PORADNIK MILIONERA

Najlepszy w Polsce Poradnik dla milionerów

Nieodebrane pieniądze.

Nieodebrane pieniądze.

£63.837.543.60 to największa jak dotąd nagroda na świecie, której nikt nie odebrał. Wygrana padła 8 czerwca 2012 w grze EuroMillions. Według obecnego kursu GBP, jest to kwota 333 321 864 PLN. Zakładając, że wygrana padła w Polsce i gracz nic nie inwestuje, to same roczne odsetki wyniosłyby 16 500 000 PLN, co daje miesięczną pensję na poziomie 1 300 000 złotych. Licząc dalej, dzienne wydatki mogłyby wynieść około 44 000 zł. Co można kupić (codziennie przez całe życie) za takie pieniądze? 1. Bułki  – 146 tyś dziennie 2. Czekolada  –  14 tyś tabliczek dziennie 3. Mleko  –  15 tyś litrów dziennie 4. Jabłka  –  26 tyś kilogramów dziennie 5. Piwo  –  13 tyś puszek dziennie 6. Kurczaki – 6 tyś kilogramów dziennie 8. Paliwo – 9 tyś litrów dziennie 9. Pasta do zębów  –  7 tyś tubek dziennie * 10 dniowe wakacje na Bali w 5 gwiazdkowym hotelu dla 4 osobowej rodziny – codziennie. *  Roczny samochód marki Aston-Martin – 3 samochody miesięcznie *  100 metrowe mieszkanie we Francji (Nicea)  –  jedno co dwa miesiące Wszystko to, można kupić za same odsetki z lokaty, a co sie stanie, kiedy zainwestujesz taką kwotę? Życzymy wysokich wygranych. Zagraj teraz  WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS . Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona jeśli rejestracja i wpłata nastąpią tego samego...

Czytaj więcej

Uzdrowiciel “GC”

Uzdrowiciel “GC”

Strona internetowa, którą wykonaliśmy dla uzdrowiciela “Pana GC” w podziękowaniu za wywiad już działa. Zatem wszystkich zainteresowanych prosimy o zamieszczanie komentarzy do tego wywiadu na Jego stronie – pod adresem:  www.uzdrowicielgc.com  Natomiast u nas, zapraszamy do gry w lotto i życzymy Państwu wielkich wygranych !   WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS . Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona jeśli rejestracja i wpłata nastąpią tego samego...

Czytaj więcej

Pomysł na prezent – Symulator

Pomysł na prezent – Symulator

Dzisiaj prezentujemy Państwu znakomity prezent pod Choinkę. Osoba obdarowana takim prezentem nie będzie ograniczona pogodą, porą dnia no i nie musi udawać sie na lotnisko, aby polatać samolotem A320 czy B737. Symulator ten jest repliką prawdziwego kokpitu samolotu, a na dodatek posiada programy różnych możliwych awarii. Ekran 180 + 3 projektory Full HD są wliczone w cenę.Prosta w obsłudze personalizacja symulatora sprawia, że niemal każdy potrafi to wykonać, a jeśli nie, przyjedzie do Państwa ekipa, która to uczyni zgodnie z Państwa oczekiwaniami. Cena tej “zabawki” wynosi około 250 000 Euro. Wybierz grę i wypełnij...

Czytaj więcej

Wino dla milionera

Wino dla milionera

Wino może być kosztowne i coraz częściej stanowi przedmiot zainteresowania kolekcjonerów oraz  formę lokaty kapitału.  O zaletach konkretnego wina decydują w zasadzie cztery podstawowe czynniki: szczep winogron czy mieszanka, z jakich jest robione, gleba, na której dojrzewają winorośla, pogoda, która temu dojrzewaniu towarzyszy, a także fachowość przeprowadzanych procesów fermentacji i filtracji.  Czy zatem tylko jakość sprawia, że wino warte jest każdych pieniędzy? Najdroższe wina są towarem luksusowym, dlatego nie brak ludzi, którzy chcą i są w stanie wydać na nie majątek. Ale to nie oznacza, że akurat one są tego warte. Mamy tu do czynienia z połączeniem wysokiej jakości wina z dobrego rocznika, sławy producenta, ograniczonej podaży i nuty pozytywnego snobizmu.  Najdroższe wino, jakie do tej pory kupiono, kosztowało pół miliona dolarów. Rekordowym trunkiem okazał się Screaming Eagle Cabernet Sauvignon 1992 w masywnej, 6 litrowej butelce. Skąd taka cena? Wydaje się, że klucz do sukcesu leżał w ograniczonej produkcji na wysokim poziomie. Spektakularny Screaming Eagle z 1992 roku został wypuszczony na rynek trzy lata później. W stustopniowej skali stosowanej przez amerykańskich znawców (Europejczycy często posługują się skalą 20-punktową) przyznawano mu 99 punktów.  Drugim na liście najdroższych win jest Château Margaux z roku 1787. Butelka należała do zbiorów prezydenta USA Thomasa Jeffersona. Co więcej, na etykiecie znajdowała się odręczna notka Jeffersona. W 2001 r., podczas licytacji prowadzonej przez dom aukcyjny Sotheby’s, sprzedano siedem butelek wina Montrachet (rocznik 1978) wyprodukowanego przez Domaine de la Romanée-Conti za 167,5 tysiąca dolarów. W 1985 r. butelkę wina Chateau Lafite z 1787 r. sprzedano na aukcji prowadzonej przez dom aukcyjny Christie’s za 160 tysięcy dolarów. Na swojego nabywcę nadal czeka wystawione na lotnisku w Dubaju Château Margaux z 2009 roku w Baltazarze – olbrzymiej, 12-litrowej butelce. Cena: 122 tys. funtów!   Najdroższe wina sprzedane do tej pory:   Screaming Eagle Cabernet Sauvignon, rocznik 1992, cena 500 000 $. Château Margaux, rocznik 1787, cena 225 000 $. Kalimna Cabernet Sauvignon Ampoule, rocznik 2004, cena 168 000 $. Cheval Blanc, rocznik 1947, cena 135 125 $. Château d’Yquem, rocznik 1811, cena 117 000 $. Château Mouton-Rothschild, rocznik 1945, cena 47 000 $. Massandra Sherry de la Frontera, rocznik 1775, cena 43 500 $. Penfolds Grange Hermitage, rocznik 1951, cena 38 420 $. Royal De Maria , cena 30 000 $. Romanée-Conti, rocznik 1945, cena 28 120 $.     Pomijając luksusowy i ekskluzywny charakter najdroższych win, myślę, że warto pochylić się nad szczepami winogron. Sprawiają one kłopot nawet miłośnikom wina, a ich znajomość jest naprawdę bardzo korzystna. Poniższy krótki przewodnik pozwoli lottomilionerom na kupowanie win, które im naprawdę smakują Syrah/Shiraz – mocne, wyraźne, ale bez przesadnej goryczy. Dojrzałe, dobre do przechowywania. Ma piękny kolor, znaczącą ilość tanin. Smak suszonych śliwek, porzeczek, wiśni, czekolady, mokki, dymu, a nawet tytoniu. Mavrud – pikantne, dosyć ciężkie, intensywne, wyraziste, zwykle mocne taniny. Smak śliwki, jagód, trochę wanilii i pieprzu. Malbec – intensywne, z głęboką barwą, dość gęste. Złożony smak z akcentem z konfitury, jeżyn, czekolady. Wyraźne taniny. Merlot – przejrzysta czerwień. Miękkie i aromatyczne, z dużą nutą owoców. Smak: wanilii, kawy, owoców. Przyjemne i łagodne, z małą ilością tanin i niskiej kwasowości. Pinot Noir – przyjemne, pełne, ale nie ciężkie. Kolor jaśniejszy, przejrzysty. Smak owocowy, nuty wiśni, truskawki, malin z domieszką wanilii, kokosu, dymu, cedru. Zinfandel – korzenne i owocowe jednocześnie. Nuty to owoce leśne (głównie jeżyny), ziemia, aromaty korzenne (anyż, pieprz). Cabernet Sauvignon – dominuje smak i aromatczarnych porzeczek, dalej czuć aromaty korzenne. Smak się pogłębia w miarę starzenia się wina. Chardonnay – zwykle wysokoprocentowe, mocno cytrusowe. Nuty gruszek, cytrusów, akacji, miodu. Sauvingnon Blanc – intensywne, z wyraźnym egzotycznym akcentem. Rześkie, świeże, mocno owocowe, o zielonkawym kolorze. Życzymy zatem smacznego oraz wielkiej wygranej.   Łucja Kydryńska   ...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 5 (ostatnia)

Polski milioner zdradza sekrety – część 5 (ostatnia)

Po czterech godzinach kolejnego lotu znaleźliśmy się wreszcie we właściwym miejscu. Pogoda – jak dla mnie – wyśmienita. Słońce, słońce i słońce. Kiedy “moi szefowie” udali się na rozmowy, ja zbałamuciłem kierowcę, który nas przywiózł z lotniska, aby pokazał mi miasto i pomógł znaleźć miejsce, gdzie kupię samorodek złota. Ponieważ Made (tak ma na imię kierowca) największe zainteresowanie wykazał zakupem samorodka – zaczęliśmy od tego. Po wizycie w kilku sklepach i moim małym zainteresowaniem tym, co tam proponowano – Made nagle się ożywił i zapytał czy chciałbym pojechać (dwie godziny jazdy) do szybu, z którego jego znajomi wydobywają złoto i diamenty. Nie było to chyba zbyt legalne miejsce, ponieważ kilkakrotnie upewniał się czy aby na pewno dochowam tajemnicy o tym szybie. Kiedy moje zapewnienia został przyjęte udaliśmy się w drogę. W czasie tej podróży opowiedział mi niemal całe swoje piękne i ciekawe życie, które można by określić pasmem zbiegów okoliczności i “zaczarowanej opieki” ze strony bóstw, które tam na co dzień towarzyszą wszystkim wierzącym ludziom. Szyb – okazał sie dziurą w ziemi. Wokół tej dziury stało kilka maszyn, z których pracowały tylko dwa agregatory prądu. “Dyrekcja” znajdowała się w szopie, która była jednocześnie oczyszczalnią wydobywanego tam złota. Zanim zostałem przyjęty – Made długo pertraktował tę wizytę, aż w końcu zostałem zaproszony. To, co tam zobaczyłem, przeszło wszelkie oczekiwania. Olbrzymie ( 2 karatowe) diamenty, wielkie i małe samorodki oraz duże ilości złotego piasku stały tam sobie w słoikach po dżemie – jakby czekając na konsumentów. Wziąłem więc do ręki największy i najcięższy ze słoików ( ten chyba był po ogórkach konserwowych) i rozsypałem samorodki na gazecie. Jeden z nich “uśmiechał się do mnie” – kształtem przypominając serce z ogonkiem. Ile chcesz za ten – zapytałem. “Dyrektor” uśmiechnął się i powiedział, że zanim wszedłem wiedział, że wybiorę właśnie ten. Po wymianie kilku cen, stanęło na dwóch i pół tysiącach dolarów, co jak za prawie dwie uncje złota – to bardzo mało. Ponieważ nie miałem przy sobie takiej kwoty, Made wziął to na siebie i po powrocie uregulowaliśmy ten dług. W drodze powrotnej, Made był jeszcze szczęśliwszym człowiekiem, niż wcześniej mimo, że to ja, a nie on, miałem powody do zadowolenia. Ale tacy właśnie są tam ludzie. Po powrocie do firmy starczyło tylko czasu na wypicie herbaty i ruszyliśmy w drogę. Nasz rozmówca i jego ekipa wyglądali na zadowolonych więc w drodze “do domu” nie poruszaliśmy tematu ich rozmów. – zakupy się udały? – zapytał. Bardzo – odpowiedziałem, nie pokazując samorodka. Przed bramą wjazdową do rezydencji powitał nas Frederic, który okazał się być zarządcą tej posiadłości. Frederic, jak się później dowiedziałem, jest Francuzem i wcześniej pracował jako majordomus znanego do dzisiaj francuskiego polityka. Płot i brama były zwykłe, ale po ich przekroczeniu znaleźliśmy się w Raju. Cała posiadłość zajmuje około hektara rajskiego ogrodu z rozsianymi po nim domostwami. W głównej willi, obok salonu, pokojów do gier, tv, basenów, Spa, gabinetów, winiarni i mnóstwa innych pomieszczeń jest 12 sypialni z łazienkami, z których część ma widok na morze. Jedna z tych apartamentów nigdy nie jest używany przez gości. To bowiem, jest “prywatną częścią tego domu” naszego rozmówcy. Na co dzień, willa spełnia rolę hotelu i jest wynajmowana ( 7 tyś dolarów za dobę od osoby) na dłuższe pobyty delegacjom rządowym, biznesmenom, właścicielom korporacji, artystom i innym zamożnym osobom. Ale przez najbliższe dwa dni – będzie wyłącznie dla nas. Kiedy rozlokowano nas zjedliśmy wyśmienite śniadanie. Ja zamówiłem sobie wędzoną rybę (przypominała w smaku naszego pstrąga) ale najciekawsze były dodatki. W osobnej miseczce podano obierane ze skórek ( tych wewnętrznych również) różowe grapefruity pomieszane ze słodkimi truskawkami i posypane miętową czekoladą w której był chrupiący...

Czytaj więcej

25 miejsc wartych zobaczenia ( film)

25 miejsc wartych zobaczenia ( film)

Dla tych z Państwa, którzy mówią, że wygrana powyżej 300 milionów PLN – to kwota nie do wydania, prezentujemy poniżej film na którym jest 25 najciekawszych miejsc na świecie. Co prawda wgrana o której mówimy wystarczy na zwiedzenie 1000 takich miejsc, ale przynajmniej część tej kwoty można by wydać na te, gdyż warte są zobaczenia. Mówiąc jednak poważnie, wydanie wygranej (np. z obecnego losowania PowerBall ) to rzeczywiście poważny problem. Ale życzymy Państwu, abyście mieli tylko takie problemy....

Czytaj więcej

Uzdrowiciel GC – część 3 (ostatnia)

Uzdrowiciel GC – część 3 (ostatnia)

Ponieważ uruchomiono Pańska stronę internetową i jest tam dział w którym zainteresowani  mogą zadawać pytania, to (niestety dla mnie) skrócimy ten wywiad o pytania, które miałam zadać w imieniu czytelników naszej strony. Z tego co Pan mówił – na Pańskiej stronie nie będzie odpowiedzi na pytania prywatne i takie, które dotyczą Pana osobiście – wobec tego mam jeszcze szansę na zadanie kilku pytań, które mieszczą się w tej konwencji. Z mojej obserwacji wynika, że bardzo dba Pan o to, aby zachować prywatność, że nie powiem – anonimowość – dlaczego tak jest? –  to dość proste. Jestem osobą prywatną, nie prowadzę zawodowo (zarobkowo) żadnej działalności więc nie widzę powodów, aby postępować inaczej. Jest pani teraz w moim domu, więc nie może pani powiedzieć, że jakoś szczególnie się ukrywam. Owszem, nie chcę być rozpoznawanym na ulicy, bo to kłopotliwe – ale o tym mówił już mój “szef” w swoim wywiadzie “Polski milioner zdradza sekrety” – jednak to nie jedyny powód. Moją zdolność uzdrawiania ograniczam w zasadzie do bliskich znajomych, a za pośrednictwem rekomendacji – do znajomych moich znajomych. Tym sposobem nie tracę wiele czasu na te uzdrowicielskie działania – więc mam czas na pracę, wypoczynek, podróże i medytację – inaczej mówiąc na życie. Na szczęście tutaj nie jest to zbyt kłopotliwe. W Monte Carlo mam tylko sześciu “pacjentów” a miasto jest duże. Natomiast w Polsce, gdzie bywam co najmniej raz w miesiącu,  nie chciałbym, aby każdy, kto tylko chce – odwiedzał mnie w mieszkaniu. Tak już tam jest, że niemal każdy chory sądzi, iż uzdrawianie jest moim obowiązkiem, ponieważ dar ten otrzymałem za darmo. Nie, to nie było “za darmo” i nie mam żadnych obowiązków. Opowiem tu pani pewną historię. Kiedyś ( w Polsce) uzdrawiałem pewnego pana. Wymagało to kilku wizyt ( jedna wizyta to mniej więcej trzy godziny pracy), aż wreszcie – choć połowicznie – udało się. Ten pan wiedział, że jestem kolekcjonerem złotych monet, więc wiedział też czym może mi zrobić przyjemność – choć zwykłe, a szczere “dziękuję” – wystarczyłoby  w zupełności. W każdym razie w ramach podziękowania otrzymałem od niego przysłowiowe “pół litra”. Oczywiście nie przyjąłem tego “podziękowania” ale to jest znakomity przykład, jak to działa. Ludzie zazwyczaj używają takich powiedzonek, że “zdrowie jest najważniejsze” czy też ” zdrowie jest warte każdych pieniędzy”. Nikt oczywiście nie zastanawia się nad tym, że nie musi dokonywać wyboru, ponieważ można być jednocześnie zdrowym i bogatym, ale wracając do tego pana. On nie był biedny. To co wydał na owe “pół litra” wystarczyło w zupełności na kupno maleńkiej złotej monety, albo choć jednogramowej “sztabki” – ale nie zrobił tego. Dlaczego ? – bo mu się nie chciało, bo uznał, że to mój obowiązek, bo aby kupić tę monetę – musiałby dokonać pewnego wysiłku, a po co? Ja nie muszę niczego dostawać, ale oczekuję choć szacunku do tego co robię. Nie potrzebuję pieniędzy, bo mam ich wystarczająco dużo z wygranej i z innych prac, które wykonuję. Na szczęście taka historia przydarzyła mi się tylko raz. :) A jeśli ten ktoś jest biedny? – nigdy nie odmówiłem niczego prawdziwemu biednemu. Znam biedę aż za dobrze. Bieda jest skromna, cichuteńka wręcz milcząca i rozpoznaję ją bez trudu, ale powiem teraz coś, co nie jest powszechnie dobrze rozumiane. Nie mam do biedy żadnego szacunku – owszem, dla biednych ludzi czasami tak, ale nie do biedy jako takiej. Bieda, ubóstwo – to najgorsze zmory naszych czasów. Przykro mi to mówić, ale pomysł, że bieda uszlachetnia człowieka jest błędny. Takie poglądy jeszcze do niedawna ferował kościół – a szczególnie Ci jego hierarchowie, którzy ledwo co, dawali sobie radę z dźwiganiem swoich opasłych brzuchów. Oczywiście jak zwykle wmawiali nam,...

Czytaj więcej

Uzdrowiciel GC – część 2

Uzdrowiciel GC – część 2

“PBNNI” – to mnie przerasta. Przecież nie zaprzeczy pan, że rzeczy materialne istnieją. Nie zaprzeczy pan, ewolucji, prawom fizyki itd. ? – nie, nie zaprzeczam. Co prawda ewolucja Darwinowska w całości nie jest do przyjęcia, ale w obrębie gatunku – tak. Nauka potrafi dowieść, że rzeczy materialne istnieją i dlaczego. – nie. Nauka tylko potrafi opisać niektóre rzeczy, ale ich nie stworzyła – więc ktoś to musiał zrobić. Nauka opisuje jak działają różne rzeczy ale nie mówi dlaczego. Fale radiowe, światło, podczerwień, cząsteczki i co tam jeszcze pani wymyśli – wszystko to już było, kiedy nauka dopiero powstawała. Kamień wydaje się być czymś trwałym i materialnym. Ale jeśli użyje pani odpowiednich instrumentów to okaże się, że jest tylko lub aż – energią. Cały wszechświat jest z tego samego i w tym samym (PBNNI). Ok. Wróćmy więc do tego co mnie najbardziej interesuje. Świat duchowy. Czy może pan opisać “pobyty” tam? – :):):):). Komuś, kto tam bywa nie muszę opisywać, bo wie. Natomiast komuś, kto tam nie był lub tylko tego nie pamięta – bardzo trudno to opisać. Musi pani zrozumieć, że w świecie duchowym ( w świecie absolutu) wszystko jest troszkę inne, ponieważ obowiązują tam inne “prawa”. Jest nam bardzo, bardzo, bardzo daleko do tych praw. Słyszała pani zapewne o bozonie Higgsa. To takie samo “coś”, jak ciemna energia czy ciemna materia ( takie samo, w tym sensie, że nikt tego nie widział i nie wie co to jest), no i jak na razie znajduję się w “NIC”. W każdym razie chcę powiedzieć, że ów bozon Higgsa, który jest tak mały, że nie można go dostrzec nawet w takim cudzie techniki jak Zdarzacz Hadronów – “tam” jest jeszcze potężną skałą w porównaniu do “cząstek” o których nauka jeszcze nawet nie śni, a które tam istnieją i są substancją wszystkiego. To jest powód, dla którego tak trudno mówić o świecie duchowym. Jakiego by słowa nie użyć, to będzie tylko “dość blisko”, albo całkiem daleko od tego, co należałoby powiedzieć. Inaczej mówiąc nasz słownik, nasz zasób słów i pojęć jest zbyt ubogi, aby mówić o świecie duchowym. Kiedy powiem, że to “coś” co tam widziałem przypomina powiedzmy jabłko, to z pewnością wprowadzę panią w błąd. Proszę spróbować – pierwszy mój “pobyt tam” był spontaniczny. Kiedy “oderwałem się” od ciała, znalazłem się w jakimś domu – w przedpokoju. Na górze schodów, które tam były usłyszałem głos kobiety, która popędzała swoje dziecko aby szybciej się ubierało, bo gdzieś im było śpieszno. Wystraszyłem się, że mnie zobaczą i natychmiast “wróciłem” do ciała. Jednak ciekawość była tak wielka, że wróciłem tam ponownie. Kobieta ( matka tej dziewczynki) była już przy drzwiach, a dziewczynka schodziła po schodach. Popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się i delikatnie pokiwała do mnie ręką. Dziwiłem się temu chyba przez miesiąc. Byłem zaczarowany i dumny, że potrafię robić tak niemożliwe rzeczy. Po miesiącu – spróbowałem jeszcze raz, ale tym razem postanowiłem znaleźć się w określonym przez siebie miejscu. Dzisiaj wstydzę się tego, więc nie powiem jakie to miejsce. W każdym razie udało się. No…….., to już byłem Bogiem. Kiedy “stałem się tym Bogiem” – umiejętność ta opuściła mnie. Potrzebowałem kolejnych pięciu lat, aby powróciła. Ale byłem już mądrzejszy. Przeczytałem dziesiątki książek, rozmawiałem z innymi, którzy to robili, medytowałem i tak owa “zdolność” powróciła. I co dalej? – ma pani tysiąc godzin czasu? – bo ja nie mam. Przepraszam. Wobec tego proszę powiedzieć jak jest teraz? – teraz, tam – mam przyjaciół, którzy wspierają mnie w moim rozwoju. Mogę “udać się” dokąd chcę, rozmawiać z kim chcę, i wiedzieć co chcę. Ale i tam jest coraz trudniej. Ostatnio dzieje się tak, że kiedy potrzebuję...

Czytaj więcej

Uzdrowiciel GC – część 1

Uzdrowiciel GC – część 1

Rozmawiam dziś z światowej sławy uzdrowicielem, znanym jako “pan GC” Wiadomo mi również, że jest pan kolekcjonerem złotych monet. Czy……. – Przepraszam, ale czy możemy sobie darować te “światowe sławy” i inne tego typu określenia? Po pierwsze jestem takim samym człowiekiem jak wszyscy – mam tylko taką “przypadłość”, która – nie mnie – wyróżnia, ale tego, od kogo pochodzi. Poza tym – to nie pani, ani nie ja, powinniśmy się zachwycać moimi “zasługami” – to ewentualnie mogą robić ci, którzy zostali uzdrowieni. Po tym oświadczeniu nastąpiła kompletna cisza, która jak mi się wydawało, trwała wieki całe – po czym pan GC całkiem spokojnie zapytał: – Gdzie się pani zatrzymała? W Nicei w Villa Victorine blisko lotniska. – tak, znam. Mały, kameralny hotelik z ładnym ogrodem. Przyjechała tu pani taksówką? Nie, pociągiem, stacja Saint-Augustin jest bardzo blisko od mojego hotelu. – niech się pani koniecznie wybierze do ogrodu botanicznego Parc Phœnix. Tutaj też jest ogród botaniczny, ale nie taki piękny jak ten w Nicei. I taka “rozmowa wstępna” trwała około godziny, w której pan GC opisywał miejsca, które powinnam zobaczyć i te na które szkoda czasu. Popijając kawką jedliśmy smaczne ciasteczka, a temperatura – spowodowana chyba moim wstępem do rozmowy – opadała. Po piętnastu minutach takiej rozmowy nasze wzajemne relacje stały się wręcz przyjazne, aż w końcu gospodarz sam wznowił rozmowę, którą na chwilę przerwaliśmy. – dobrze, zanim jednak zaczniemy, proszę mi powiedzieć czy to pani napisała ten artykuł na Państwa stronie o złocie? Nie, nie ja – to mój kolega, który robił wywiad z pańskim pracodawcą i który nas skontaktował. – szkoda – ponieważ początkiem wszystkiego było właśnie złoto. Wszystko, co tam jest napisane o “magicznej roli” złota jest prawdą. Jedyne, co autor powinien tam dodać, to to, że samo złoto jako takie, nie ma żadnych “magicznych” własności. Te własności, które tam opisał występują jedynie ze świadomością tego, że tak jest – ale może dojdziemy i do tego. Przepraszam, że pani przerywam. Nie szkodzi :) – dzięki temu ten materiał będzie bardziej żywy. Wobec tego, wiem już, że wszystko zaczęło się od złota. Może to pan rozwinąć? – z przyjemnością. Około 30 lat temu – jeszcze w Polsce – utworzyłem wraz dwoma wspólnikami taką firmę, która zajmowała sie wypożyczaniem sprzętu do wykrywania metali ( głównie złota). Ponieważ wtedy taki sprzęt był dość unikalny i bardzo drogi – wypożyczenie go, było dla klientów dość kłopotliwe z powodu wysokiej kaucji, jaka trzeba było uiścić. Wobec czego, stało się powszechną praktyką, że sprzęt ten – wynajmowano razem z kimś z nas, co eliminowało potrzebę złożenia owej kaucji. I tak, zostałem “poszukiwaczem skarbów” Z czasem tak się “porobiło”, że do wykrycia złota znajdującego się pod ziemią albo gdzieś tam, nie potrzebowałem już wykrywacza. “Z czasem” – to znaczy po jakim czasie? – chyba po 2 latach. To znaczy, że “wykrywał” pan złoto na wyczucie? – coś w tym rodzaju. Był w naszym “arsenale” taki wykrywacz, który odczytywał metal ( taki, na jaki został ustawiony) – na odległość około 200 metrów. Początkowo było tak, że kiedy to urządzenie odczytało – powiedzmy złoto – i wskazało kierunek w którym się ono znajduje, potrafiłem wskazać dokładnie miejsce, w którym jest zakopane bez dalszego używania tego sprzętu. Po jakimś czasie, potrafiłem również opisać osoby, które je zakopały i okoliczności w jakich to się stało. Wtedy – po raz pierwszy – ale nie ostatni pomyślałem, że zwariowałem. Jak się to “wyczuwanie” objawiało? – nie bardzo wiem jak to opisać. Moja dłoń stawała się gorąca i drgająca ( drganie, mrowienie), to znaczy czułem jakby się gotowała. A im bliżej byłem miejsca, w którym złoto się znajdowało, tym bardziej to...

Czytaj więcej

REKLAMA ZA DARMO

REKLAMA ZA DARMO

Niniejsza oferta ważna jest od dzisiaj do 31 maja 2014 na okres 2 miesięcy. Jeśli masz własną stronę internetową, której przydałby się reklama i grasz w lotto – to ta oferta jest dla Ciebie. Nasza strona jest dość specyficzna, ponieważ jej czytelnikami są głównie ludzie zamożni lub tacy, którzy dopiero zamierzają bogactwo osiągnąć. Nie mniej jedni i drudzy, to ludzie albo już bogaci albo ambitni. Ta oferta jest wyłącznie dla nowych graczy. Aby zamieścić link do swojej strony (w dziale “LINKI”), wystarczy przesłać: –  link, który ma być zamieszczony oraz w celu potwierdzenia, że jesteś naszym graczem – skan “Bilansu konta” – który ( po zalogowaniu się do konta lotto)  jest w Państwa panelu.   **** Dla graczy, których bilans konta przekracza 250 Euro – istnieje możliwość  umieszczenia ZA DARMO ogłoszenia w Dziale “OGŁOSZENIA MILIONERÓW” *****   Uwaga ! Nie umieszczamy linków do  stron erotycznych, konkurencyjnych, niezgodnych z polskim prawem lub dobrymi obyczajami.       WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS. (czas do zakończenia przyjmowania zakładów podany jest na kuponie poniżej). Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona, pod warunkiem, że depozyt wpłacisz w dniu...

Czytaj więcej

Obfitość

Obfitość

W komentarzach do 5 części wywiadu “Polski milioner zdradza sekrety” pojawił się wczoraj bardzo interesująch komentarz napisany przez “Orka”. Ponieważ w pełni się z nim identyfikujemy, pozwoliliśmy sobie na zamieszczenie go tutaj: Link do tego wywiadu otrzymałem od kogoś życzliwego na Facebooku, za który bardzo dziękuję. Wywiad jest wspaniały – to znaczy wspaniały jest milioner, z którym ten wywiad przeprowadzono. Ponieważ wywiad dotyczy w dużej mierze obfitości, chciałbym się podzielić z Państwem swoimi przemyśleniami na jej temat. Obfitość zazwyczaj kojarzy nam się z dużą ilością pieniędzy i nie jest to niewłaściwy pogląd, ale można ( i trzeba) też spojrzeć na to inaczej. A mianowicie tak: że obfitość to możliwość robienia tego, czego chcesz w chwili w której tego chcesz. To pozornie to samo, ale nie zupełnie, a to dlatego, że nie do wszystkiego potrzebne są pieniądze. Jeśli tak spojrzy się na pojęcie obfitości może się okazać, że jest ona niezależna od posiadania określonej ilości pieniędzy w danej chwili, a to z kolei znaczy, że obfitość istnieje nawet wtedy, kiedy jej nie pragniemy. Czy takie podejście coś zmienia? – tak, zmienia zasadniczo. Chodzi bowiem o to, aby nie “wymuszać” na rzeczywistości, aby obfitość okazywała się Tobie w taki sposób, jak w danej chwili oczekujesz, ale aby pozwolić jej okazać się tak, jak ona tego chce. Nie powinieneś też oczekiwać jej często używanym przez nas sposobem, czyli NIC NIE ROBIENIEM. Bo to tak, jakbyś oczekiwał, że Twoje odbicie w lustrze uśmiechnie się do Ciebie pierwsze. Musimy nauczyć się czynić więcej, kiedy mamy mniej po to, aby móc robić mniej, by dostać więcej. Respektowanie tej zasady jest absolutnie konieczne, aby obfitość mogła się Tobie zamanifestować w swojej pełni. Praktycznie to wygląda tak: jeśli chcesz być bogaty, zachowuj się jak bogaty mimo, że w tej chwili jeszcze nim nie jesteś (mówię tu o bogactwie na Twoją miarę w danej chwili) – nie udawaj bogatego, ale bądź nim !! To wydaje się trudne i łatwe nie jest, ale jest to możliwe – ponieważ jak wcześniej pisałem, bogactwo nie zawsze musi być związane z pieniędzmi i ten fakt, można tutaj wykorzystać. Możesz więc być bogatym (nie udając kogoś kim nie jesteś) w tym, w czym bogaty już jesteś (np. życzliwości)- więc rób wszystko co możliwe, abyście Ty i inni korzystali z twojego bogactwa. I taka manifestacja Twojego bogactwa, przyciągnie do Ciebie okoliczności i innych ludzi, abyś otrzymał to, czego potrzebujesz, aby być bogatym inaczej (czyli np. być bogatym w sensie finansowym) jednocześnie robiąc mniej. Wiem, że to troszkę pogmatwane i skomplikowanie brzmi, ale przeczytaj to wolno i kilka razy, a “zaskoczysz” w czym dzieło:). Pozdrawiam Wszystkich   ps. Przykład – podoba mi się tutaj to, że można też tutaj zagrać w lotto online. Aby tę zasadę zastosować w lotto należy zrobić tak:   1. Unikaj NIC NIE ROBIENIA – czyli zagraj. 2. Jeśli nie masz teraz kasy – nie wysilaj się na wysłanie 300 kuponów. Wyślij 1 kupon 3. Twoją “obfitością” jest teraz wiedza, że można tutaj zagrać 4. Podziel się więc swoją obfitością z innymi – nie ukrywaj tej wiedzy przed znajomymi 5. Poczekaj spokojnie na wynik. Może nie wygrasz, a może tak. Ale jeśli nawet nie wygrasz, to zobaczysz, że, sprowadzisz do siebie takie okoliczności i takich ludzi, gdzie obfitość zamanifestuje się w Twoim życiu w inny sposób niż wygrana w Lotto. Tak to mniej więcej działa :) WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS. (czas do zakończenia przyjmowania zakładów podany jest na kuponie poniżej). Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona, pod warunkiem, że depozyt wpłacisz w dniu rejestracji) Jeśli nie wierzysz mnie – zobacz co...

Czytaj więcej

Wygraj w LOTTO i zamieszkaj na Bali (filmy)

Wygraj w LOTTO i zamieszkaj na Bali (filmy)

Ten filmik pokazuje tylko jeden z tysięcy domów, w których zamieszkują rezydenci z Europy i Ameryki. Ceny takich domów zaczynają się od 100 000 $ do 3 000 000 $ – co dla lotto milionerów jest raczej małym wydatkiem. Ponieważ grając np. w PowerBall (bez kumulacji) podstawową wygraną jest 40 milionów dolarów. Bali to ostatni raj na ziemi – dla spragnionych natury, spokoju, piękna i godnego życia. Idealne miejsce dla Lotto Milionerów i dla każdego z nas. Najważniejsze miasta to: – Denpasar – centrum administracyjne i stolica wyspy. Moim ulubionym miejscem jest tam bazar czynny całą dobę Badung oraz Pałac Jero Kuta. – Kuta – to najbardziej ‘imprezowe” miasto na Bali. Poza licznymi restauracjami, barami i nocnymi klubami, można tam odwiedzić markowe sklepy modowe (z bardzo niskimi cenami) prowadzone przez rezydentów. – Nusa Dua – to miasto luksusowych hoteli z prywatnymi plażami, sklepów i oczywiście białych piaszczystych plaż z których jedna Geger Beach przeznaczona jest również dla naturystów. – Ubud – to najbardziej urokliwe miasteczko dla miłośników sztuki. Nie wiem ile jest tam galerii, ale nie tam ulicy, na której nie byłoby przynajmniej kilku galerii z malarstwem czy rzeźbą. Znajduje się tam również Sacred Monkey Forest Sanktuary (małpi gaj) ale nie polecam:) bo małpy złośliwe i złodziejki. Kto oglądał film “Jedz, módl się i kochaj” lub czytał tę książkę – rozpozna tam miejsca o których pisze autorka. Bali to miejsce absolutnie wyjątkowe ! I nie mówię tu o cenach, które są skandalicznie niskie, ale o wszystkim ! Białe piaszczyste plaże, serdeczni ludzie, egzotyczne owoce, bujna roślinność, fale dla surferów, rafy do nurkowania, ciepły klimat, setki świątyń, najlepsze na świecie Spa, luksus, a nawet bieda jest tam godna i piękna. Kto raz tam pojedzie, będzie wracał do końca życia mimo, że dzieli nas od Polski 15 tyś kilometrów. Selamat Datang ! Zapraszam więc serdecznie i proszę obejrzeć kolejne domy do nabycia Tutaj coś dla miłośników surfing’u A tutaj dla miłośników świata podwodnego WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS. (czas do zakończenia przyjmowania zakładów podany jest na kuponie poniżej). Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona, pod warunkiem, że depozyt wpłacisz w dniu rejestracji) A tak wyglądało życie na Bali przed masową...

Czytaj więcej

“GC” – uzdrowiciel

“GC” – uzdrowiciel

W trakcie wywiadu “Polski milioner zdradza sekrety” – pojawiła się interesująca i mało znana w kraju postać polskiego uzdrowiciela i duchowego doradcy – powszechnie nazywanego “panem GC”. Prace nad ustaleniami dotyczącymi wywiadu z tym uzdrowicielem są w toku i pierwsza część rozmowy ukaże  się już maju 2014. Ponieważ postać ta, wywołała pewne zainteresownie wśród naszych czytelników – proszę o przesyłanie pytań, które mogę zadać w Państwa imieniu – pytań na które chcielibyście Państwo otrzymać odpowiedź w zapowiadanym wywiadzie. “Pytania do zadania” – prosimy przesyłać na kontakt. Ponieważ Święta Wielkanocy są już blisko, życzymy Państwu mile spędzonego czasu i ogromnych wygranych w Lotto. Łucja Kydryńska LottoKupon Team   ps. Prawie na 99% Pan GC będzie w maju w Polsce i zgodził się na darmowe sesje ( bez rekomendacji) dla kilku ( 3-5 osób). Zainteresowani mogą więc już się zgłaszać. W zgłoszeniu należy podać swoje dane + nr telefonu oraz opis dolegliwości. Nie należy wysyłać wyników badań, ani żadnych dokumentów medycznych.  Po analizie danych – do wybranych osób ktoś z personelu pana GC zadzwoni na podany nr telefonu, aby uzgodnić szczegóły.  Zgłoszenia należy kierować na adres: gc@uzdrowicielgc.com...

Czytaj więcej

Na sprzedaż 10 % udziałów w tym portalu.

Na sprzedaż 10 % udziałów w tym portalu.

Ta oferta – to dobra droga do pierwszego miliona.  Twoja szybka decyzja sprawi,  że pójdziesz nią Ty Jeśli jesteś zainteresowany w uzyskaniu –  do końca Twojego życia – 10% dochodów z tego portalu – prosimy o kontakt. Taki zysk zapewni Tobie i Twoim bliskim godziwe zyski bez żadnego udziału w pracy na tej stronie – do końca życia. Niemal  cały dochód z tej transakcji zostanie przeznaczony na reklamę. Twoim wkładem mogą być: (wybierz jedno) – gotówka ( 150 000 PLN) – reklama – na przykład na Twojej stronie –  która wygeneruje minimum 5 000 nowych graczy w ciągu 3 miesięcy. – inny (Twój) pomysł, który przyniesie oczekiwane skutki, czyli 5 000 nowych graczy. Po uzyskaniu tego celu, otrzymasz dodatkowo prawo pierwokupu pozostałych 40 % ( większy procent wykluczony) Pozdarwiamy serdecznie i zapraszamy Poradnik...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 4

Polski milioner zdradza sekrety – część 4

Sześć godzin lotu za nami. Niemal cały czas rozmawialiśmy więc jeśli otrzymam zgodę na publikację choć 30% tego, co usłyszałem, to będzie wspaniały materiał, który usatysfakcjonuje najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Mniej więcej za następne 6 godzin lądujemy w Taipei, gdzie czeka nas kilkugodzinna przerwa. Zawsze kiedy patrzę przez okno lecącego samolotu przychodzą do mnie myśli o naszej małości. Stamtąd nie widać tych “wielkich ludzi” ( prezydentów, szefów, biskupów, mafiosów, milionerów, itp.) – nie widać nawet granic, za które – jak oczekują nasi przywódcy – będziemy zdolni oddać życie. Kiedy niebo oczyszcza się z chmur, widać tylko maleńkie światełka i kreski jakieś. Wiem też, że gdybyśmy polecieli wyżej, to zobaczylibyśmy to, co bywa przywilejem kosmonautów – czyli małą kulkę, która jak statek kosmiczny – frunie sobie po ustalonej przez kogoś trasie. I chyba dopiero wtedy stajemy się świadomi. Patrząc stamtąd nie ważne już czy używamy “zwykłej” szczoteczki do zębów, czy tej z reklamy. Nie ważne też w jakim języku mówią te małe istotki i czy są chrześcijanami, muzułmanami, gejami, Żydami, Niemcami czy Amerykanami. Tam na dole – jest tylko Ludzkość, która jest tak mała, a jednocześnie tak ważna. Podzieliłem się tymi refleksjami z moim rozmówcą i zapytałem. Co Pan o tym myśli? – zgadzam się. Chyba najważniejsze jest z tego to, że w takiej codziennej świadomości myślimy o Wszechświecie – “my” i “Oni”. My – czyli mieszkańcy ziemi i reszta ( w tym potencjalni obcy). A przecież tak nie jest. My jesteśmy takimi samymi kosmitami jak Oni. Jesteśmy pełnoprawnymi i równymi istotami, jak Ci, których spodziewamy się kiedyś spotkać. Ziemia nie jest ważniejsza lub mniej ważna od innych planet. Ziemia jest cząstką tej przeogromnej całości, której nie potrafimy objąć nawet największą wyobraźnią, jaka jest nam dostępna. Musimy też zrozumieć, że dla Wszechświata nie jesteśmy pojedynczymi istotami, a jedną istotą zwaną “Ludzkość”. Dlatego tak ważne jest, jak postrzegamy siebie nawzajem, jakie mamy relacje ze sobą. To co ja robię – ma wpływ na Ciebie, a to co Ty myślisz, ma wpływ na mnie. Powinniśmy więc skończyć z tymi prymitywnymi zachowaniami typu: “zabiorę Ci kawałek Twego kraju”, “władza, którą dał mi mój naród ma służyć mnie”, ale również te “małe zachowania” typu: zazdrość, nietolerancja, nienawiść, pycha i inne “głupoty” – powinny być przedmiotem naszej troski, ponieważ jesteśmy jednością i wszyscy mieszkamy na tym samym statku kosmicznym, bez możliwości opuszczenia go. A co się tyczy tak zwanych “milionerów” – pamiętajmy o jednym: NIC nie zabierzemy stąd, kiedy nasze ciało stanie się martwe, więc póki mamy na to wpływ – “dzielmy” nasze pieniądze właściwie. ŁOOO! – tośmy dali czadu. – nie wiem, może ma Pan rację. Może to wino z baru czyni mnie takim “wojownikiem” :) Nie sądzę, a nawet jeśli tak jest, to nie zmienia to faktu, że ma Pan rację. – wie Pan, tu przychodzi mi na myśl, ta wasza akcja charytatywna “Wspieram marzycieli” Kiedy teraz o tym myślę, to zdaje się być najsensowniejszą akcją o której słyszałem. Kiedy Pan o niej wspomniał i kiedy się z nią zapoznałem – wydawała mi się zbyt bezosobowa. Teraz jednak myślę, że właśnie ta bezosobowość jest jej siłą. Bo niby na jakiej podstawie ja mam decydować, komu dać pieniądze, a komu nie? A tutaj, oni sami o tym decydują, kto te pieniądze weźmie. Tak, chyba się do tego przyłączę – obym tylko ja nie wygrał :) A co w tym byłoby złego? – nic. Ale ja mam umiejętność zdobywania pieniędzy innymi sposobami. Te – niech będą dla “marzycieli”, którzy jeszcze tych umiejętności nie posiadają. OK. Zatem jak powinni się do tego zabrać. Co ma zrobić człowiek, który zarabia 3 tyś miesięcznie, a chce zarabiać tyle co...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 3

Polski milioner zdradza sekrety – część 3

W trakcie rozmowy telefonicznej dowiedziałem się, że jedziemy do Azji i że mam się spakować tylko do podręcznego bagażu. Bywam w Azji co najmniej dwa razy w roku i nie zdarzyło mi sie jeszcze, aby podróżować tylko z golarką i kosmetykami, bo tylko to mieści się w bagażu podręcznym. Co prawda marzyłem o wyjeździe nawet bez tego ( tylko z dobrą kartą kredytową) ale jak do teraz, jeszcze tego pomysłu nie zrealizowałem. Teraz temperatura tam wynosi co najmniej 32 stopnie, nie mówiąc o dużej wilgotności powietrza. Pomyślałem więc, że te rozmowy, których mam być świadkiem będą się odbywały tylko w basenie. Dziwnym też wydawało mi się, że na lotnisko jedziemy wspólną taksówką. Sądziłem, że milionerzy są podwożeni przez swoich kierowców co najmniej Bentleyem ( a może tylko we łbie mi się poprzewracało?). Ale co tam, wizja tego wyjazdu była olśniewająca, że mógłbym pieszo iść na lotnisko. Cieszyłem się z tak miłego wyjazdu, ale głównie myślałem o tym, że będziemy na siebie “skazani” – przynajmniej na czas lotu, a to sposobność na kilkanaście godzin rozmowy. Zagrałem więc w MegaMillions, FranceLoto i EuroMillions na cały tydzień i wyszedłem z ręcznym bagażem na miejsce spotkania. Spotkaliśmy się w miejscu, gdzie miała być taksówka, ale nie było jej. Mój rozmówca zadzwonił i po 5 minutach podjechało auto i co? – tak, Bentley. Rozbawiła mnie ta sytuacja i pomyślałem wtedy, że jednak marzenia się spełniają. Na lotnisku, gdzie czekały jeszcze dwie osoby, które polecą z nami – wypiliśmy szybką kawkę, potem zakupy papierosów (obaj palimy) i lot do Niemiec. W Frankfurcie okazało się, że nasz samolot się spóźnił i musieliśmy tam przenocować, aby rano wylecieć do Taipei, a stamtąd będą nas czekały jeszcze 4 godziny lotu do miejsca przeznaczenia. Noc w Frankfurcie spędziliśmy w hotelu “Jumeirah”, gdzie po śniadaniu otrzymałem swój bilet, z którego wynikało, że tę 15 godzinną podróż spędzę – nie dość, że w miłym towarzystwie – to jeszcze w pierwszej klasie. Kiedy już usadowiłem się na swoim fotelu, to co prawda pierwsze piętnaście minut zużyłem na rozpoznanie tych wszystkich przycisków, które mają służyć wygodzie pasażerów, ale następne 15 godzin postanowiłem wykorzystać tak bardzo, jak to tylko możliwe, gdyż w Polsce najdłuższa rozmowa trwała 2 godziny. Ponieważ dobrze wiedziałem, które pytania będą najtrudniejsze – zacząłem od nich. Sądziłem, a właściwie miałem nadzieję, że poleci z nami Pan “GC”. – niestety, Pan “GC” poleciał do Belgii, gdzie uzdrawia kogoś z królewskiej rodziny. Czy może i chce Pan opowiedzieć, jak się poznaliście? – miało nie być o nieobecnych. Ale to nie tylko wynika z zainteresowania osobą “GC”. Mówiąc o nim, mówi Pan “niechcący” wiele o sobie, a na tym głównie mnie i naszym czytelnikom teraz zależy. Tak już jest, że kiedy mówimy o relacjach z innymi i światem, mówimy sporo o sobie. Przecież ja, Pan i każdy z nas jest tym, co myślimy o innych i co im z siebie dajemy. To Pan był uprzejmy w pierwszej części tego wywiadu powiedzieć, że postrzega Pan – ogólnie mówiąc -świat, jako jedność. A ponieważ się z tym zgadzam, to ( co prawda mijając się troszkę z protokołem naszej rozmowy) dzięki temu ja i moi czytelnicy będziemy mogli sami sobie wyrobić zdanie na temat Pańskiej prawdy. – ja mogę mówić o Nim przez sto lat i wolałbym to, niż mówienie o sobie. Jednak mamy umowę, w której jasno określiliśmy, że nie mówimy (głównie źle) o nieobecnych. Na szczęście nie mogę powiedzieć o Nim nic złego, a poza tym będziemy to autoryzować razem, więc jeśli coś za dużo powiem to, On to wykreśli :) Zgoda i dziękuję. – ok. Było to około 5 lat temu na lotnisku w...

Czytaj więcej

Gran Turismo Events – dla milionerów

Gran Turismo Events – dla milionerów

Impreza towarzysko-sportowa “Gran Turismo Events” została wymyślona ponad dziesięć lat temu, przez członków szwedzkigo klubu Ferrari. Chodziło o to, aby zorganizować najlepszą imprezę integracyjną dla właścicieli super wyczynowych i luksusowych samochodów, niezależnie od marki. Realizacja tej wizji szybko rosła – również poza Skandynawią, a dzisiaj jest jedną z najbardziej uznanych imprez tego typu w Europie. Kluczem do sukcesu jest skupienie się na jakości i dobrej zabawie. Każdego roku organizowane jest około pięć lub sześć imprez w różnych krajach Europy. Często są to tory wyścigowe takie jak Spa-Francorchamps, Nurburgringlub czy Stelvio Pass. Od 2012 impreza organizowana jest również w Polsce (Poznań) na którą w 2012 roku przybyło około 60 000 widzów. W zasadzie nic w tym dziwnego, ponieważ pędzić pełną prędkością w środku miasta, to dość rzadka okazja. Uczestnicy tego rajdu, to elita 120 właścicieli super samochodów z całego świata. Najbliższa impreza odbędzie się w dniach 11 – 14 kwietnia na torze Spa-Francorchamps w Belgii. Następnie 7 – 10 maj w Nurburgring – Niemcy, a 25 – 29 Czerwca spotkamy się w Polsce. Zgłoszenia przyjmuje: Justyna Tuga Event organization +48 509 706 651 . Fakty i liczby – Liczba kierowców, zarejestrowanych od 2012 roku: 8800 – Liczba zarejestrowanych kierowców Ferrari: ponad 1000 – Najdroższy samochód, który uczestniczył w tych wydarzeniach: Ferrari Testarossa 1956 na Gran Turismo Nurburgring 2011. – Najszybszy samochód, który kiedykolwiek uczestniczył: Koenigsegg Agera R jazda 407 kmh na głównej prostej w Nurburgring w kwietniu 2012 roku. – Najtańszy samochód, kiedykolwiek uczestniczył tym wydarzeniu: Rajd przygotowany Fiat 126p – Uczestnicy biorący udział są z całego świata. Mamy kierowców również z Republiki Południowej Afryki, a nawet Ameryki Północnej i Monticello. życzymy szerokiej drogi WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS. (czas do zakończenia przyjmowania zakładów podany jest na kuponie poniżej). Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona, pod warunkiem, że depozyt wpłacisz w dniu...

Czytaj więcej

Prywatna wyspa do kupienia – zobacz film

Prywatna wyspa do kupienia – zobacz film

Zakup prywatnej wyspy, to wbrew pozorom wcale nie tak wielki wydatek. Zachęcamy więc naszych milionerów do obejrzenia filmu znajdującego sie poniżej. Jest to jedna z 200 wysp, które można kupić w cenach od 1 miliona – 50 milionów USD. Osobom grającym za pośrednictwem naszej strony w Lotto, możemy przesłać pełną listę wraz z cenami. Natomiast tych z Państwa, których chwilowo nie stać na taki zakup – zachęcamy do gry. Obecnie największa kumulacja pozwala na zakup każdej z tych wysp, a po zakupie reszta pieniędzy wystarczy na dostatnie życie, nawet gdybyście Państwo mieli żyć jeszcze 100 lat. Niestety wygrywa zazwyczaj tylko jeden z nas – ale dlaczego tym razem nie możesz być wygrywającym Ty? Wiem, że to brzmi jak slogan reklamowy, ale tak na prawdę jest ! Jutro ktoś z nas (grających) wygra ! WYBIERZ GRĘ, WYPEŁNIJ KUPON, WYGRAJ I DOŁĄCZ DO NAS. (czas do zakończenia przyjmowania zakładów podany jest na kuponie poniżej). Pamiętaj, że tylko pierwszy depozyt jest premiowany (Twoja wpłata zostanie podwojona, pod warunkiem, że depozyt wpłacisz w dniu...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 2 (+film)

Polski milioner zdradza sekrety – część 2 (+film)

Tak jak obiecaliśmy zamieszczamy następną część wywiadu, który udało się nam uzyskać od znanego ( acz incognito) polskiego milionera. Mamy nadzieję, że ta część – tak jak poprzednia – spełnia Państwa oczekiwania. Bardzo dziękujemy za ciepłe słowa, które od Państwa otrzymaliśmy po publikacji części pierwszej i zapraszamy do lektury. Następna część będzie rozmową podczas służbowej podróży do jednego z krajów azjatyckich. Czy istnieje jakiś model na dobry biznes, który – jeśli go zastosujemy – zagwarantuje nam sukces? – nie, nie ma. Modele zwykle odnoszą się do jakiejś średniej, a średni człowiek nie istnieje. Każdy z nas – bez wyjątku – jest inny. Nie mogę się nadziwić, że ludzie chodzą do psychologa (i jeszcze za to mu płacą), aby ten poprawił ich życie. A psychologa nauczono, że istnieją typy ludzi, typy zachowań, itd. i ich wiedza ogranicza się do tych “typów” Problem jednak w tym, że żaden model (typ człowieka) nie istnieje w prawdziwym świecie. Nawet te same słowa znaczą coś innego dla różnych ludzi, nie mówiąc już o tym, że wiele zależy od kontekstu. Reasumując – nie ma modelu “dobrego biznesu”. Można oczywiście pokusić się o pewien zbiór cech, które w biznesie pomagają – ale to też są rzeczy względne, indywidualne. Gdybym musiał wybrać jednego człowieka, który w biznesie najbardziej mnie fascynuje, to chyba byłby to Richard Branson. Oczywiście mówię tu o ludziach, których znam, ponieważ jest wielu innych gości, którzy zrobili dużo, dużo więcej i zarobili też dużo więcej – ale ponieważ ich nie znam, to nie wiem jakim kosztem, więc ich pomijam. Naturalnie są dziedziny, w których częściej niż w innych – odnosi się sukcesy. Takimi “samograjami” są z pewnością nieruchomości, surowce, handel, finanse, internet czy przemysł farmakologiczny, ale czy dla każdego? – nie. Tak na prawdę zależy wszystko od tego – co i jakim kosztem chcę osiągnąć? oraz Kim jestem ja? Bez odpowiedzi na te pytania, nie ma sensu otwieranie nawet stoiska w warzywami, bo na tym też trzeba się znać, nie mówiąc już o pewnych dyspozycjach osobowościowych (mam na myśli umiejętność kontaktowania się z innymi ludźmi). Najłatwiej jest tym, którzy mają pasję. Jeśli ma się taki dar, to nie trzeba niczego poza działaniem, ponieważ to owa pasja prowadzi człowieka prawie bez jego udziału. Wspomniał Pan Bransona – co on ma takiego wyjątkowego? Pytam o to dlatego, że musi mieć cechy dobrego biznesmena, a te cechy, to właśnie sekrety, których dla naszych czytelników poszukuję. – wszystko (uśmiech). Po pierwsze umie i lubi słuchać ludzi. Poznałem go wiele lat temu, kiedy rządził wytwórnią płytową “Virgin” – słuchał nawet mnie, choć rozmawialiśmy przez tłumacza, bo wtedy znałem trzy słowa po angielsku. To jest typ człowieka, który bawi się tym co robi i nie myśląc specjalnie o zyskach – zarabia jakby “po drodze”. Wtedy, kiedy go poznałem – nie miał najmniejszego pojęcia o muzyce, a mimo to (dzięki dobrym doradcom) zarobił na tym pierwszy milion funtów. Ma w sobie coś z “niewinności” dziecka, czyli cechę, którą najbardziej lubię w ludziach. Jest też bystry, zabawny, uczciwy i odważny. Oczywiście, że nie wszystkie jego pomysły były właściwe, ale szybko rozumiał, że dany pomysł jest kiepski i w czas wycofywał się z niego bez żalu i rozpaczania. Następną jego cechą jest wizja. To człowiek, który na wczesnym bardzo etapie widzi już zakończony sukcesem projekt. Są tacy ludzie, którzy czerpią wiedzę, natchnienie (nie wiem jak to nazwać) bezpośrednio “Stamtąd” Wielu z nas popełnia ten błąd, że nie wierzy w to “stamtąd” mówiąc, że coś, co jest nienaukowe, coś, czego nie można zobaczyć – to bzdura i zabobon. Jednak rzeczywistość przeczy temu. Nie chcę się tu wdawać w tego rodzaju dysputy więc powiem tylko...

Czytaj więcej

Polski milioner zdradza sekrety – część 1

Polski milioner zdradza sekrety – część 1

Z raportu “Global Wealth Report” wynika, że za 5 lat w Polsce będzie 78 tysięcy milionerów. Z mojej zaś wiedzy wynika, że znakomita większość z nich stara się być anonimowa – dlaczego tak jest? – nie wiem. Być może dlatego, że większość naszych milionerów – przynajmniej wiekowo – pochodzi z czasów, w których bycie tylko bogatym było bardzo podejrzane, a bycie milionerem niemożliwe. Jednak to właśnie te (dość mroczne) czasy są kolebką dzisiejszych milionerów. Od siedmiu miesięcy zabiegałem o wywiad z jednym z nich. Dzisiaj mogę Państwu obiecać, że wywiad jest już gotowy, a pierwszą część ( jeszcze nie wiem ile ich będzie) mam właśnie przyjemność Państwu zaprezentować. Jest to premiera podwójna, bowiem jest to mój pierwszy poważny wywiad w życiu oraz pierwszy wywiad – na który wyraził zgodę mój rozmówca. Będziemy mówić o przekrętach, bogactwie, Bogu, o dobrych hotelach i samochodach, giełdzie, foreksie oraz oczywiście o pieniądzach. Wywiad jest prawie skończony – brak mi jedynie dobrych porad dla osób, które dopiero zamierzają milionerami zostać, ale mam obiecane, że je otrzymam, więc – jak mawiają w telewizji – zostańcie Państwo z nami. Zacznę od pytania, które jest obiegowym twierdzeniem. Czy pierwszy milion trzeba ukraść? – Oczywiście, że nie, co jednak nie znaczy, że czasami się tak nie działo. Musimy też pamiętać, że w latach siedemdziesiątych okradanie rządu było “dobrze widziane” Przekonanie to wyraźnie nasiliło się, kiedy od J.Urabana dowiedzieliśmy się, że “rząd sam się wyżywi” – ale to już inna historia. Zanim dojdziemy do czasów J.Urbana – proszę nam powiedzieć jak Pan zaczynał? i czy czuje się Pan bogaty? – czuję się bardzo bogatym, choć zdaję sobie sprawę, że wśród prawdziwych milionerów jestem zaledwie średnio zamożny. – zaczynałem jako robotnik (tokarz) w pewnej fabryce. Nie bardzo mi się podobała ta praca, bo trzeba było wcześnie wstawać, a kiedy oberwałem żarzącym się odłamkiem metalu w twarz (blisko oka), to przestała mi się zupełnie podobać. Przestała mi się podobać tak dalece, że następnego dnia nie poszedłem do niej i tak już pozostało do dzisiaj. No ale z czegoś trzeba było żyć? – Owszem. Po tygodniu poszedłem do nowej pracy – tym razem do “prywatnego fabrykanta” (czyli rzemieślnika), który produkował buty. Ten szybko się na mnie poznał i po trzech dniach pracy zabrał mnie z hali produkcyjnej (cieszyłem się z tego, bo tam bardzo śmierdziało klejem) do swojego biura, a po roku zostałem jego wspólnikiem. Tam poznałem pierwsze “przekręty”. Na czym one polegały? – na sprzedaży “BZ” (bez rachunku). Rzecz polegała na tym, że powiedzmy 1 stycznia dostarczaliśmy 1000 par butów do jakiegoś sklepu. Sklep otrzymywał towar i rachunek, a my pieniądze. Ale następna dostawa – powiedzmy w lutym – była już na 900 par butów. Tym razem również sklep otrzymywał towar i rachunek ale wieczorem…. rachunek szedł do pieca ( u nas i w sklepie) i tym sposobem my otrzymaliśmy zapłatę za 900 par butów, których teoretycznie “nie sprzedaliśmy, ani nie wyprodukowaliśmy”. Natomiast sklep sprzedawał te buty jako te, które zakupił w styczniu. Takim sposobem 900 par butów stało się czarnym towarem, a zarobione przez nas i sklepikarza pieniądze – czarnymi pieniędzmi. I tak to trwało niemal cały rok. Po zakończeniu roku odbywał się remanent z którego wynikało, że sklep sprzedał przez ten rok 970 par butów – sprzedając ich w rzeczywistości kilka lub kilkanaście tysięcy. Praktyka ta była tak powszechna, że mogę śmiało powiedzieć, iż stosowało ją 90% producentów i sklepikarzy. Jak się Pan z tym czuł? – kiedy liczyłem zarobione pieniądze to dobrze, ale coś w sercu mówiło mi, że tak być nie powinno. Nie dlatego, że oszukiwaliśmy Urząd Skarbowy (bo ten też nas okradał) ale dlatego, że słowa...

Czytaj więcej