myślę, że właśnie ta bezosobowość jest jej siłą. Bo niby na jakiej podstawie ja mam decydować, komu dać pieniądze, a komu nie? A tutaj, oni sami o tym decydują, kto te pieniądze weźmie. Tak, chyba się do tego przyłączę – obym tylko ja nie wygrał :) A co w tym byłoby złego? – nic. Ale ja mam umiejętność zdobywania pieniędzy innymi sposobami. Te – niech będą dla “marzycieli”, którzy jeszcze tych umiejętności nie posiadają. OK. Zatem jak powinni się do tego zabrać. Co ma zrobić człowiek, który zarabia 3 tyś miesięcznie, a chce zarabiać tyle co...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 3

Polski milioner zdradza sekrety – część 3

W trakcie rozmowy telefonicznej dowiedziałem się, że jedziemy do Azji i że mam się spakować tylko do podręcznego bagażu. Bywam w Azji co najmniej dwa razy w roku i nie zdarzyło mi sie jeszcze, aby podróżować tylko z golarką i kosmetykami, bo tylko to mieści się w bagażu podręcznym. Co prawda marzyłem o wyjeździe nawet bez tego ( tylko z dobrą kartą kredytową) ale jak do teraz, jeszcze tego pomysłu nie zrealizowałem. Teraz temperatura tam wynosi co najmniej 32 stopnie, nie mówiąc o dużej wilgotności powietrza. Pomyślałem więc, że te rozmowy, których mam być świadkiem będą się odbywały tylko w basenie. Dziwnym też wydawało mi się, że na lotnisko jedziemy wspólną taksówką. Sądziłem, że milionerzy są podwożeni przez swoich kierowców co najmniej Bentleyem ( a może tylko we łbie mi się poprzewracało?). Ale co tam, wizja tego wyjazdu była olśniewająca, że mógłbym pieszo iść na lotnisko. Cieszyłem się z tak miłego wyjazdu, ale głównie myślałem o tym, że będziemy na siebie “skazani” – przynajmniej na czas lotu, a to sposobność na kilkanaście godzin rozmowy. Zagrałem więc w MegaMillions, FranceLoto i EuroMillions na cały tydzień i wyszedłem z ręcznym bagażem na miejsce spotkania. Spotkaliśmy się w miejscu, gdzie miała być taksówka, ale nie było jej. Mój rozmówca zadzwonił i po 5 minutach podjechało auto i co? – tak, Bentley. Rozbawiła mnie ta sytuacja i pomyślałem wtedy, że jednak marzenia się spełniają. Na lotnisku, gdzie czekały jeszcze dwie osoby, które polecą z nami – wypiliśmy szybką kawkę, potem zakupy papierosów (obaj palimy) i lot do Niemiec. W Frankfurcie okazało się, że nasz samolot się spóźnił i musieliśmy tam przenocować, aby rano wylecieć do Taipei, a stamtąd będą nas czekały jeszcze 4 godziny lotu do miejsca przeznaczenia. Noc w Frankfurcie spędziliśmy w hotelu “Jumeirah”, gdzie po śniadaniu otrzymałem swój bilet, z którego wynikało, że tę 15 godzinną podróż spędzę – nie dość, że w miłym towarzystwie – to jeszcze w pierwszej klasie. Kiedy już usadowiłem się na swoim fotelu, to co prawda pierwsze piętnaście minut zużyłem na rozpoznanie tych wszystkich przycisków, które mają służyć wygodzie pasażerów, ale następne 15 godzin postanowiłem wykorzystać tak bardzo, jak to tylko możliwe, gdyż w Polsce najdłuższa rozmowa trwała 2 godziny. Ponieważ dobrze wiedziałem, które pytania będą najtrudniejsze – zacząłem od nich. Sądziłem, a właściwie miałem nadzieję, że poleci z nami Pan “GC”. – niestety, Pan “GC” poleciał do Belgii, gdzie uzdrawia kogoś z królewskiej rodziny. Czy może i chce Pan opowiedzieć, jak się poznaliście? – miało nie być o nieobecnych. Ale to nie tylko wynika z zainteresowania osobą “GC”. Mówiąc o nim, mówi Pan “niechcący” wiele o sobie, a na tym głównie mnie i naszym czytelnikom teraz zależy. Tak już jest, że kiedy mówimy o relacjach z innymi i światem, mówimy sporo o sobie. Przecież ja, Pan i każdy z nas jest tym, co myślimy o innych i co im z siebie dajemy. To Pan był uprzejmy w pierwszej części tego wywiadu powiedzieć, że postrzega Pan – ogólnie mówiąc -świat, jako jedność. A ponieważ się z tym zgadzam, to ( co prawda mijając się troszkę z protokołem naszej rozmowy) dzięki temu ja i moi czytelnicy będziemy mogli sami sobie wyrobić zdanie na temat Pańskiej prawdy. – ja mogę mówić o Nim przez sto lat i wolałbym to, niż mówienie o sobie. Jednak mamy umowę, w której jasno określiliśmy, że nie mówimy (głównie źle) o nieobecnych. Na szczęście nie mogę powiedzieć o Nim nic złego, a poza tym będziemy to autoryzować razem, więc jeśli coś za dużo powiem to, On to wykreśli :) Zgoda i dziękuję. – ok. Było to około 5 lat temu na lotnisku w...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 2 (+film)

Polski milioner zdradza sekrety – część 2 (+film)

Tak jak obiecaliśmy zamieszczamy następną część wywiadu, który udało się nam uzyskać od znanego ( acz incognito) polskiego milionera. Mamy nadzieję, że ta część – tak jak poprzednia – spełnia Państwa oczekiwania. Bardzo dziękujemy za ciepłe słowa, które od Państwa otrzymaliśmy po publikacji części pierwszej i zapraszamy do lektury. Następna część będzie rozmową podczas służbowej podróży do jednego z krajów azjatyckich. Czy istnieje jakiś model na dobry biznes, który – jeśli go zastosujemy – zagwarantuje nam sukces? – nie, nie ma. Modele zwykle odnoszą się do jakiejś średniej, a średni człowiek nie istnieje. Każdy z nas – bez wyjątku – jest inny. Nie mogę się nadziwić, że ludzie chodzą do psychologa (i jeszcze za to mu płacą), aby ten poprawił ich życie. A psychologa nauczono, że istnieją typy ludzi, typy zachowań, itd. i ich wiedza ogranicza się do tych “typów” Problem jednak w tym, że żaden model (typ człowieka) nie istnieje w prawdziwym świecie. Nawet te same słowa znaczą coś innego dla różnych ludzi, nie mówiąc już o tym, że wiele zależy od kontekstu. Reasumując – nie ma modelu “dobrego biznesu”. Można oczywiście pokusić się o pewien zbiór cech, które w biznesie pomagają – ale to też są rzeczy względne, indywidualne. Gdybym musiał wybrać jednego człowieka, który w biznesie najbardziej mnie fascynuje, to chyba byłby to Richard Branson. Oczywiście mówię tu o ludziach, których znam, ponieważ jest wielu innych gości, którzy zrobili dużo, dużo więcej i zarobili też dużo więcej – ale ponieważ ich nie znam, to nie wiem jakim kosztem, więc ich pomijam. Naturalnie są dziedziny, w których częściej niż w innych – odnosi się sukcesy. Takimi “samograjami” są z pewnością nieruchomości, surowce, handel, finanse, internet czy przemysł farmakologiczny, ale czy dla każdego? – nie. Tak na prawdę zależy wszystko od tego – co i jakim kosztem chcę osiągnąć? oraz Kim jestem ja? Bez odpowiedzi na te pytania, nie ma sensu otwieranie nawet stoiska w warzywami, bo na tym też trzeba się znać, nie mówiąc już o pewnych dyspozycjach osobowościowych (mam na myśli umiejętność kontaktowania się z innymi ludźmi). Najłatwiej jest tym, którzy mają pasję. Jeśli ma się taki dar, to nie trzeba niczego poza działaniem, ponieważ to owa pasja prowadzi człowieka prawie bez jego udziału. Wspomniał Pan Bransona – co on ma takiego wyjątkowego? Pytam o to dlatego, że musi mieć cechy dobrego biznesmena, a te cechy, to właśnie sekrety, których dla naszych czytelników poszukuję. – wszystko (uśmiech). Po pierwsze umie i lubi słuchać ludzi. Poznałem go wiele lat temu, kiedy rządził wytwórnią płytową “Virgin” – słuchał nawet mnie, choć rozmawialiśmy przez tłumacza, bo wtedy znałem trzy słowa po angielsku. To jest typ człowieka, który bawi się tym co robi i nie myśląc specjalnie o zyskach – zarabia jakby “po drodze”. Wtedy, kiedy go poznałem – nie miał najmniejszego pojęcia o muzyce, a mimo to (dzięki dobrym doradcom) zarobił na tym pierwszy milion funtów. Ma w sobie coś z “niewinności” dziecka, czyli cechę, którą najbardziej lubię w ludziach. Jest też bystry, zabawny, uczciwy i odważny. Oczywiście, że nie wszystkie jego pomysły były właściwe, ale szybko rozumiał, że dany pomysł jest kiepski i w czas wycofywał się z niego bez żalu i rozpaczania. Następną jego cechą jest wizja. To człowiek, który na wczesnym bardzo etapie widzi już zakończony sukcesem projekt. Są tacy ludzie, którzy czerpią wiedzę, natchnienie (nie wiem jak to nazwać) bezpośrednio “Stamtąd” Wielu z nas popełnia ten błąd, że nie wierzy w to “stamtąd” mówiąc, że coś, co jest nienaukowe, coś, czego nie można zobaczyć – to bzdura i zabobon. Jednak rzeczywistość przeczy temu. Nie chcę się tu wdawać w tego rodzaju dysputy więc powiem tylko...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 1

Polski milioner zdradza sekrety – część 1

Z raportu “Global Wealth Report” wynika, że za 5 lat w Polsce będzie 78 tysięcy milionerów. Z mojej zaś wiedzy wynika, że znakomita większość z nich stara się być anonimowa – dlaczego tak jest? – nie wiem. Być może dlatego, że większość naszych milionerów – przynajmniej wiekowo – pochodzi z czasów, w których bycie tylko bogatym było bardzo podejrzane, a bycie milionerem niemożliwe. Jednak to właśnie te (dość mroczne) czasy są kolebką dzisiejszych milionerów. Od siedmiu miesięcy zabiegałem o wywiad z jednym z nich. Dzisiaj mogę Państwu obiecać, że wywiad jest już gotowy, a pierwszą część ( jeszcze nie wiem ile ich będzie) mam właśnie przyjemność Państwu zaprezentować. Jest to premiera podwójna, bowiem jest to mój pierwszy poważny wywiad w życiu oraz pierwszy wywiad – na który wyraził zgodę mój rozmówca. Będziemy mówić o przekrętach, bogactwie, Bogu, o dobrych hotelach i samochodach, giełdzie, foreksie oraz oczywiście o pieniądzach. Wywiad jest prawie skończony – brak mi jedynie dobrych porad dla osób, które dopiero zamierzają milionerami zostać, ale mam obiecane, że je otrzymam, więc – jak mawiają w telewizji – zostańcie Państwo z nami. Zacznę od pytania, które jest obiegowym twierdzeniem. Czy pierwszy milion trzeba ukraść? – Oczywiście, że nie, co jednak nie znaczy, że czasami się tak nie działo. Musimy też pamiętać, że w latach siedemdziesiątych okradanie rządu było “dobrze widziane” Przekonanie to wyraźnie nasiliło się, kiedy od J.Urabana dowiedzieliśmy się, że “rząd sam się wyżywi” – ale to już inna historia. Zanim dojdziemy do czasów J.Urbana – proszę nam powiedzieć jak Pan zaczynał? i czy czuje się Pan bogaty? – czuję się bardzo bogatym, choć zdaję sobie sprawę, że wśród prawdziwych milionerów jestem zaledwie średnio zamożny. – zaczynałem jako robotnik (tokarz) w pewnej fabryce. Nie bardzo mi się podobała ta praca, bo trzeba było wcześnie wstawać, a kiedy oberwałem żarzącym się odłamkiem metalu w twarz (blisko oka), to przestała mi się zupełnie podobać. Przestała mi się podobać tak dalece, że następnego dnia nie poszedłem do niej i tak już pozostało do dzisiaj. No ale z czegoś trzeba było żyć? – Owszem. Po tygodniu poszedłem do nowej pracy – tym razem do “prywatnego fabrykanta” (czyli rzemieślnika), który produkował buty. Ten szybko się na mnie poznał i po trzech dniach pracy zabrał mnie z hali produkcyjnej (cieszyłem się z tego, bo tam bardzo śmierdziało klejem) do swojego biura, a po roku zostałem jego wspólnikiem. Tam poznałem pierwsze “przekręty”. Na czym one polegały? – na sprzedaży “BZ” (bez rachunku). Rzecz polegała na tym, że powiedzmy 1 stycznia dostarczaliśmy 1000 par butów do jakiegoś sklepu. Sklep otrzymywał towar i rachunek, a my pieniądze. Ale następna dostawa – powiedzmy w lutym – była już na 900 par butów. Tym razem również sklep otrzymywał towar i rachunek ale wieczorem…. rachunek szedł do pieca ( u nas i w sklepie) i tym sposobem my otrzymaliśmy zapłatę za 900 par butów, których teoretycznie “nie sprzedaliśmy, ani nie wyprodukowaliśmy”. Natomiast sklep sprzedawał te buty jako te, które zakupił w styczniu. Takim sposobem 900 par butów stało się czarnym towarem, a zarobione przez nas i sklepikarza pieniądze – czarnymi pieniędzmi. I tak to trwało niemal cały rok. Po zakończeniu roku odbywał się remanent z którego wynikało, że sklep sprzedał przez ten rok 970 par butów – sprzedając ich w rzeczywistości kilka lub kilkanaście tysięcy. Praktyka ta była tak powszechna, że mogę śmiało powiedzieć, iż stosowało ją 90% producentów i sklepikarzy. Jak się Pan z tym czuł? – kiedy liczyłem zarobione pieniądze to dobrze, ale coś w sercu mówiło mi, że tak być nie powinno. Nie dlatego, że oszukiwaliśmy Urząd Skarbowy (bo ten też nas okradał) ale dlatego, że słowa...

Czytaj więcej

Złoto

Złoto

Pomimo, że jak twierdzą guru finansów ( Warren Buffett, George Soros i John Paulson ) złoto jest obecnie w trendzie spadkowym, to zainteresowanie tym kruszcem było, jest i będzie zawsze. Co takiego ma w sobie ten ciężki pierwiastek i skąd się wziął na naszej planecie? Ano ma w sobie to, że jest dość rzadko występującym metalem, że jest niezwykle kowalny, że błyszczący i że nie ulega korozji. Szacuje się, że wydobyto go ponad 170 tyś ton. Oczywiście mówimy o złocie, które wydobyto od czasów w których to wydobycie jest liczone. Więc jeśli doliczymy złoto wydobyte wcześniej i to wydobyte “nielegalnie” – to wyjdzie pewnie jeszcze raz tyle. Słowo “nielegalnie” wziąłem w cudzysłów z premedytacją, ponieważ nie bardzo wiem dlaczego Rządy różnych krajów, roszczą sobie prawa do własności tego co, jest własnością każdego z nas. Wracając jednak do samego złota należy tu jeszcze wspomnieć o jego pochodzeniu. Teorii ( jak we wszystkim) jest wiele. Najbardziej “obowiązująca” teza jest taka, że przybyło tu w trakcie wybuchów supernowych, ale z pewnością za 100 lat będziemy mieli “nową teorię”. Dotyczy to również innego szlachetnego metalu, którym jest platyna. Co ciekawe, najbardziej “podkładała się” pod te wybuchy Republika Południowej Afryki, ponieważ stamtąd pochodzi niemal połowa wydobytego złota. Jeśli zaś chodzi o zastosowanie tego kruszcu to trudno znaleźć dziedzinę ludzkiej działalności, w której złoto nie występuje. Warto jedynie tu nadmienić, że złoto – chemicznie rzecz biorąc – jest obojętne w organizmie ludzkim i nie ma smaku – choć ma zastosowanie. Ma też inną zaletę, nie można go dodrukować, ale i z tym poradzili sobie “wielcy” tego świata – ponieważ obecnie niemal nie istnieje gospodarka oparta na zabezpieczeniu waluty złotem. Tak więc waluta sobie, a złoto sobie. Ponieważ inwestowanie w złoto – moim zdaniem – oparte jest na strachu (lęk przed utratą wartości) nie polecam tego typu inwestycji – natomiast bardzo zachęcam do tworzenia kolekcji samorodków złota. Kolekcja taka nie tylko posiada wartość materialną, ale i estetyczną, zdrowotną i “magiczną”. Dzisiaj chciałbym się skupić na tej ostatniej zalecie. Pierwsza – znana nam – złota biżuteria pojawia się już 300 lat p.n.e. Wtedy i później biżuteria nie służyła głównie ozdobie jak w obecnych czasach. Ludzie ( instynktownie ) wyczuwali, że “coś” w tym metalu jest, dlatego tworzono z nich głównie amulety (biżuterię), które chroniły ich przed “złem” lub sprzyjały dobrym doświadczeniom. Dzisiaj wiemy już, że złoto jonizuje powietrze chroniąc nas, między innymi, przed szkodliwym promieniowaniem ( np. promieniowanie alfa). W późnych latach 70 tych, niejaki David Hudson z Arizony znalazł złoża “Białego złota”. Biały proszek złota został przetestowany na różne sposoby i w rezultacie tych badań znaleziono w nim następujące składniki: – złoto = 94 ppm – srebro = 178 ppm – żelazo = 24 ppm – rodhium = 15 ppm – platyna = 78 ppm – chrom = 225 ppm W trakcie dalszych badań stwierdzono, że ów “biały proszek złota” – posiada właściwości podnoszące wibracje człowieka, wnosi w jego ciało harmonię, łączy z wibracjami Uniwersum, a także przywraca młodość, witalność i umożliwia błyskawiczne wyrażanie myśli. Obecnie jest niemal pewne, że złoto pomaga w rozprzestrzenianiu się emitowanego przez każdego z nas światła i stymuluje działanie szyszynki, która odpowiada za nasz “kontakt ze Wszechświatem” Można więc w wielkim skrócie powiedzieć, że obecność złota działa pozytywnie na nasz rozwój. Znam co najmniej kilku milionerów, którym te fakty są znane i stosowanie ich – przynosi im namacalne korzyści. Zresztą jest to zgodne z zasadą “Podobne przyciąga podobne” Dlatego bardzo zachęcam naszych milionerów oraz osoby pretendujące do bycia milionerami do zrobienia sobie prezentu – w postaci kilku samorodków złota. Takie samorodki najlepiej rozmieścić jest w pokoju, w którym rzadko przebywają inni...

Czytaj więcej

Żeby luksus nie był made in China…

Żeby luksus nie był made in China…

Jak ustrzec się przed produktami quasi-luksusowymi? Czy rzeczywiście najlepiej wybierać znane firmy? Cena, jakość, staż marki, wygląd. Tym najczęściej kierujemy się, gdy szukamy dla siebie produktu z tzw. górnej półki. Według badań przeprowadzonych przez Forbes’a za najlepsze jakościowo uważamy ubrania Armani, Versace, Dior i Chanel. Za najbardziej luksusowe samochody Polacy uważają modele Rolls-Royce, Maybach, Bentley oraz Lamborghini. Gdy mowa o produktach czy usługach znanych, najlepszych w swoich branżach firm w zasadzie nie mamy się czego obawiać. Cenieni producenci zawodzą nas niezwykle rzadko, a gdy zdarzy się im wpadka – nie ma najmniejszych problemów z wymianą produktu. Czy to oznacza, że nie powinniśmy kupować produktów małych czy początkujących przedsiębiorców? Wręcz przeciwnie! Mniejsze firmy mogą zaoferować nam świeżość i innowacyjność, której brakuje czasem koncernom. Możemy otrzymać produkt lepiej spersonalizowany i bardziej „dopieszczony”. W tym przypadku musimy jednak być ostrożniejsi. Przede wszystkim powinniśmy sprawdzić samego przedsiębiorcę – dostępność jego danych kontaktowych, adres siedziby, stronę internetową. Później wypadałoby upewnić się czy dany produkt lub usługa rzeczywiście są luksusowe. Sprawdzenie kraju pochodzenia, ewentualnych certyfikatów jakości oraz długości gwarancji powinno nas uchronić przez niezadawalającym zakupem. Nie dajmy się nabrać na niezwykle niskie ceny, niebywałe promocje i „ostatnie sztuki” – prawdziwe dobra luksusowe nie potrzebują takich form sprzedaży. Znane marki kuszą nas wieloletnią tradycją, prestiżem i gwarancjami najwyższej jakości. Nie oznacza to, że pomniejsi lub rodzimi przedsiębiorcy nie są w stanie zapewnić komfortu i luksusu na co najmniej tym samym poziomie. Przy okazji najbliższych zakupów daj szansę wcześniej nieznanej firmie, która jednak spełnia wszystkie Twoje wymagania. Kompletując outfit na wieczorne przyjęcie zaufaj młodemu projektantowi. Zamiast wyśmienitego porto zawsze z tej samej winnicy czy bursztynowej whisky z Tennessee wybierz alkohol z małej, rodzinnej wytwórni osadzonej na stokach słonecznej Andaluzji. Możesz być naprawdę pozytywnie zaskoczony. Amadeusz Borkowski WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS. (czas do zakończenia przyjmowania zakładów podany jest na kuponie poniżej). Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona, pod warunkiem, że depozyt wpłacisz w dniu...

Czytaj więcej

Miłość i osądzanie

Miłość i osądzanie

Na temat miłości znam kilka trafnych – moim zdaniem – powiedzonek, rozważmy dwa z nich: a. miłość jest ślepa b. trafiła mnie jak grom z jasnego nieba Aby móc dalej się porozumiewać – przyjmijmy jedno za pewnik – miłość jak wszystko inne we wszechświecie jest energią, a energia grasująca po wszechświecie jest inteligentna. Aby poprzeć pierwsze powiedzonko, możemy przyrównać miłość do iskry, która wydobywając się z ogniska rozpryskuje się małymi iskierkami gdzie i na kogo popadnie. Iskierki są ślepe – nie wybierają, dlatego jedna spada na sucha trawę powodując pożar, druga wpada do kałuży w której umiera, a jeszcze inna frunie w górę aby nikogo nie dotknąć, choć najczęściej nas jednak dotyka. Drugie powiedzonko również sugeruje, że miłość ( jak grom ) jest ślepa, ale również to, że pochodzi “z nieba”, że spada na nas i że to nie my ją tworzymy. Wynika z tego, że raczej jesteśmy jej “ofiarami” lub “wybrańcami”. Miłość nie rozróżnia wieku, płci, narodowości, preferencji religijnych czy seksualnych, ani żadnych innych tworów ( czytaj osądów ) wymyślonych przez ludzi ( gruby, wysoki, głupi, biedny, piękny, kulturalny, nabożny, etc. ) – zdarza się i już. Jest jak promienie słońca, które ogrzewają wszystkich znajdujących się w ich polu działania; jest jak drzewo, które daje cień każdemu kto pod nim usiądzie. Wszystkie przypadki działania miłości da się opisać – no może poza małymi dziećmi, które nie potrafią jeszcze jej wyrazić, bądź to tylko my nie potrafimy tego działania odczytać – ale z pewnością ich również nie omija. Istnieje też pogląd, że miłość to wyłącznie proces chemiczny, który zachodzi w ciele i nie ma nic wspólnego z uczuciami, energią czy Bogiem. Niestety pogląd ten jak wiele innych myli przyczynę ze skutkiem. Owszem, zachodzi proces chemiczny w ciele ale to jest skutek, a nie przyczyna. Jest tak, ponieważ odwrotność nie spowoduje miłości. Inaczej mówiąc – nawet gdyby taki proces chemiczny udało się wywołać w człowieku, to jego skutkiem i tak nie będzie miłość. Aby to twierdzenie było bardziej przystępne podam inny przykład. Wyobraźmy sobie, że drogą idzie człowiek, który niesie ….powiedzmy dzban. Dzban jest na tyle duży, że musi być trzymany obiema rękoma. Nagle, ów człowiek widzi na drodze piękną złotą monetę, a ponieważ lubi złote monety, puszcza dzban aby podnieść tę ślicznotkę. Co z tego wynika? – a no to, że puszczenie dzbana było skutkiem ujrzenia monety, a nie odwrotnie. Noszenie i puszczanie dzbana nie spowoduje znalezienia złotej monety tak samo, jak proces chemiczny zachodzący w ciele nie spowoduje pojawienia się w naszym sercu miłości. Mówię tu o tym dlatego, aby wykazać, że miłość jest darem od Boga ( to dla wierzących w Boga) lub darem natury ( dla niewierzących ). Ponieważ sam zaliczam się do tych pierwszych, będę o tym pisał z punktu widzenia osoby wierzącej choć nie religijnej. Wracając do tematu tych rozważań – co by było, gdybyśmy przestali się wzajemnie osądzać? – powiedzmy, że w bardzo okrojonej wersji, która dotyczyłaby wyłącznie tematu tych rozważań – czyli miłości. Na pytanie – czy miłość jest piękna? większość z nas zapewne odpowie, “tak”. Na pytanie – czy zbrodnia, przemoc, manipulacja, gwałt na drugim jest brzydka? znowu większość odpowie, “tak”. Dlaczego więc postępujemy inaczej ? Dlatego, że mamy “przymus” osądzania; dlatego, że jeśli znajdzie się osoba, miejsce, cokolwiek z czym się nie zgadzamy – zaraz to zaczynamy atakować, odmawiać im racji bądź w najlżejszym wydaniu – ośmieszać. Jeśli jakiś pogląd różni się od tego, co (często chwilowo) wydaje nam się za słuszne – odrzucamy go, reagując złością i inwektywami. Słuszne jest jedynie to, z czym się zgadzamy – koniec, kropka ! Nie jest tak dlatego, że jesteśmy głupi lub źli,...

Czytaj więcej

Gdy wyginą milionerzy

Gdy wyginą milionerzy

Kiedy ostatni wróbel straci naszą sympatię – zginie. Nie będzie już wróbli, bo przestaną nam być potrzebne. Tak było już z dinozaurami, cywilizacjami, kontynentami, itd.. Wszystko na świecie istnieje tak długo, jak długo jest potrzebne choć jednemu człowiekowi. Stan taki, nie jest ani dobry, ani zły – po prostu tak jest, a więc “wróble” i wszystko na świecie musi się na to zgodzić, ponieważ bez ludzkiej miłości nic istnieć nie może. To Wszechświat (lub jak kto woli Bóg) się tym zajmuje i robi to doskonale, dając nam zawsze wszystko czego tylko zapragniemy – do czego mamy sympatię. Przy czym Wszechświat – nie osądza co jest dobre lub złe ( w świecie absolutu – takie rozróżnienia nie istnieją), ale tutaj na ziemi – żyjemy w świecie dualnym. W świecie w którym jedno bez drugiego nie może istnieć, przynajmniej na tym prymitywnym poziomie, na którym się znajduje nasza cywilizacja. Ale jak to się ma do tytułu, który widnieje na początku? – zaraz wyjaśnię. Czasami czytam w Internecie materiały, które opisują sukcesy różnych ludzi i pewnie wielu z Państwa też to od czasu do czasu robi. Aby nie być gołosłownym przytoczę tu dwa przykłady: Pan Owsiak kupił sobie “luksusowe” mieszkanie. Drugi przykład: Pan Kulczyk będzie budował centrum handlowe w Warszawie na Placu 3 Krzyży. Obie informacje nie są zbyt istotne i w zasadzie zbędne ale, ukazały się i już! Nie będę tu przytaczał komentarzy, gdyż często pisane są odważną ortografią. Ale mają one jeszcze inny wspólny mianownik: “to podłość, aby takie rzeczy robić” – co znaczy, że w rozumieniu komentatorów podłością jest kupowanie mieszkania lub budowanie obiektu dla dobra ogólnego. W komentarzach tych (przynajmniej w ich większości) znajdziemy najgorsze słowa jakie istnieją na świecie – złodzieje, grabieżcy, wyzyskiwacze, zamknąć ich, nasłać U.S., itd., itp. Kiedy to czytam, jest mi przykro do tego stopnia, że najchętniej oddałbym paszport i natychmiast zrzekłbym się obywatelstwa mojego kraju. Na szczęście po chwili uświadamiam sobie, że to nie mój kraj mi to robi (choć nie jest bez “grzechu) ale moi “bracia” – zwykli “porządni” obywatele. Ludzie ! – nie wiem co Wami kieruje, ale to jest obrzydliwe i głupie. Strzelacie sobie w kolano, popełniacie samobója. Nie rozumiecie, że od tego nic Wam nie przybędzie? Nie rozumiecie, że nie tylko robicie przykrość ludziom, których nie znacie ale też oddalacie od siebie wszystko, czego tak naprawdę zazdrościcie tym ludziom. Od takiego myślenia nic Wam nie przybędzie – wręcz przeciwnie. Upewniacie Wszechświat, aby broń Boże nie dał Wam tego “paskudztwa” jakim są pieniądze…..i zapewniam Was, że to otrzymacie. Skupcie się przez chwilę proszę i zastanówcie – czy aby na pewno tego chcecie?! Milionerów w Polsce – jak na kraj naszej wielkości i przeszłości – jest na szczęście całkiem sporo i nie należą do tych, którzy zachowują się ostentacyjnie, jak niektóre inne mniejszości. Mówię “na szczęście” ponieważ – cenię milionerów i ludzi zamożnych za ich upór, pracę i za to, że przyczyniają się bardziej niż inni – do rozwoju naszego kraju. Jednak najważniejsze jest dla mnie to, że są “nadzieją” (a przynajmniej mogą być) dla wielu z nas, którzy milionerami nie są. Milionerzy są bowiem żywym przykładem i dowodem na to, że człowiek może się dorobić wielkiego majątku i godnie żyć. Bogactwo jest piękne – oczywiście wtedy, gdy dotyka ludzi mądrych – ale i ci “mniej mądrzy” dodają kolorytu naszemu życiu i szybko “dorastają”. Ich istnienie, nie tylko pokazuje nam możliwości i drogę do dobrobytu, ale i daje wymierne korzyści – że wspomnę o rynku pracy. Oczywiście, że i wśród milionerów są idioci i ludzie nieuczciwi, ale gdzie ich nie ma? Są wszędzie! W każdej grupie społecznej – od księdza po...

Czytaj więcej

Dla kogo jest ta strona ?

Dla kogo jest ta strona ?

1. Tutaj możesz zagrać w lotto o każdej porze dnia i nocy z każdego kraju na świecie nie ruszając się z domu ( jeśli masz jakiś z tym problem – napisz do nas, a rozwiążemy go) 2. Tutaj szanujemy ludzi zamożnych, a bogactwo uznajemy za cnotę. 3. Tutaj szanujemy ludzi ubogich, a biedę uznajemy za niegodną człowieka. 4. Tutaj wspieramy marzycieli ( czytaj post “Wspieram marzycieli”) choć wsparcia oczekujemy głównie od osób zamożnych. 5. Tutaj możesz zamieścić ogłoszenie kupna i sprzedaży – ale tylko “od” i “dla” milionerów.  6. Jeśli jesteś milionerem i chcesz, aby inni też nimi zostali – podziel się swoją wiedzą. 7. Jeśli dopiero chcesz stać się milionerem – zostań z nami i zaproś tych swoich bliskich, którzy też tego pragną. 8. Nie graj w lotto – jeśli masz lepszy pomysł na zdobycie fortuny (chyba że chcesz wspierać marzycieli), ale nie czekaj na cud i realizuj ten swój lepszy pomysł. 9. Tutaj poczytasz o miejscach i rzeczach na które warto wydawać pieniądze (Poradnik Milionera) 10. Tutaj możesz poczytać i napisać co zrobić, aby żyć świadomie i mądrze będąc bogatym. 11. Tutaj są dwa rodzaje rejestracji. Pierwsza to rejestracja do gry w lotto, a druga to rejestracja do możliwości pisania i komentowania na blogu. 12. Tutaj wygrywa się częściej i więcej niż na innych stronach – choć nie wiemy dlaczego. 13. Tutaj jesteś i zawsze będziesz najmilszym gościem. 14. Tutaj nawet mali ludzie stają się wielkimi. 15. Tutaj można grać codziennie. WYBIERZ GRĘ I WYPEŁNIJ KUPON. Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona)...

Czytaj więcej

Milionerzy EuroMillions

Milionerzy EuroMillions

W Wielkiej Brytanii przeprowadzono analizę wydatków i inwestycji wśród 3 000 osób, które wygrały duże kwoty w EuroMillions. Oto kilka danych: * czterech na pięciu rzuciło dotychczasową pracę niemal natychmiast * 59% wygrywających natychmiast poinformowało swoich bliskich o wygranej * 31% zrobiło to w ciągu 6 miesięcy * 10 % nie ujawniło się nigdy. * z tych 3 000 milionerów powstało następnych 3780 milionerów (darowizny wśród dzieci, rodziny i przyjaciół) * zakup nowych samochodów 17 900 sztuk * zakup nowych domów 7958 * 900 osób otworzyło nowe firmy, które zatrudniają 3195 osób * 98% osób pozostawiło swój nowy majątek na terenie Wielkiej Brytanii. EuroMillions to druga – co do wielkości wygranych – loteria na świecie ( pierwszą jest US PowerBall ) – wiecej o tej grze jest TUTAJ WYBIERZ GRĘ I WYPEŁNIJ KUPON. Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie...

Czytaj więcej

Złote zasady milionera?

Złote zasady milionera?

Złote zasady milionera? Czy istnieje złota zasada jak zostać milionerem? Takie pytanie zadawał sobie nie jeden z was i czy padły konkretne odpowiedzi? Wydaje mi się, że nie. Każdy z nas ma inne poglądy na ten temat i złotego środka nie ma i nie będzie. Jest tyle złotych zasad ilu potencjalnych chętnych,żeby zostać posiadaczami kilku/kilkunastu zer na koncie. Jeden powie, żeby zostać milionerem trzeba mieć w życiu szczęście i wygrać jedną z ogromnych kumulacji w LOTTO, nie zgodzi się z nim natomiast osoba, która żeby zostać „grubą rybą” wiele poświeciła, nie czekając, aż szczęście zapuka do ich drzwi. Mam wrażenie, że nie każdy kto chce być bogaty, powinien nim zostać, jak napisał ArthurSchopenhauer „Bogactwo jest jak woda morska: im więcej pijesz, tym większe masz pragnienie” Uważajcie więc, żeby bogactwo nie zrujnowało was od środka. Tego życzę każdemu, w szczególności tym którzy odwiedzają tę stronę i mają chrapkę na duże miliony. Życzę tego samego sobie, bo jestem jednym z was Tomek Krukowski WYBIERZ GRĘ I WYPEŁNIJ KUPON. Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie...

Czytaj więcej

Mówią o nas “Halucynacje”

Mówią o nas “Halucynacje”

W zasadzie ten tekst przeznaczony jest dla osób długo już medytujących oraz tych, którzy “uprawiają” obenautykę. Pisałem już tutaj kiedyś o moim znajomym z Nepalu, który – jak sam o sobie mówi – jest stary jak węgiel. Osobom, które czytały ten tekst ( “Tajemnica”) przypomnę tylko, że to ten sam, który rozmawia przez telefon bez telefonu i którego nazywam “Węgiel”. A więc podczas ostatniego z Nim spotkania opowiedział mi coś, co przyprawiło mnie o dreszcze. Sam medytuję od lat i czasami bywam też w tym miejscu, z którego pochodzi ta historia więc nie muszę mu wierzyć na słowo. A….muszę jeszcze wyjaśnić skąd ten tytuł? – “halucynacje” Halucynacje to żartobliwa nazwa na medyków i psychologów zajmujących się zdrowiem psychicznym człowieka oraz na tych, którzy przybywają tam z ziemi ( będąc jednocześnie żywymi tutaj ludźmi). Nazwa ta wzięła się stąd, że nasza medycyna wymyśliła sobie słowo “halucynacja” ( nazywając to nawet chorobą) na wszystko czego nie rozumie i nie umie inaczej wyjaśnić. Oczywiście takich słów ( czytaj “chorób”) jest bez liku, ale czego nie robi się dla kasy. Jeszcze dalej posuwa się już tylko farmacja, która produkuje i sprzedaje tabletki pomagające na tabletki, które wcześniej nam sprzedała, ale to zupełnie inna bajka. Wracając jednak do Jego przekazu było tak: “Tam” – jest takie miejsce gdzie odbywają się wykłady, nawiasem mówiąc jest to to samo miejsce w którym można czytać kronikę Akaszy. A więc mój znajomy “Węgiel” przekazał mi treść pewnego wykładu, który jak sądził, może mnie zainteresować. Wykład ten dotyczył obecnej kondycji ziemi ( i nas ludzi) oraz tego co w najbliższym czasie nas tutaj czeka. Ponieważ sam kiedyś byłem tam na kilku takich wykładach wiem, że są one ilustrowane czymś, co można by nazwać “filmem”. Oczywiście jak wszystko co “tam” się spotyka, trudno nazwać znanymi nam słowami i w zasadzie niemal każde słowo powinno być w cudzysłowie. Film – to po prostu najbliższe słowo, które przypomina ten stan, ale tak naprawdę to z filmem – w naszym rozumieniu – nie ma nic wspólnego. Tamten “film” jest nie tylko wielowymiarowy, kolorowy, itd, ale można w nim uczestniczyć czując zapachy, emocje i myśli “istot” w nich uczestniczących ( osoby dla których to piszę – wiedzą co mam na myśli). Na początku jest to uczucie “przerażające” – ale z czasem można się przyzwyczaić. Inaczej mówiąc, jest to film, gdzie krew jest prawdziwa – czyli dokładnie to samo w czym uczestniczymy tutaj na co dzień, a co nazywamy “życiem” Jak widać, jakoś trudno mi zacząć właściwą historię, ale wiem, że nie obeznanemu w tej materii czytelnikowi, trudno zrozumieć to – bez tych wszystkich uwag (za które bardzo przepraszam). A więc wykład, który chcę tutaj przytoczyć ( w wielkim uproszczeniu i skrócie) zaczął się od omówienia ogólnej (obecnej) kondycji człowieka i ziemi i kierowany był dla tych, którzy będą uczestniczyć w wydarzeniach, które nas – tutaj na ziemi – czekają. 1. Pierwsza część wykładu dotyczyła “kondycji Ziemi”. Po pierwsze musimy zrozumieć i przyjąć to za fakt, że jedynym narzędziem prowadzącym do zmian na ziemi jest dla nas słońce. Wszystkie “opowieści” o wpływie ludzi na zmiany klimatyczne są zwykłą bajdą – choć niestety – część polityków próbuje zbić na tym wlasny interes. Oczywiście to nie powód abyśmy nadal zatruwali sobie atmosferę ale tak na prawdę ważne jest tylko abyśmy nie wycinali lasów, a wręcz przeciwnie – powinniśmy powiększać ich obszary. W 1989 roku – ziemia została zbombardowana ( i nadal to się dzieje) niewyobrażalną ilością masy z wyrzutów koronalnych, którym towarzyszy promieniowanie jonowe zmieniające nasze DNA – skutkiem czego będą powstawać nowe formy życia bazujące na krzemie, a nie jak do tej pory na węglu. Te...

Czytaj więcej

Wspieram marzycieli ( tylko dla milionerów)

Wspieram marzycieli ( tylko dla milionerów)

“Wspieram Marzycieli” Dzisiaj otrzymaliśmy maila od P. Kazimierza W. z Krakowa z arcyciekawym podejściem do gier lotto. Pan Kazimierz pisze tak: ….Kiedy pierwszy raz czytałem tę stronę spodziewałem się, że będziecie mnie zachęcać do gry w lotto i niemądrych porad dla ludzi, którzy chcą zostać milionerami. Powiem wam coś, być milionerem to nie jest takie proste! Ale wracając to tej strony – wbrew moim oczekiwaniom przeczytałem głównie na blogu, bardzo interesujące podejście do pieniędzy i życia w ogóle. Nie wiem kto to pisze, ale gratuluję ! Gram w lotto, ale nie dlatego że potrzebuję więcej pieniędzy. Lubię ten dreszczyk. Od 10 dni zacząłem grać tutaj, ale po przeczytaniu tych wszystkich wpisów na blogu i w “Poradniku Milionera” doszedłem do wniosku, że to może być dobry sposób na pomaganie innym. Nie jest dla mnie problemem stracić 1000 czy 5 000 Euro ( a nawet więcej) – zawsze tak miałem, że wydając pieniądze gdziekolwiek i na cokolwiek miałem świadomość, że te wydane pieniądze do kogoś trafiają ( czyli jak piszecie) kogoś wzbogacają. Są to ludzie bezimienni – i dobrze. Wasza teoria o “jedności wszystkiego” przepadła mi do gustu i bardziej podoba mi się dofinansować kogoś, kogo nigdy pewnie nie spotkam, niż dawać na fundacje, bo tam nie wiem komu te pieniądze przypadną. Tutaj przynajmniej wiem, że ktoś je wygra albo tylko zarobi, ale jaka to różnica?. W każdym razie część z tych pieniędzy ktoś wygra. Ktoś, kto ma marzenia, a ja szanuję i wspieram marzycieli! Wiem, ze tego sposobu nie można nikomu polecać, bo wielu z nas ledwie wiąże koniec z końcem, ale ja jestem w tej dobrej sytuacji, że mi się powiodło w życiu. Instynktownie właściwie zawsze pomagałem innym i różnie z tym pomaganiem bywało. Teraz pomagam nieznajomym marzycielom i nie robię tego “za darmo” Mam w tym swoją przyjemność wynikającą z tego “dreszczyku” o którym wcześniej pisałem, a od teraz czyli po przeczytaniu tych wpisów mam dodatkową przyjemność o której przyznaję nigdy nie myślałem. Mam na myśli to wzbogacanie innych. Wszystkim graczom życzę wygranej, a ludziom zamożnym życzę takiej samej satysfakcji z wydawania pieniędzy jaką mam ja. Właściwie to nie wiem co mam Panu odpisać.Powiem więc tak: cieszę się, że Pan istnieje, a “WspieramMarzycieli” tak nam się podobało, że kupiliśmy nawet taką domenę i może wymyślimy jakąś nową strone? Pozdrawiamy Pana serdecznie ! ps. Z zasady nie zamieszczamy na blogu kuponu do lotto, ale dzisiaj wyjątkowo to zrobię. Niech będzie to – mam nadzieję – szczęśliwy kupon specjalnie dla Pana. WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS . Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona)...

Czytaj więcej